W brzęczkowickiej parafii, jak w wielu innych, decyzją arcybiskupa metropolity katowickiego Adriana Galbasa, nastąpiła zmiana wikariuszy. Do parafii Matki Boskiej Bolesnej przyszli dwaj nowi kapłani – ks. Przemysław Nowak i ks. Sebastian Kreczmański. Ks. Sebastian dopiero co powrócił z Afryki wprost na parafię i poproszony opowiedział o swoim tam pobycie.
Na czym polegała księdza posługa?
Moja posługa w Afryce – mówi ks. Sebastian - jest realizowana z ramienia Diakonii Misyjnej Ruchu Światło-Życie i polega głównie na prowadzeniu rekolekcji dla młodzieży, zgodnych z kluczem formacyjnym oazy. Rekolekcje te trwają tyle samo, co w Polsce i mają podobny przebieg, choć treści są dostosowywane do specyfiki kulturowej danego kraju. Na przykład, przygotowując młodzież do spowiedzi świętej, nie mówimy o horoskopach czy astrologii, które są tam niezrozumiałe, ale za to poruszamy temat szamanów, który jest istotny w afrykańskim kontekście. Dlatego tak ważne jest dobre przygotowanie inkulturacyjne – poznanie kultury afrykańskiej jest kluczowe, ponieważ różni się ona znacząco od naszej.
Czy trudno było się porozumieć z tamtejszą ludnością bo przecież są niemałe różnice kulturowe ?
- Podstawową różnicą, z którą się spotykamy – dodaje kapłan - jest język. Posługujemy w krajach anglojęzycznych, takich jak Kenia, Tanzania, Rwanda i Sierra Leone, ale oprócz angielskiego funkcjonuje tam także drugi język urzędowy – swahili. Na przykład w Tanzanii liturgia najczęściej odbywa się w swahili, więc konieczne jest, choćby podstawowe, opanowanie tego języka. W Kenii głównym językiem liturgicznym jest angielski, jednak podczas niedzielnej mszy św. można usłyszeć także języki lokalne, takie jak kimeru, tharaka, czy luo. Co ciekawe, nigdy nie ma mszy w jednym języku od początku do końca – nawet jeśli msza odprawiana jest po angielsku, to pieśni mogą być śpiewane w swahili lub innym języku lokalnym.
Kolejną różnicą są elementy liturgiczne, które różnią się w zależności od regionu. Na przykład w Kenii procesje – wejścia czy z darami – często odbywają się w formie tańca, co jest rzadziej spotykane w Tanzanii, gdzie tancerze na liturgii to rzadkość.
Gdzie odbywają się rekolekcje?
Nasze rekolekcje – opowiada ks. Kreczmański - najczęściej odbywają się w miejscach, które mamy od kilku lat już znane i sprawdzone. Są wśród nich: Dom Rekolekcyjny St. Michael w diecezji Meru, St. Raphael w Mpuri, czy seminarium duchowne diecezji Moshi w Tanzanii, położone na zboczu Kilimandżaro. Jednak główne miejsce pobytu wolontariuszy Ruchu Światło-Życie to sierociniec Shalom Home w Mitunguu, gdzie schronienie znalazło ponad 600 dzieci. W sierocińcu tym znajduje się również szkoła, w której dzieci i młodzież mają możliwość zdobywania wiedzy od żłobka po liceum. Wiele z nich kontynuuje naukę na dobrych uczelniach w Nairobi, a niektórzy po ich zakończeniu, dzięki znalezionej w stolicy Kenii pracy, z wdzięczności wspierają Shalom Home.
Jak długo ksiądz uczestniczy w tych rekolekcjach?
Osobiście uczestniczę w tym dziele Ruchu Światło-Życie od 2018 roku i widzę, że przynosi ono owoce, choć posługa ta nie należy do łatwych. Przyjeżdżając do Afryki, każdy Europejczyk spotyka się z inną rzeczywistością. Niestety, pierwszy raz właśnie w Afryce doświadczyłem rasizmu – tym razem w odwrotną stronę, ze strony Afrykańczyków wobec białych. Można to jednak zrozumieć, biorąc pod uwagę, że jeszcze 50 lat temu te kraje były koloniami, często wyzyskiwanymi przez białych. Na szczęście takie sytuacje są rzadkie, a Afryka generalnie charakteryzuje się wielką otwartością i zaufaniem. To kontynent relacji społecznych, gdzie codzienne życie wygląda inaczej niż w Europie – choćby wsiadając do autobusu, można zostać poproszonym o potrzymanie dziecka przez nieznajomą osobę, co w Europie byłoby nie do pomyślenia.
Różnice obejmują również codzienne standardy życia. Łazienki zazwyczaj nie mają ciepłej wody, a pranie odbywa się ręcznie, ponieważ pralka nie działa na słabym afrykańskim prądzie. Potrawy są proste, jak ugali czy githeri – ich smak jest specyficzny i nie każdemu przypadnie do gustu. Klimat również wymaga przyzwyczajenia, szczególnie w lipcu i sierpniu, gdy temperatura może spaść do 7-8 stopni nad ranem, a budynki są nieogrzewane.
Pomimo tych wyzwań, kontakty z ludźmi rekompensują wszelkie niedogodności. Szybko można się przekonać, że problemy, które wydają się nam istotne, są w rzeczywistości mało znaczące. Poznanie trudów życia mieszkańców Afryki równikowej sprawia, że doceniamy komfort życia w Europie. Warto też wspomnieć, że Afryka to kontynent o niesamowitej przyrodzie. Choć dzikie zwierzęta unikają osad, w parkach narodowych można podziwiać zebry, słonie czy lwy w ich naturalnym środowisku, co jest niezapomnianym doświadczeniem.
Na koniec chciałbym serdecznie zachęcić do podjęcia wolontariatu misyjnego. Afryka, mimo swojej inności, jest fascynującym kontynentem, a ludzie, których można tam spotkać, są bardzo otwarci i ciekawi naszego sposobu życia. Gdyby ktoś chciał zobaczyć, jak wygląda praca misyjna to kilka lat temu powstał kanał na YouTubie pod nazwą PadreMzungu, na którym jest kilka filmików z naszej posługi i działalności w Afryce.
Serdecznie wszystkich pozdrawiam!
(opr. SA)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze