W najczarniejszych snach i koszmarach rodem z prozy Grahama Mastertona, nie spodziewałem się, że już w czasie drugiego posiedzenia mysłowickiej rady miasta dojdzie do tak bulwersujących wydarzeń.
Mój przyjaciel, Andrzej Andrysiak – wieloletni wicenaczelny „Dziennika”, wydawca „Gazety Radomszczańskiej” oraz prezes Stowarzyszenia Gazet Lokalnych, w swojej książce „Lokalsi” (gorąco polecam) opisał patologie toczące życie samorządowe swojego rodzinnego miasta. Jestem przekonany, że w naszym mieście mógłby zacząć pisać drugi tom.
Szanuję prawo większości do wyboru swoich reprezentantów na przewodniczących – czy to rady miasta, czy poszczególnych komisji. Tak działa demokracja. Większość niekoniecznie zawsze ma racje, ale ma siłę, by decydować. Większość w mysłowickiej radzie miasta, rzekłbym po dwóch sesjach, jest niewielka (12 radnych koalicji popierającej prezydenta i 11 radnych opozycji) i wydaje się być – przynajmniej momentami – krucha.
Szanuję to prawo, więc nie będę komentował poszczególnych kandydatur do prowadzenia konkretnych komisji. Z jednym wyjątkiem, jedną refleksją.
Przynajmniej w kilku przypadkach potwierdziła się stara, kopernikańska prawda: zły pieniądz wypiera z obiegu dobry. Tak było m. in. w przypadku wyboru na szefową komisji edukacji. Trudno mi inaczej skomentować fakt, że doświadczona radna, wieloletnia nauczycielka i dyrektorka liceum (Konieczny-Simela), nie znajduje uznania w oczach proprezydenckiej koalicji. W ich oczach na miejskiej edukacji lepiej będzie się znała absolutna debiutantka w samorządzie i pracownica szkolnej świetlicy. No cóż, pan prezydent i jego protegowani w szeregach miejskich rajców, nie chcą skorzystać z doświadczenia i wiedzy innych radnych – ich sprawa, choć po prawdzie, jest to sprawa wszystkich mysłowiczan – bo każdy z nas trafił w ławy rajców, by służyć mieszkańcom.
Ale wobec jednej z kandydatur, wobec jednego z wyborów nie mogę i nie chcę przejść obojętnie. Muszę o tym powiedzieć i zaprotestować.
Zmroziła mnie kandydatura radnego Piotra Stycznia na szefa Komisji Rewizyjnej. To tak naprawdę najważniejsza komisja w mieście. To jej członkowie kontrolują finanse, gospodarowanie majątkiem i działanie miejskiej instytucji. Dobrym demokratycznym zwyczajem, czy to w parlamencie, sejmikach czy radach miast jest powierzanie jej kierownictwa – przedstawicielowi opozycji. To bardzo, bardzo stary zwyczaj, ostatnio coraz rzadziej pielęgnowany w Polsce, ale w krajach o ugruntowanej demokracji przestrzegany pieczołowicie.
Pal licho, że pan prezydent chce mieć tam swojego człowieka, bo – wiadomo – to z komisji rewizyjnej wychodzą wnioski o udzielenie absolutorium i wotum zaufania, a z nim, jak wiadomo, Dariusz Wójtowicz – jak do tej pory - witał się dosyć rzadko.
Bulwersująca, by nie powiedzieć skandaliczna w tej sytuacji, jest sama kandydatura. W radzie miasta zasiada dziś ledwie kilka osób, które pełniły tę funkcję w 2008 roku. Część pewnie nie wie, część nie pamięta, ale z moją pamięcią wszystko jak na razie w porządku, więc ja pamiętam.
W 2008 roku nowy szef mysłowickiej Komisji Rewizyjnej, po tym jak dosyć lekko potraktował dokumenty finansowe komunalnej spółki i prawomocnie, za oszustwo, został skazany na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Wcześniej, po kontroli, wyleciał ze stanowiska prezesa ów przedsiębiorstwa – PGK Partner. Wyrok był prawomocny, Styczeń nawet się nie odwoływał, ale musiał złożyć mandat, ale nie złożył. Jeszcze przez wiele miesięcy przychodził na sesje, głosował, pobierał z miejskiej kasy diety. Nie przyznał się publicznie, że dostał taki wyrok. Zataił to przed przewodniczącym rady miasta, zataił przed mieszkańcami.
Sprawa rypła się dopiero po wielu miesiącach. Sięgnąłem do swojego dziennikarskiego archiwum. W początkach 2009 roku, w moim tekście na łamach „Dziennika Zachodniego”, Styczeń tłumaczył, że czekał aż sąd dostarczy mu pisemny wyrok. Sprawa wyszła na jaw, bo pan Piotr spanikował, gdy wraz z innymi radnymi został wezwany do prokuratury. Nie, nie w tej sprawie. Miejskiej, związanej z gorącą atmosferą pomiędzy ówczesnym prezydentem Osyrą a miejskimi radnymi.
Styczeń stracił mandat i nie mógł walczyć w kolejnych wyborach. Mógł to zrobić dopiero po 10 latach, gdy – zgodnie z prawem – wyrok się zatarł, a jego nazwisko wykreślono z rejestru skazanych. Dziś, zgodnie z prawem, jest niewinnym człowiekiem. Tak działa zatarcie. I bardzo dobrze.
Niewinnym ale czy krystalicznym? Nie ma ludzi bez skazy, nie mam zamiaru piętnować pana Stycznia. Cóż, może miał chwilę słabości, może popełnił błąd i do dziś, nim zaśnie, żałuje tych podpisów na delegacjach. Było przestępstwo, był wyrok, była kara, a może nawet i społeczna rehabilitacja, wszak raz i drugi, mieszkańcy Mysłowic wybrali go do rady miasta.
Szanuję wybór mieszkańców, tak działa demokracja, ale nie zgadzam się na jego wybór na szefa Komisji Rewizyjnej. Na jej czele powinien stać ktoś, do uczciwości kogo, do rzetelności i zwykłej, ludzkiej przyzwoitości nie ma żadnych zastrzeżeń. W tym przypadku tak nie jest.
Kpię teraz oczywiście, ale widzę jeszcze kilka możliwości. Urzędniczce zamieszanej w przedwyborczy napad na roznoszących materiały wyborcze można powierzyć kierowanie strażą miejską. Jakiemuś skazanemu za korupcję dałoby radę powierzyć nadzór nad wydziałem zamówień publicznych, a wydział ochrony środowiska oczywiście prezydenckiemu „doradcy” od dialogu na wywóz toksycznych odpadów.
Ale na serio - jeżeli w naszym mieście jedynym standardem jest brak jakichkolwiek standardów, to jest gorzej niż myślałem. Sam Styczeń mógł wykazać się przyzwoitością i zrezygnować – apelowałem o to. Ale nie zrezygnował. Państwo oceńcie tę sytuację sami.
Krzysztof Bąk
radny Mysłowic. Były dziennikarz Co Tydzień, Dziennika Zachodniego, TVS, TVP i Polsatu News oraz Wydarzeń.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dno i metr mułu! Niestety ale jest 11 do 12. I nawet jak będzie pytanie czy pan prezydent ma wystawić gola dupę na rynku i nasrać.... To 12 radnych zagłosuje ZA. Liczę na to że ręka sprawiedliwości dotknie wkoncu małego łysego karła za odpady. I będzie trzeba w jakoś sposób odwołać go ze stanowiska. Przepraszam ale to miasto tonie! Z tym kapitanem już trzeba wskakiwać do szalup. Szkoda że tyle mieszkańców zagłosowało przeciwko koalicji obywatelskiej. Bo można sobie myśleć co się chce ale ludzie nie zagłosowali na Wójtowicza, ludzie zagłosowali przeciwko koalicji. Niestety.
Pan radny dziennikarz rewizyjny może zechciałby napisać jak aktualnie ma się sprawa "dialogowych" odpadów. Zamiatanie pod dywan trwa? A może ktoś z drugiej strony politycznej też siedzi po uszy w tych śmieciach? A może jednak sprawa dumnie i szybko kroczy ścieżką prawa i sprawiedliwości?
Kiedy oni ogłoszą w końcu kto będzie II zastępcą?
Rozumiem Pana argumentację. Ale spójrzmy prawdzie w oczy, w interesie prezydenta przewodniczącym komisji rewizyjnej musiał być ktoś od niego. I kogo miał wytypować? Adriana, Agniesię, czy może Piotrka M.? Przecież to są intelektualne miernoty.
Skandalem było odrzucenie kandydatury p. Simeli i przypieczętowanie tej decyzji głosem przewodniczącego, który w sytuacji remisu stwierdził, że się pomylił i oddał głos na swoją partyjna koleżankę. W wyborach do poszczególnych komisji nie głosowano na kompetencje, kandydata, tylko kierowano się względami politycznymi. Jeszcze pisowcy pożałuja, bo ich wyborcy może nienawidzą PO w skali kraju, ale znają konkretnych ludzi ze swojego miasta- ich system wartości, poglądy, przeszłość poziom i powiązania. Triumf może trwać krótko, a niesmak pozostanie na długo!
Komisja rewizyjna zajmie się przekrętem odpadowym za 90 mln? Był ten dialog konkurencyjny czy nie?
no właśnie, co tak cicho o tych odpadach?
Dno i metr mułu! Niestety ale jest 11 do 12. I nawet jak będzie pytanie czy pan prezydent ma wystawić gola dupę na rynku i nasrać.... To 12 radnych zagłosuje ZA. Liczę na to że ręka sprawiedliwości dotknie wkoncu małego łysego karła za odpady. I będzie trzeba w jakoś sposób odwołać go ze stanowiska. Przepraszam ale to miasto tonie! Z tym kapitanem już trzeba wskakiwać do szalup. Szkoda że tyle mieszkańców zagłosowało przeciwko koalicji obywatelskiej. Bo można sobie myśleć co się chce ale ludzie nie zagłosowali na Wójtowicza, ludzie zagłosowali przeciwko koalicji. Niestety.
Pan radny dziennikarz rewizyjny może zechciałby napisać jak aktualnie ma się sprawa "dialogowych" odpadów. Zamiatanie pod dywan trwa? A może ktoś z drugiej strony politycznej też siedzi po uszy w tych śmieciach? A może jednak sprawa dumnie i szybko kroczy ścieżką prawa i sprawiedliwości?
Kiedy oni ogłoszą w końcu kto będzie II zastępcą?