Reklama

Samochwała na stand-upie stała — czyli jak Mysłowice rozbawiły same siebie

17/05/2025 10:35

Och, jacy oni „niegrzeczni”, ci mieszkańcy Mysłowic! Ciągle coś mają do powiedzenia, wiecznie coś krytykują… a przecież mają takiego prezydenta! Świetlaną postać, która kręci watę cukrową, wsiada w czerwonego busa jak Święty Mikołaj z pakietem obietnic i z każdym od razu przechodzi na „ty”. Brat-łata. Ojciec miasta. Człowiek z ludu. Taki co to z psem pójdzie, dziecko pogłaszcze i jeszcze selfika strzeli – z psem, dzieckiem, z sobą, z lustrem.

Fochy

Przez lata fochy strzelał na „przyjaznym portalu”, obrażony jak gimnazjalista bez lajków. Ale nagle… olśnienie! „Zostanę komikiem!” – pomyślał. I bach – wjazd na scenę obok zawodowców: Mieszko Minkiewicz, Cezary Jurkiewicz, Bartosz Gajda… i on. Lokalny mistrz narracji w stylu "ja, ja, jeszcze raz ja".

Ale o co właściwie chodzi z tym całym stand-upem?

Kabarety odchodzą do lamusa, bo chłop przebrany za babę i siermiężne wujowe żarty o piciu trunków wysokoprocentowych, śmieszą coraz mniejszą publikę. Serca wielbicieli dobrego humoru podbija stand-up, gdzie ostre, ironiczne, prześmiewcze występy komików gromadzą setki osób na publiczności, a na YouTube Pacześ, Lotek, Socha, Grzegorz Dolniak, czy Daniel Midas zbierają miliony odsłon.

Reklama

Stand-up to monolog komika, który mówi do ludzi bez rekwizytów, bez scenografii i – najlepiej – bez żenady. Mówi własnym głosem (nie z kartki), często o sobie, o życiu, o polityce, o absurdach codzienności. Żarty bywają ostre, sarkastyczne, niepoprawne, ale zawsze mają jeden warunek: muszą być szczere.

Dobry stand-uper musi mieć poczucie humoru, dystans do siebie, refleks, autoironię i świadomość, że może być obśmiany tak samo, jak obśmiewa innych. I tu właśnie pojawia się pewien problem.

Człowiek bez skazy… i bez żartu

Reklama

Bo nasz bohater stand-upowy – pan prezydent – żadnej z tych cech nie przejawia. Zamiast żartów – selfiki. Zamiast dystansu – napompowane posty. Zamiast interakcji – blokowanie komentujących.

Darek to artysta osobliwy: występuje w roli samego siebie, w reżyserii samego siebie, przy pełnym zachwycie… samego siebie. Gdyby istniał kabaret „Ja i moje ego” – mielibyśmy komplet.

Wielokrotnie więc mogliśmy czytać w jego postach, jak z dumą opowiada o sobie. O tym, jak walczy o czyste powietrze, kiedy akurat nie zasłania go dym z pochwał dla samego siebie. O kampaniach informacyjnych, które wyglądają jak festiwal samouwielbienia. O rewitalizacji wszystkiego, oprócz – niestety – stylu prowadzenia komunikacji.

Reklama

Moje własne żarty – może nie zbanuje

Sam wymyśliłem kilka słabych żartów, za które mieszkańcy mieliby szansę nie dostać blokady od zabawnego Darka:

  • Panie prezydencie, odkąd pan rządzi, nawet gołębie trafiają tylko tam, gdzie trzeba — znają plan zagospodarowania!

  • Podobno Google Maps aktualizuje się dopiero po pana zatwierdzeniu. Bo kto lepiej zna Mysłowice?

  • Nawet korki się cofają, gdy pan przejeżdża – z szacunku!

  • GPS? Zanim przeliczy trasę, wysyła panu SMS z prośbą o akceptację!

  • Zielona fala? To nie system, to samochody klękają przed pańską wizją!

    Reklama
  • Gdy pan podpisuje uchwałę, Excel sam dopisuje dotacje z Unii.

  • Jak pan wchodzi do urzędu, to budżet sam się bilansuje – z wrażenia!

I tak sobie stoimy… pod sceną

Taki oto mamy stand-up mysłowicki. Z dystansu do siebie – nici. Z refleksji – tylko ta, co się odbija od błyszczącej fasady autopromocji. Ze szczerości – selektywna. Dla wybranych.

Ale cóż… zawsze możemy się pośmiać. Przynajmniej z tego, że prezydent zrobił coś naprawdę nowego: rozśmieszył ludzi. Choć niekoniecznie w ten sposób, jak zamierzał. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.

Reklama

Marcin Stroński

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości