Polska samorządem stoi? Można by tak powiedzieć, gdyby nie drobny szczegół. Wiele z nich z trudem zamyka swoje budżety, a rząd dorzuca im coraz więcej zadań. Ich realizacja wymaga kolejnych wydatków, a o rekompensacie rząd na razie nie wspomina. Przynajmniej oficjalnie.
Nowe zadania, jakie czekają samorządy, to np. dystrybucja węgla - a właściwie należałoby powiedzieć - reglamentacja tego deficytowego towaru, bo spółki skarbu państwa sobie z tym nie radzą. Takie przerzucanie rządowych obowiązków czy problemów na gminy staje się ostatnio normą.
I choć do radzenia sobie z utrzymaniem oświaty - zwłaszcza w obliczu niedoszacowanej rządowej subwencji oświatowej - już przywykliśmy, to kolejne rządowe obowiązki wymagają zmian organizacji pracy urzędu, zwiększenia liczebności kadry urzędniczej, no i dodatkowej kasy. Rząd jednakowoż uznał, że samorządy to świetny wynalazek, aby bezkarnie przerzucać na nie swoje problemy.
Pierwsze kukułcze jajo zafundowane samorządom to obowiązek uzupełnienia Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB). Gminy muszą wpisać przyniesione do urzędu, a wypełnione na papierze - deklaracje o źródłach ciepła w danym budynku. Za zgodą rządu dwuletnie opóźnienia w ich składaniu skumulowały się właśnie teraz, bo termin ich składania został przedłużony do 11 sierpnia br. A co? Nie zdążą? W Mysłowicach ich ewidencja ciągle trwa i angażuje niemałe siły i środki, a rząd? A rząd umył ręce.
Kolejnym pomysłem rządu jest wypłata dodatku węglowego. To właśnie na gminy spadł obowiązek wydania decyzji o jego wypłacie. Wprawdzie rząd przekazał środki na ten cel, ale sprawa nie jest tak prosta, jak wypłata 500+ czy zasiłek rodzinny. Otóż dodatek przysługuje tym, którzy są wpisani do systemu CEEB i mają tam potwierdzone źródło ciepła opalane węglem.
A z tym, jak się okazało, jest problem. Kilka tysięcy deklaracji nie jest jeszcze wpisanych do systemu, a w wielu z nich są błędy, bo rząd nie zlecił nikomu procedury weryfikacyjnej. Błędy zaś wykluczają mieszkańców z prawa do węglowego dodatku, bo urzędnicy nie chcą brać odpowiedzialności, jeśli sprawa nie jest jasna. Na dziś takich odmownych decyzji z tego powodu jest już kilkadziesiąt. Negatywna decyzja to złożony wniosek odwoławczy i kolejna sprawa do załatwienia.
To nie wszystko. Teraz rząd wpadł na genialny pomysł i zaciągnął samorządy do zajęcia się sprzedażą węgla. Samorządy mają zorganizować obrót węglem i - wszystko na to wskazuje - ponieść koszty tej dystrybucji. I choć na te dodatkowe obowiązki samorządy nie bardzo chciały się zgodzić, to jak widać, temat udało się rządowi jakoś wcisnąć.
W Warszawie odbyło się spotkanie samorządowców z premierem Morawickim. Jedno z pierwszych, bo na razie przepisy o tym: jak? Co? W jaki sposób i jakim kosztem? - są dopiero w powijakach, więc szykuje się kolejne spotkanie. Jak temat się skończy? Obawiam się, że jak zawsze - jak z oświatą, służbą zdrowia podległą gminom, czy z systemem CEEB. Podobno się dogadali, ale ja nie do końca w to wierzę, bo temat załatwiany jest na kolanie. Ciekawa jestem, kto i jak wyliczy koszty tego bałaganu.
Przy takim rządowym podejściu do prowadzenia państwa, warto zadbać o oszczędności i sprawną kadrę urzędniczą. Warto zastanowić się, co jest powodem kadrowego exodusu, z którym mamy ostatnio do czynienia w mieście i odwrócić ten trend. Wszak tych doświadczonych, którzy już odeszli, albo których miasto się pozbyło, nie da się już zawrócić.
Wyraźnie widać, że my sami – miasto Mysłowice - będziemy musieli sobie poradzić z kolejno podrzucanymi nam obowiązkami. Tu żaden Polski Ład, Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych, czy „dobre oko” u premiera raczej nam nie pomoże.
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze