Dopiero co odwiedziłem kilka miejsc w Mysłowicach. To było 9 lipca. Między innymi zajrzeliśmy na zagospodarowywane tereny przy cmentarzu w Brzęczkowicach, gdzie powstają kwietne łączki, w tym jedna tęczowa. Wbrew pozorom, zakładanie czegoś takiego nie jest łatwe. Tutaj też na pierwszy rzut oka dominuje barwa zielona. Tym niemniej to i owo da się zobaczyć. Cóż, takie są uroki orki na ugorze. W każdym razie wszystkie rośliny są co najmniej o połowę mniejsze od swoich bliskich rosnących na lepszych glebach.
Po prostu tęcza
Pozłotka kalifornijska
Tęcza nie ma dziś dobrego odbioru po tym, jak została zaanektowana przez tych, których nazwy nie wymienię. Tym niemniej ona była, jest i będzie, bo każdy, kto w dzieciństwie miał kontakt z wodą święconą, a potem uważnie czytał Stary Testament powinien pamiętać, że jej łuk był znakiem boskiej obietnicy, że już nigdy nam tak nie „przyleje” jak to zrobił z ludzkością za życia Noego tak, że w arce tylko on, jego rodzina i sporo zwierząt ocalało.
Przy okazji warto przypomnieć sobie z lekcji fizyki, że prawidłowa tęcza - idąc od góry - ma następującą sekwencję podstawowych barw: czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, niebieski, indygo i fioletowy. Ci, których nazwy nie przytaczam odwrócili ją i wyrzucili jedną barwę.
Tutejsza tęczowa grządka póki co jest zielona. Kwiaty są rozproszone niczym piksele. Pojawiają się też takie, których barwy na tęczy nie występują. Na razie zauważyłem chabra bławatka, grykę siewną, lnicę marokańską, len wielkokwiatowy, pozłotkę kalifornijską. Nieopodal jest grządka z facelią błękitną. Jest i seradela pastewna. Bardzo dobrze ma się tubylec jakim jest gorczyca polna. To zapewne nie wszystko, ale byłem tutaj bardzo krótko. Zapewne wrócę tutaj pod koniec lata.
Wybrane gatunki
Len wielokwiatowy
Chaber bławatek to rodzimy gatunek, często kojarzony z łanami zbóż rozmaitych. Był ich niewątpliwą ozdobą. Pamiętam to jeszcze z okresu swojego dzieciństwa. Teraz poza typowymi, niebieskimi kwiatami mamy odmiany białe, różowe, a nawet bordowe. Gryka jak śnieg biała pojawia się w Inwokacji „Pana Tadeusza”. To po prostu wciąż jest bardzo ważne zboże. Dzisiaj też nim jest, ale zwarte uprawy w naszej okolicy są rzadkością. Roślina może mieć kwiaty różowe lub białe. Tutaj w Brzęczkowicach są białe. Dalej w tym tłumie wyróżniają się dwa gatunki pochodzące z Afryki. Jest to len wielkokwiatowy o bordowych kwiatach oraz lnica marokańska o zróżnicowanej palecie barw. Ta jest bogata do tego stopnia, że sama jedna mogłaby robić za tęczę. Jej kwiaty, co do formy, są w typie lwiej paszczy. Cechuje je bardzo długa ostroga. Jaskrawe, pomarańczowe plamki to maczek kalifornijski lub jak kto woli pozłotka kalifornijska. Tutaj też trzeba wspomnieć o pochodzącej z Ameryki Północnej facelii błękitnej, jednej z podstawowych roślin miododajnych. Ta stopniowo jest zastępowana przez inne gatunki, także pochodzące z tego kontynentu.
Na uboczu
Lnica marokańska
Idąc dalej, mijając ekologiczne instalacje dojdziemy w końcu do lasu na Słupeckiej Górce. Po drodze warto zauważyć, że na jego skraju wyrasta płat wierzbówki wąskolistnej – Chamaenerion angustifolium. To bardzo dobre ziółko. W pewnych kręgach jest wręcz fioletowym przedmiotem pożądania. Jej liście mogą robić za zamiennik zielonej herbaty. Dawno, dawno temu w widłach Czarnej i Białej Przemszy oraz dalej na wschód po Pacyfik była znana jako Iwan Czaj.
Piotr Grzegorzek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze