Już nie 7 milionów złotych straty a co najmniej 17. Tyle do końca tego rok zabraknie Szpitalowi nr 2 do pokrycia niezbędnych wydatków jakie niesie za sobą prowadzenie lecznicy. Oznacza to, że zgodnie z ustawą miasto powinno szykować co najmniej 15 milionów, by pokryć tegoroczne szpitalne straty. Czy da radę i czy zechce?
Od 2021 roku do dziś miasto już powinno oddać szpitalowi co najmniej 8 milionów złotych. To należne szpitalowi środki na pokrycie poniesionych strat za lata od 2022 do 2024.
Tymczasem szpitalne straty już niebawem dramatycznie się zwiększą. Według zapowiedzi, jaką w miniony czwartek, 9 października, usłyszeli członkowie Społecznej Rady Szpitala, do pokrycia już niebawem będzie czekało kolejne - co najmniej - 15 milionów złotych.
Zmiany do założeń planu finansowego na ten rok do zatwierdzenia członkom rady szpitala przedstawiła jego główna księgowa. W porównaniu do styczniowych założeń, zdecydowanie wzrosły wydatki na wynagrodzenia i ich pochodne, należne opłaty za pełnione dyżury i wydatki na zakupy materiałów medycznych. Niestety, w ślad za wzrostem wydatków, szpital nie widzi szans na zwiększenie wartości świadczonych usług.
Planowane roczne koszty działalności szpitala z planowanych 62,1 mln zł wzrosną do 75,3 mln, podczas gdy kontrakty z NFZ i inne usługi mogą zamknąć się kwotą przychodów na poziomie 57,6 mln złotych (54,6 w pierwszej wersji planu). Co ważne, na odsetki od pożyczek i kredytów oraz przekroczonych terminów płatności szpital wyda niemal 2,5 mln złotych. Najwięcej jednak kosztować szpital będą wynagrodzenia pracowników, naliczone od nich składki ZUS i lekarskie dyżury i kontrakty. Łącznie to ponad 52,7 mln złotych. To więcej niż w pierwszym planie rocznym o ponad 10 mln złotych.
W planie rosną też koszty zakupu materiałów na potrzeby szpitala, rachunków za prąd i inne koszty obsługi lecznicy. Planowana roczna strata to niemal 17,8 mln złotych – więcej od planu pierwotnego o 10,2 miliona.
- To plan nieco na wyrost w stosunku do potrzeb – pocieszała członków rady główna księgowa szpitala.
Jak miasto zamierza uzupełnić coraz bardziej pustoszejącą szpitalną kasę i czy szpital może liczyć na zwrot należnych mu od miasta długów? Czy zamierza na ten cel przeznaczyć jakąkolwiek kwotę z 44,6-milionowej pożyczki długoterminowej, na zaciągnięcie której we wrześniu zgodę wyraziła rada miasta ?
Środki z pożyczki zostaną przeznaczone wyłącznie na pokrycie braków w oświacie – usłyszeli członkowie szpitalnej rady od wiceprezydenta miasta Wojciecha Chmiela, szefującego społecznej radzie.
Usłyszeli też, że sprawa zadłużenia szpitala i jego kiepskiej kondycji to sprawa rządu i niewydolnego systemu finansowania służby zdrowia.
Ustawowy zapis o pokrywaniu przez samorządy strat po pomniejszeniu ich o koszy amortyzacji, mysłowiccy włodarze uważają dla nich za nieobowiązujący, a jedynie dobrowolny.
Tymczasem warto przypomnieć, że mysłowicka „Dwójka” jako szpital powiatowy, jest jednostką miejską i podlega miastu. Jego władze powołuje prezydent miasta i zatwierdza roczne sprawozdanie z zamknięcia roku. Co najmniej dwa razy w roku sprawozdanie z działalności szpitala przedstawiane jest zarządowi i radzie miasta. Nie inaczej jest z programami naprawczymi wdrażanymi w szpitalu, które w zasadzie są mało skuteczne. Zatem szpital czyja to sprawa?
Dla wielu mieszkańców miasta, szpital i jego stan finansowy jest nie mniej ważny jak problemy z finansowaniem oświaty. Oba rodzaje instytucji tak samo służą mysłowiczanom.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze