W ten sposób w ub. roku miasto przyjęło do pracy 65 nowych pracowników, w miejsce 58, z którymi z różnych powodów urząd rozwiązał umowy o pracę. W tym roku saldo zwolnień i przyjęć także było dodatnie. Z magistratu na koniec lutego odeszło 18 urzędników a za urzędniczymi biurkami pojawiło się 21 nowych. Tym sposobem na 22 marca br. - licząc w etatach - mysłowicki magistrat zatrudniał 363,8 urzędników.
Zarządzenia o kolejnych naborach znaleźć można też w marcu, bo jak poinformowała nas Anna Górny z wydziału komunikacji społecznej miasta, na 22 marca w urzędzie znajdowało się jeszcze 7 wakatów do
obsadzenia. Tymczasem to, czy tak duża wymiana zatrudnionych i zwiększająca się ilość urzędników przekłada się na lepszą jakość w obsłudze mieszkańców, możemy ocenić wyłącznie my petenci.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Miasto tonie w długach a urząd pęcznieje. To nie tylko nowe etaty jako takie. Kiedyś na etacie w urzędzie było mnóstwo osób które teraz są w firmach zewnętrznych świadczących usługi dla UM. Komputeryzacja niby postępuje, automatyzacja obsługi a tu coraz więcej i więcej. Płacą za to mieszkańcy.
W Sosnowcu, Będzinie zabrakło ludzi do pracy w Mysłowicach, czy przejrzeli na oczy?
Miasto tonie w długach a urząd pęcznieje. To nie tylko nowe etaty jako takie. Kiedyś na etacie w urzędzie było mnóstwo osób które teraz są w firmach zewnętrznych świadczących usługi dla UM. Komputeryzacja niby postępuje, automatyzacja obsługi a tu coraz więcej i więcej. Płacą za to mieszkańcy.
W Sosnowcu, Będzinie zabrakło ludzi do pracy w Mysłowicach, czy przejrzeli na oczy?