Reklama

To już nie śmieszne, to żenujące

30/08/2025 11:16

Nie wiem, śmiać się czy płakać? Chyba jednak uszanuję urząd prezydenta, jako taki, mimo że osoba, która go od lat piastuje, nie zasługuje na szacunek, lecz nie będę się śmiać. Nawet jeśli każde kolejne prezydenckie działanie u myślących ludzi powoduje tzw. pusty śmiech. I z góry przepraszam tych, którzy ciągle dają szansę takim ludziom jak obecny prezydent, głosując na niego, bo liczą, że w końcu coś się zmieni. Macie rację, zmienia się, ale nie na lepsze. Dlaczego tak mówię? Oto ostatni, kolejny, tym razem kuriozalny przykład zachowania naszego włodarza.

Tuż przed najbliższą sesją w porządku obrad znalazł się projekt uchwały, w której prezydent wnioskuje, by radni wyrazili zgodę na sprzedaż zielonego skweru na Ćmoku, tuż za autobusową pętlą, w sąsiedztwie spółki Alinox. Uchwała, jak uchwała, można by dyskutować po co? Dlaczego? Jaki z tego pożytek, gdyby nie to, że wzbudziła spory sprzeciw mieszkających w jego sąsiedztwie mysłowiczan. Mieszkańcy nie tylko temat sprzeciwu nagłośnili na swoim Facebooku, ale ustalili też spotkanie w sprawie protestu przed naszymi kamerami. W poniedziałek przyszli na komisję gospodarki komunalnej, opiniującą uchwały, by zadać trudne pytania prezydentom na temat sprzedaży skweru i zapowiedzieć swój sprzeciw. 

Jak widać działania mieszkańców były na tyle donośne, że nasz włodarz, niemal w ostatniej chwili wycofał projekt uchwały i przynajmniej podczas najbliższej sesji nie będzie chciał terenu sprzedać. Czy to już ostatnie podejście Wójtowicza w tej sprawie? Na pewno nie pierwsze. Ale niestety może i nie ostatnie.

Reklama

Najdziwniejsze, choć smutne, jest jednak to, że nawet jego zastępcy sprawiali wrażenie zaskoczonych z prezydenckiej wolty. Dyżurny wiceprezydent od wszelkich spraw ‒ Mateusz Targoś na pytanie mieszkańca, dlaczego uchwała została najpierw przygotowana i włożona do porządku obrad sesji, a potem zdjęta z tego porządku  odpowiedział, że prezydent tak chciał... bo tak może. Super! Prawda? Bardzo „merytoryczne” tłumaczenie. W kilka minut po wystąpieniu przedstawiciela mieszkańców, na Facebooku prezydenta pojawiło się tłumaczenie naszego pryncypała, dlaczego rozmyślił się co do sprzedaży skweru i wycofał uchwałę. 

W dość enigmatyczny sposób tłumaczy w nim, że jakoby chodziło mu o zagospodarowanie skweru, które miałoby przynieść korzyść mieszkańcom i jednocześnie dodatkowy dochód dla miasta. Natomiast pomysł sprzedaży skweru wycofał, bo zapoznał się z opiniami mieszkańców i swoich radnych uczestniczących w poniedziałkowej komisji. I zrozumiał, że ta przestrzeń jest dla mieszkańców ważna. Mało tego, w zamieszczonej informacji zapowiedział, że przyszłe decyzje dotyczące skweru będzie podejmował w dialogu z mieszkańcami. 

Reklama

„Eureka” – można by powiedzieć, gdyby nie to, że reakcja Wójtowicza jest co najmniej żenująca. Przecież wszyscy, którzy, choć odrobinę przyglądają się zarządzaniu miastem, wiedzą, że:

Po pierwsze ‒ w maju ub. roku prezydent też chciał sprzedaż ten skwer, tej samej firmie, ale ci sami mieszkańcy przyszli oprotestować pomysł podczas sesji. Wówczas radni opozycji zdołali uzyskać większość, przy wstrzymującej się od głosowania prezydenckiej koalicji, i nie dali prezydentowi zgody na taki nieprzemyślany krok.

Reklama

Po drugie ‒ od co najmniej 2017 roku mieszkańcy tej dzielnicy składają swoje propozycje zagospodarowania tego terenu w projektach MBO i propozycjach zadań rady dzielnicy. Jak zatem można nie wiedzieć, czego chcą mieszkańcy Ćmoku? Chyba że wola mieszkańców dla Wójtowicza jednak nie jest ważna?

Po trzecie ‒ mysłowiccy mieszkańcy są konsekwentni i jak decydują się o coś walczyć, to są nieugięci. Czyżby jednak Wójtowicz sądził, że tym razem odpuszczą? Nie. Przyszli przed kamery we wtorek i wyrazili swoją wolę po raz kolejny.

Reklama

Żenujące jest też to, że w treści uzasadnienia projektu tej uchwały nie ma słowa o rekreacyjnym charakterze zagospodarowania skweru, a raczej jasno mówi się o potrzebie zagospodarowania tego ternu przez firmę Alinox, której zapotrzebowanie na kolejne tereny do swojej działalności ‒ nawet te zielone ‒ rośnie z roku na rok. I to ich prawo.

Natomiast obowiązkiem prezydenta jest wsłuchiwanie się w potrzeby mieszkańców i ich realizacja. Tym bardziej że, jak wynika z treści uzasadnienia uchwały, dodatkowy dochód dla miasta miałby wynieść 349 tys. złotych. Tyle więc warte są dla prezydenta potrzeby mieszkańców przy półmiliardowym budżecie naszego miasta.

Reklama

Tyle też warta jest prezydentura prowadzona przez obecnego włodarza. Zatem sądzę, że jednak to nie jest śmieszne, choć na pierwszy rzut oka tak wygląda. To  niestety jest tragiczne.

Co daję pod rozwagę.

Grażyna Haska

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości