Reklama

Zamieszanie czy zamierzona gra?

01/05/2022 16:00

Przeprowadzenie konkursów na dyrektorów szkół i przedszkoli to jeden z cyklicznych obowiązków prezydenta. Nigdy jednak ich rozstrzygnięcie nie wywołały tak wielkiego wzburzenia i dyskusji, jaką zafundował nam ostatnio Wójtowicz.

Aż w pięciu przypadkach komisje konkursowe nie wyłoniły konkretnego kandydata na objęcie dyrektorskiej funkcji w szkole czy przedszkolu na najbliższe 5 lat, mimo iż oceny ich dotychczasowych dokonań powinny być komisjom znane, bo pozytywne efekty ich pracy są ewidentne. W innych przypadkach jedynymi kandydatami, którzy uzyskali powołanie na dyrektorską posadę, byli nowi, bez doświadczenia w zarządzaniu dotychczasowi nauczyciele, często kojarzeni z prezydenckim otoczeniem.

Bez wskazania kandydata na dyrektora zakończyły się konkursy w przedszkolach nr 12 i 19, w SP nr 3 i 15 oraz w ILO im. T. Kościuszki. W tych placówkach kandydaci nie przekonali do swojej wizji prowadzenia szkoły większości członków komisji konkursowej. Wszystkie te wyniki są co najmniej zdumiewające, by nie powiedzieć kontrowersyjne.

Reklama

Najbardziej jednak wzburzenie szkolnej społeczności wzbudził przegrany konkurs przez dotychczasowego dyrektora I LO im T. Kościuszki — Doroty Simeli-Koniecznej. W ciągu ostatnich pięciu lat Simela pokazała, że jak mało kto potrafi zadbać o szkołę w obszarze wyników edukacyjnych, finansowych czy realizacji pozaedukacyjnych pomysłów dla młodzieży. Stuprocentowa zdawalność matur, wysokie miejsce w rankingu szkół średnich, zdobycie dla szkoły srebrnej tarczy za wysoki poziom edukacji, zgromadzenie największej puli środków zewnętrznych na prowadzenie potrzebnych programów i konkretna — niełatwa do zrealizowania wizja obchodów 100-lecia liceum, na które dyrektor Simela już zdobyła pieniądze, nie oglądając się na prezydenta i jego urzędników.

Prezentując takie osiągnięcia i plany na najbliższą przyszłość dla szkoły i jej uczniów, przegrała konkurs, bo do swojej wizji przekonała tylko sześcioro członków komisji. Z pozostałych sześciu – trzech członków było przeciw powołaniu jej na kolejną 5-letnią kadencję, a trzech wstrzymało się od głosu. Te oficjalne wyniki konkursowe uruchomiły lawinę protestów i domysłów. Grono pedagogiczne szkoły natychmiast wystosowało petycję do Wójtowicza z żądaniem powołanie jej na dyrektora liceum. Uczniowie i ich rodzice zaplanowali przeprowadzenie szeroko zakrojonego protestu w przypadku, gdyby ten zwlekał z decyzją powołania Simeli na dyrektora ILO, bądź chciał zastąpić ją kimś innym.

Reklama

W środowisku narosły uzasadnione podejrzenia, że wynik konkursu to zamierzony sposób na pozbycie się Doroty Simeli z ILO, a co najmniej pokazania jej, od kogo zależy jej stanowisko, bo przeciw kandydaturze Simeli głosowało właśnie trzech urzędników będących w składzie komisji konkursowej, a na wstrzymanie się od głosu zdecydowali się trzej przedstawiciele Kuratorium Oświaty z Sosnowca. Pozostali reprezentujący szkolną społeczność byli „ZA”.

Wrzawa w tej sprawie chyba podziałała, bo Wójtowicz po spotkaniu z rodzicami uczniów ILO zapowiedział, że Dorota Simela-Konieczny oraz dyrektor SP 15 otrzymają powołanie na funkcję dyrektora jak najszybciej. I — jak zapewniał — że choć to powołanie nie wskutek wygranego konkursu, a wskutek jego prezydenckiej decyzji, to i warunki, i znaczenie takiego powołania niczym się nie różnią.

Reklama

Prezydent ewidentną wpadkę komisji tłumaczył przepracowaniem urzędników, którzy przygotowując konkurs, nie nadążają z robotą oraz tym, że być może komisja nie dostrzegła walorów startujących dyrektorów. Na szczęście jednak w takich sytuacjach decyzja należy do prezydenta – wyjaśniał – co też uczynił. Decyzję ogłasza już teraz, by zaoszczędzić kandydatom stresu tak w oczekiwaniu na jego decyzję w sprawie powierzenia im funkcji, jak i udziału w ewentualnym kolejnym konkursie. O pozostałych trzech kandydatach, którzy nie uzyskali większości głosów, a konkursy nie wyłoniły nowych dyrektorów, po prostu zapomniał. Ich stres go chyba nie interesuje.

No cóż, kolejny raz Wójtowicz stworzył sobie szansę zostania dobroczyńcą, człowiekiem dbającym o swoich urzędników i interweniującym we właściwym momencie i z właściwą sobie empatią.

Reklama

Tylko, jak to możliwe, by członkowie komisji pochodzący z grona urzędników zajmujących się w mieście edukacją nie potrafili właściwie ocenić wartości kandydujących dotychczasowych dyrektorów szkół? Jak to możliwe, że takiej wiedzy nie posiadają ani wiceprezydent Mateusz Targoś, który szefuje miejskiej edukacji, ani też naczelnik wydziału edukacji Małgorzata Słonina? A może jednak nie o dobro edukacji tu chodzi, a politykę uzyskiwania posłuszeństwa i realizacji systemu kolesiostwa?

Co daję pod rozwagę.

Reklama

Grażyna Haska

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości