Rozmowa z Markiem Mikułą, radnym Rady Miasta Mysłowice
CT: - Z jakimi pomysłami na siebie i planami szedł Pan do rady miasta w 2018 r.?
Marek Mikuła: - W 2018 roku wierzyłem, że w Mysłowicach można wiele zmienić. Liczyłem na współpracę ponad podziałami. Tak się nie stało, nasz prezydent uznaje tylko zasadę albo jesteś mi oddany albo jesteś wrogiem. Dialog i wzajemne przekonywanie to wykuwanie decyzji a przemyślana decyzja jest dla mnie trudna do zmiany. Dlatego współpraca z prezydentem była utrudniona.
Chciałem głównie skupić się na rzeczach, którymi się interesuję i znam - na bezpieczeństwie w Mysłowicach - w tym na drogach. Chciałem dopilnować inwestycji drogowych. Wielokrotnie wytykałem błędy w realizacji zadań inwestycyjnych - np. ul. 3 Maja, ul. Orła Białego czy Laryskiej. Również edukacja i sport były mi bliskie. Jako nauczyciel znam bolączki mysłowickiej oświaty.
Z czasem zająłem się szerszym zakresem zagadnień w związku z pracą w Komisji Rewizyjnej. Ważnym tematem była dla mnie ochrona przyrody np. wycinka lasu w dzielnicy Kosztowy, którą udało się ograniczyć. W ciągu 5 lat bycia radnym spotkałem wielu ludzi, dzięki którym poszerzyłem swoją wiedzę. Nie zawsze byłem zadowolony z osiąganych rezultatów, ale od inicjatywy do wykonania droga jest czasem długa, zaś obietnice ze strony władz miasta – często niedotrzymywane z nieznanych powodów.
- Jak wyglądała praca radnych w okresie między sesjami?
- Działalność w okresie międzysesyjnym to praca w komisjach oraz spotkania z mieszkańcami. Pracowałem w dwóch komisjach - Edukacji Kultury i Sportu, oraz Rewizyjnej, której byłem przewodniczącym. Komisja Rewizyjna stała się moją ulubioną komisją głównie, dlatego, że nasze wnioski mogły realnie wpłynąć na poprawę funkcjonowania Urzędu Miasta Mysłowice. Kontrolując poznawaliśmy istotę funkcjonowania poszczególnych jednostek miasta, rozwiązania, w nich funkcjonujące oraz współpracę między tymi jednostkami. To pozwoliło nam proponować usprawnienia w funkcjonowaniu urzędu. Nasze kontrole również pobudzały do działania urzędników. Tak było z dodatkowym oddziałem w Przedszkolu nr 19 w Dziećkowicach. Po naszej kontroli prace nabrały tempa, a prace modernizacyjne są już na ukończeniu. Po 3 latach sala gotowa od 2021 roku będzie dopuszczona do użytku, jeśli zostanie pozytywnie odebrana. Usprawniliśmy też system wydawania decyzji podatkowych poprzez wprowadzenie naszych sugestii organizacyjno-sprzętowych. Jednak nie wszystkie nasze wnioski podobały się prezydentowi i część zasadnych zmian nie zostało wprowadzonych.
Uczestniczyłem w spotkaniach organizowanych przez Urząd Miasta Mysłowice, gdy byliśmy na nie zapraszani, a z tym bywało różnie. Spotykałem się też z mieszkańcami, którzy zgłaszali swoje często latami nierozwiązywane problemy. Zaskoczyło mnie to, że stacjonarne dyżury radnego, nie cieszyły się dużym zainteresowaniem, natomiast zwiększyła się aktywność mieszkańców w świecie cyfrowym, dzwonią i piszą. Sądzę, że taka forma bardziej się sprawdza, można umówić się i porozmawiać na miejscu. Współpracowałem też z radnymi ze swojego ugrupowania, głównie z Jackiem Szołtyskiem i Martą Górną, wspólnie napisaliśmy kilka uchwał intencyjnych, oraz z radnymi z innych ugrupowań, gdy inicjatywy znajdowały moje poparcie. Na tym powinien polegać samorząd, powinniśmy się wspierać i wymieniać doświadczeniami oraz wiedzą tak, aby mieszkańcy byli zadowoleni z rezultatów naszej pracy, a miasto się rozwijało i w coraz większym stopniu spełniało oczekiwania mieszkańców. Spotkałem też wielu wspaniałych i oddanych swojej pracy urzędników, którzy dzielili się swoja wiedzą, znajdowali czas i byli otwarci na sugestie i nowe pomysły. Szkoda, że wielu z nich niestety odeszło z urzędu, co może również sugerować, że panująca w urzędzie atmosfera nie sprzyjała wydajnej pracy w środowisku uznania i wsparcia. Czasem zderzałem się ze ścianą - brakiem chęci współpracy, obawą urzędników przed reakcją prezydenta w przypadku załatwienia zgłaszanych kwestii czy udzielenia rzeczowej informacji. Niemniej zawsze starałem się dążyć do osiągnięcia celu, jaki sobie postawiłem.
- Co jest największym osiągnięciem Pana, jako radnego?
- W tej kadencji mieliśmy sporo sukcesów, osiąganych w grze zespołowej. Zmieniliśmy budżet w roku 2020 r. przeznaczając 3,2 mln zł na wymianę pieców grzewczych, wsparliśmy Szpital Miejski nr 2 oraz zadbaliśmy o stypendia dla młodych mysłowiczan. Doprowadziłem do stworzenia Programu kompleksowej modernizacji hali sportowej przy ul. Piastów Śląskich w dzielnicy Wesoła. Dodatkowo wykonano nowe przyłącze wodno-kanalizacyjne w ww. obiekcie, co uchroniło go przed zamknięciem. Zabiegałem o budowę nowej szkoły na Laryszu, współdziałając z wieloma osobami, które od lat zabiegały o tą inwestycję. Wspólnie z Marta Górną założyliśmy” Mysłowice Ukrainie” - bazę osób, które chciały pomóc uciekinierom - w sumie pomogliśmy ponad 60 osobom, z czego połowa to były dzieci. Byłem także współautorem projektu o wartości 432 tys. zł „Robotyka baw się i buduj”, realizowanego w 6 Mysłowickich szkołach w 2020 r.
W kontekście osobistym ważnym było dla mnie rozpoznanie i nauczenie się mechanizmów faktycznego funkcjonowania miasta i jego urzędu. Teraz wiem, jak działać, by osiągać efekty niejako poza formalnie ustalonymi schematami. Jestem też dumny z wspólnych działań na rzecz mieszkańców w pandemii oraz z zakupu tabletów dla dzieci z domu dziecka, niezbędnych do edukacji zdalnej. Jednak z perspektywy czasu te zadania, niekiedy wymagające sporego nakładu pracy i czasu, wydają się dla mnie takie oczywiste.
- Czy jest Pan czymś w działalności radnego zaskoczony?
- Moje wyobrażenia były chyba trochę naiwne i zakładały, że radni wspólnie działają na rzecz rozwoju miasta, a różnica poglądów będzie prowadziła do wypracowywania lepszych, skuteczniejszych działań. Niestety w ubiegłej kadencji nie można było mieć innego zdania niż prezydent. Gdy mieliśmy odmienne zdania zaczynała się manipulacja, hejt i zastraszanie rodzin. Moja żona została pozbawiona dwukrotnie pracy, co odbiło się na moim życiu rodzinnym. Natomiast współpraca z mieszkańcami, radnymi czy radami dzielnic była według mnie owocna i to mnie pozytywnie zaskoczyło.
- Gdyby posiadał Pan w 2018 roku obecne doświadczenia radnego postępowałby Pan inaczej?
- Zapewne nie pisałbym tylu interpelacji, a napisałem ich ok. 100 przez 5 lat. Niekiedy warto pójść do wydziału i porozmawiać o danym problemie. Co prawda interpelacja czy zapytanie jest jednym z narzędzi pracy radnego, więc odwiedzanie gabinetów, zamiast oczekiwanie na odpowiedź miasta świadczy o ułomnym systemie pracy oraz o lekceważeniu przez urząd istotnej roli radnego. Ponadto w niektórych sprawach należy ciągle sprawdzać, na jakim etapie jest dana sprawa. W tej kadencji naprawdę trzeba było czasem oszukać „system” żeby osiągnąć założony cel. Przykładem może być budowa parkingu w dzielnicy Wesoła. Inwestycja „Parking” była zapisana 2 razy w budżecie miasta, jednak do jego budowy nie doszło. Dlaczego? Pewnie chodzi o inicjatora. Parking już jest, ale musiałem wymyślić inny sposób, by powstał - zgłosiłem inicjatywę MBO. Projekt poparli mieszkańcy i wspólnymi siłami mamy zakończony pierwszy etap parkingu, drugi może uda się zrealizować w 2024 roku. Oczywiście na odbiór „Parkingu” nie zostałem zaproszony.
- A porażki? Czy radny posiada realną władzę w mieście?
- Nie wiem, czy można nazwać to porażką, ale nie wszystko udało się zrealizować. Jednak mnie, jako sportowca porażki motywują do pracy. Jeśli mysłowiczanie dadzą mi szansę, bym ich dalej reprezentował w samorządzie, doprowadzę do realizacji uchwał intencyjnych, których byłem inicjatorem lub współinicjatorem, np. „Złota rączka dla seniora 65+” czy „Uchwała krajobrazowa”. Obecny chaos przestrzenny i brak spójności pogarsza wizerunek i tak już zaniedbanego miasta.
Razem z radną Anną Kaczmarzyk zabiegaliśmy z różnym skutkiem o środki finansowe na sprzęt sportowy dla mysłowickich szkół. Prezydent dofinansowuje kluby sportowe, a nie przeznacza środków na sprzęt sportowy dla uczniów mysłowickich szkół. Realna władza radnego polega na możliwości zatwierdzania bądź nie pomysłów prezydenta na funkcjonowanie miasta. Radni odpowiadają za stronę uchwałodawczą oraz kontrolną. Radni nie poparli budżetu na rok 2024, gdyż miał niewłaściwą konstrukcję i wymagał większego zadłużenia naszego miasta. Ale mi bliższa jest funkcja radnego, który umie słuchać i kreować rzeczywistość. Radny ma też wpływ na to, co się dzieje w mieście, jeśli swoim pomysłem porwie innych radnych i przekona ich oraz władze miasta, by dany pomysł zrealizować.
- Czy prezydent współpracował z radnymi?
- Współpraca zależy od partnerów do rozmów i od prezydenta. Można wspólnie działać w konkretnych sprawach. Jeśli chce się zarządzać miastem to trzeba potrafić rozmawiać z radnymi, ale prezydent niestety przekonał do siebie tylko 6 z 23 radnych. Kiedyś już mówiłem, że nie potrafi być dobrym kapitanem i nie potrafi zbudować drużyny, jest zapatrzonym w siebie autokratą.
- Podobno radni przeszkadzali prezydentowi w realizacji zadań służących rozwojowi miasta? Czy czuje się Pan winny?
- W tej kadencji uchwaliliśmy ok. 90% proponowanych przez prezydenta uchwał. Nie zgodziliśmy się z pomysłami prezydenta, które nas narażały na kolejne zadłużenie miasta, czy z bezzasadnymi sprzedażami. Przecież nikt z nas nie mając pieniędzy na jedzenie czy czynsz nie kupuje nowego samochodu czy egzotycznych wakacji. Nie stać nas na nie. Prezydent uważa jednak, że nie poniesie konsekwencji finansowych swoich decyzji, gdyż ryzykuje nie swoim majątkiem. Niech więc martwią się jego następcy. Autopromocja i wykorzystywanie wszelkich okazji do chwalenia się działaniami oraz pomijanie milczeniem ogromu niezałatwionych spraw to była jego metoda działania. Takie myślenie nie wróży nam nic dobrego. Może mu brak doświadczenia biznesowego? Dlatego jako radni pilnowaliśmy sensowności wydatków i nie zgadzaliśmy się na fanaberie prezydenta.
- Co trzeba zrobić, by w kolejnej kadencji Mysłowice wyszły na prostą?
- Jesteśmy zadłużonym miastem, ale prezydent uznał, że za komunikację zbiorową (autobusy) nie będziemy płacić i mamy w GZM zadłużenie na poziomie ok. 55 mln, MPWiK zadłużony jest na ok. 110 mln, Szpital nr 2 na ok. 22 mln. Jako miasto mamy zadłużenie ok. 146 mln, zaś w 2022 roku nie spłacaliśmy rat kapitałowych, więc nasz dług faktycznie nie zmalał. W sumie to ponad 300 mln zadłużenia przy budżecie miasta na poziomie 520 mln. Dlatego: trzeba wybrać innego prezydenta z wizją, doświadczeniem, osobowością, otwartego na pomysły i rozmowy z mieszkańcami; wybrać radę wspierającą go, opracować program naprawczy i ustalić wizję dla miasta. Musi to być osoba niebojąca się ciężkiej pracy i prawdomówna. Zapatrzona w miasto a nie na siebie. Taką osobą jest Dorota Konieczny-Simela.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak była chwilą głosowania to się WSTRZYMALI tacy to BEZRADNI
Całkowita prawda ujęta w krótkim wywiadzie można było mocniej podkreślić nieudolność urzędników zatrudnionych przez dyktatora.Bo dyktatura jest wtedy kiedy jeden człowiek boi się wszystkich a wszyscy jednego.
No. Przynajmniej się facet nie boi że go zhejtują. Trzymam kciuki
Prawda 100% znam UM od podszewki z Wojtowiczem w roli prezydenta sie nie da... jak cos nie po jego mysli to ban, zamordyzm
Co za ściema, wystarczy wymienić radnych ale filozofia.
Jak była chwilą głosowania to się WSTRZYMALI tacy to BEZRADNI
Całkowita prawda ujęta w krótkim wywiadzie można było mocniej podkreślić nieudolność urzędników zatrudnionych przez dyktatora.Bo dyktatura jest wtedy kiedy jeden człowiek boi się wszystkich a wszyscy jednego.
No. Przynajmniej się facet nie boi że go zhejtują. Trzymam kciuki