Fochy
Przez lata fochy strzelał na „przyjaznym portalu”, obrażony jak gimnazjalista bez lajków. Ale nagle… olśnienie! „Zostanę komikiem!” – pomyślał. I bach – wjazd na scenę obok zawodowców: Mieszko Minkiewicz, Cezary Jurkiewicz, Bartosz Gajda… i on. Lokalny mistrz narracji w stylu "ja, ja, jeszcze raz ja".
Ale o co właściwie chodzi z tym całym stand-upem?
Kabarety odchodzą do lamusa, bo chłop przebrany za babę i siermiężne wujowe żarty o piciu trunków wysokoprocentowych, śmieszą coraz mniejszą publikę. Serca wielbicieli dobrego humoru podbija stand-up, gdzie ostre, ironiczne, prześmiewcze występy komików gromadzą setki osób na publiczności, a na YouTube Pacześ, Lotek, Socha, Grzegorz Dolniak, czy Daniel Midas zbierają miliony odsłon.
Stand-up to monolog komika, który mówi do ludzi bez rekwizytów, bez scenografii i – najlepiej – bez żenady. Mówi własnym głosem (nie z kartki), często o sobie, o życiu, o polityce, o absurdach codzienności. Żarty bywają ostre, sarkastyczne, niepoprawne, ale zawsze mają jeden warunek: muszą być szczere.
Dobry stand-uper musi mieć poczucie humoru, dystans do siebie, refleks, autoironię i świadomość, że może być obśmiany tak samo, jak obśmiewa innych. I tu właśnie pojawia się pewien problem.
Człowiek bez skazy… i bez żartu
Bo nasz bohater stand-upowy – pan prezydent – żadnej z tych cech nie przejawia. Zamiast żartów – selfiki. Zamiast dystansu – napompowane posty. Zamiast interakcji – blokowanie komentujących.
Darek to artysta osobliwy: występuje w roli samego siebie, w reżyserii samego siebie, przy pełnym zachwycie… samego siebie. Gdyby istniał kabaret „Ja i moje ego” – mielibyśmy komplet.
Wielokrotnie więc mogliśmy czytać w jego postach, jak z dumą opowiada o sobie. O tym, jak walczy o czyste powietrze, kiedy akurat nie zasłania go dym z pochwał dla samego siebie. O kampaniach informacyjnych, które wyglądają jak festiwal samouwielbienia. O rewitalizacji wszystkiego, oprócz – niestety – stylu prowadzenia komunikacji.
Moje własne żarty – może nie zbanuje
Sam wymyśliłem kilka słabych żartów, za które mieszkańcy mieliby szansę nie dostać blokady od zabawnego Darka:
Panie prezydencie, odkąd pan rządzi, nawet gołębie trafiają tylko tam, gdzie trzeba — znają plan zagospodarowania!
Podobno Google Maps aktualizuje się dopiero po pana zatwierdzeniu. Bo kto lepiej zna Mysłowice?
Nawet korki się cofają, gdy pan przejeżdża – z szacunku!
GPS? Zanim przeliczy trasę, wysyła panu SMS z prośbą o akceptację!
Zielona fala? To nie system, to samochody klękają przed pańską wizją!
Gdy pan podpisuje uchwałę, Excel sam dopisuje dotacje z Unii.
Jak pan wchodzi do urzędu, to budżet sam się bilansuje – z wrażenia!
I tak sobie stoimy… pod sceną
Taki oto mamy stand-up mysłowicki. Z dystansu do siebie – nici. Z refleksji – tylko ta, co się odbija od błyszczącej fasady autopromocji. Ze szczerości – selektywna. Dla wybranych.
Ale cóż… zawsze możemy się pośmiać. Przynajmniej z tego, że prezydent zrobił coś naprawdę nowego: rozśmieszył ludzi. Choć niekoniecznie w ten sposób, jak zamierzał. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze