Siostra Danuta Maria Ernst, benedyktynka, mysłowiczanka, opuściła rodzinne Mysłowice, by posługiwać w Paryżu, w najsłynniejszej bazylice świata Sacré-Coeur. Tam – jak mówi - turystów przemienia się w pielgrzymów.
- Jestem dziołcha z Mysłowic - mówi s. Danuta. - Mój dom był na rogu Wielkiej Skotnicy i Sowińskiego. W 1992 otrzymałam tam na kolanach błogosławieństwo przed wyjazdem do klasztoru we Francji. Po śmierci Mamy został sprzedany, no cóż - jak mówił kiedyś ks. Rafał Ryszka, proboszcz na Bończyku: jak nie ma już Mamy, to domu też już nie ma...
- Skąd się wziął pomysł na życie zakonne? Mówiąc prosto to od Pana Boga. Tyle że Boże pomysły wcielają się w nasze życie czasem bardzo powoli, krok po kroku. Kiedyś mała Danusia wychodziła z babcią z kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa, a z drugiej strony chodnika szła siostra zakonna. W oczach dziecka to trochę jak księżniczka: ma długą suknię i welon... Wiec pytam: babciu, czy myślisz, że będę kiedyś ubrana tak jak ta siostra? A babcia na to: żeby być tak ubranym to trzeba wcześnie wstawać, być posłusznym i siedzieć cicho… Przeszło mi na dobrych parę lat! - dodaje s. Danuta.

- Potem – opowiada - chodziłam na Oazę, na piesze pielgrzymki do Częstochowy... Spotkałam Maryję, spotkałam Jezusa. Bóg nie był już tylko tym, w kogo się wierzy, ale był tym, kto mnie miłuje. Kto mnie zna po imieniu i mnie kocha... Wybór ks. Karola Wojtyły na papieża, jego podróże do Polski, Solidarność, to wszystko dawało do myślenia. Jedna z moich bliskich koleżanek (z liceum Tadeusza Kościuszki) zaraz po maturze poszła do elżbietanek. Lecz ja w dalszym ciągu nie miałam ochoty zamykać się w klasztorze, pytanie wracało - czy pójdziesz za mną? Ale ja lubiłam taniec, podróże, moje studia, kino, książki i potem moją pracę.
Podczas studiów Maria Ernst wyjechała na staże do Francji. - A pod koniec studiów zaczęły się nasze (najpierw trzy, a potem dwie nierozdzielne przyjaciółki) podróże autostopem po Europie: Grecja, Włochy, Austria, Belgia, Holandia... No i skończyły mi się finanse, bo zarobek wtedy po studiach był kiepski. W 1990 roku spółka polsko-francuska szukała ludzi do roboty w Paryżu, no i pojechałam, bo chciałam zarobić na podróż do Hiszpanii. Miałam super zarobek, super warunki, Paryż, muzea, wreszcie była szansa na zakup mieszkania, samochodu, wspierałam finansowo rodzinę. I właśnie wtedy stało się - spotkałam benedyktynki od Najświętszego Serca Pana Jezusa z Montmartre. W ich regule znalazłam to, co było w moim sercu, i wtedy powiedziałam Panu Bogu: Oto jestem. Wreszcie mnie złapał!
Czy rodzina była tym życiowym wyborem zachwycona?
- Trzeba było uprzedzić Mamę. Zwykle na święta wracałam do Polski, na kilka dni przed Wielkanocą dzwonię i mówię: Mam bilety, przyjeżdżam w czwartek. Mamo, co byś powiedziała, gdyby się okazało, że będziesz mieć córę siostrę zakonną w Paryżu?! Zaległa długa, bardzo długa cisza. - Mało ci było klasztorów w Polsce?!
- Mama do końca zachowała w domu mój pokój taki, jaki był, "żebyś miała swoje miejsce" - opowiada s. Danuta. - Przyjechała na obłóczyny, na pierwsze śluby, które odbyły się w Katedrze Notre Dame w 1995 r. i te wieczyste w Bazylice Sacré-Coeur w 1998 r. Jak po moich ślubach wieczystych ktoś ją zapytał "czy jest Pani szczęśliwa?" - odpowiedziała - moja córka jest szczęśliwa, więc ja też.

S. Danuta wspomina też reakcję na swoją decyzję innych członków rodziny: - Dziadek był zachwycony, a brat po obłóczynach stwierdził: "miałem jedną siostrę, teraz mam ich około setki, trzeba będzie nauczyć się francuskiego". I faktycznie się go nauczył. Brawo braciszku!
Od 1995 roku przez 20 lat s. Danuta była w służbie w Bazylice Sacré-Coeur w Paryżu. - Miejsce, gdzie adoracja Najświętszego Sakramentu trwa non stop dzień i noc od 1 sierpnia 1885 r. Prawdziwe miejsce cudów i nawróceń, pięknej liturgii i 11 milionów turystów, których trzeba przemienić w pielgrzymów... - mówi mysłowiczanka.
- Potem była misja w Notre Dame de Laghet, 2 lata w Wysokich Alpach w Notre Dame du Laus (Matka Boża ukazywała się tam przez 54 lata) i powrót do Laghet. To piękne miejsca, gdzie czuje się obecność Bożej łaski, która działa w sercach, a my jesteśmy tego świadkami i możemy naszą obecnością i pracą ułatwiać ten kontakt z Bogiem, prowadzić ludzi do Boga, bo On na nich czeka z całą swoją miłością. Po to wstąpiłam do klasztoru i po to w nim zostałam - by chodzić z Bogiem całe moje życie i dawać Go ludziom, bo to najpiękniejszy prezent, jaki mogę im zrobić.
(SA)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Polecam wszystkim dziewczynom zakon. Zrobicie tam za free studia wyższe, prawo jazdy, kursy, poznacie troche świata. Kilka lat wyrzeczeń, udawania a przed święceniami zrezygnujcie. Warto. Tak zrobiła też jedna? mysłowiczanka. Znajdzcie ją (choć zmieniła ponoć już imię) może się podzieli z wami info co tam w tych zakonach się rzeczywiście dzieje... I jak podczas odwiedzin takiej osoby zaledwie po roku czasu staje się ona nie do poznania. To już nie czlowiek był to bezemocjonalny twór urobiony przez przeorszyne. Posluszeństwo, praca i pokora... Może niedoszli mysłowiccy księża też podzielą się info dlaczego zrezygnowali co tam się w tych seminariach dzieje ?:-)
Coś Pani ma z głową. Trzeba lekarza.
A. Może Wandzi trzeba przetrzepać życiorys?! Może Mysłowic Zanie dowiedzcie się jak wysoko postawione osoby w Mysłowicach były pracownikami etatowymiIV wydziału SB, może trzeba się przyjrzec kancelaria prawnej pro publiko bono. Przyjrzyjcie się Mysłowiczanie. Może znajdziecie też jakiej Wandzia jest prowieniencji...
Niech się siostra za niego pomodli bo ma coś z głową nie tak.
Zakonnice to zaplecze kleru. Do roboty i nie tylko. Plus wyprany mózg.
Polecam wszystkim dziewczynom zakon. Zrobicie tam za free studia wyższe, prawo jazdy, kursy, poznacie troche świata. Kilka lat wyrzeczeń, udawania a przed święceniami zrezygnujcie. Warto. Tak zrobiła też jedna? mysłowiczanka. Znajdzcie ją (choć zmieniła ponoć już imię) może się podzieli z wami info co tam w tych zakonach się rzeczywiście dzieje... I jak podczas odwiedzin takiej osoby zaledwie po roku czasu staje się ona nie do poznania. To już nie czlowiek był to bezemocjonalny twór urobiony przez przeorszyne. Posluszeństwo, praca i pokora... Może niedoszli mysłowiccy księża też podzielą się info dlaczego zrezygnowali co tam się w tych seminariach dzieje ?:-)
Coś Pani ma z głową. Trzeba lekarza.
A. Może Wandzi trzeba przetrzepać życiorys?! Może Mysłowic Zanie dowiedzcie się jak wysoko postawione osoby w Mysłowicach były pracownikami etatowymiIV wydziału SB, może trzeba się przyjrzec kancelaria prawnej pro publiko bono. Przyjrzyjcie się Mysłowiczanie. Może znajdziecie też jakiej Wandzia jest prowieniencji...