Mimo że policja początkowo przygotowała wniosek o umorzenie tego postępowania, to jednak sprawa złamania przepisów drogowych przez prezydenta Mysłowic nie trafi do szuflady, tylko do sądu.
Na początku sierpnia mieszkaniec Mysłowic zrobił zdjęcia służbowego citroëna, który poruszał się po chodniku na ulicy Oświęcimskiej. Fotografię przesłał do naszej redakcji, twierdząc, że za kierownicą pojazdu siedział prezydent miasta Dariusz Wójtowicz.

Rzecznik prasowy Urzędu Miasta Mysłowice potwierdził, że prezydent rzeczywiście prowadził wówczas służbowy samochód. Jak wyjaśnił, Dariusz Wójtowicz miał jechać na interwencję zgłoszoną przez mieszkańca.
Po publikacji artykułu na naszym portalu do Komendy Miejskiej Policji w Mysłowicach wpłynęło anonimowe zawiadomienie dotyczące złamania przepisów przez prezydenta. Funkcjonariusze wszczęli postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.
Początkowo policja przygotowała wniosek o umorzenie, tłumacząc, że na podstawie zdjęcia nie da się jednoznacznie ustalić, czy prezydent jechał, czy jedynie parkował na chodniku. Choć Dariusz Wójtowicz został przesłuchany, jego zeznania nie pozwoliły rozwiać tej wątpliwości.
Ostatecznie jednak funkcjonariusze zmienili decyzję.
– Czynności wyjaśniające zakończyły się skierowaniem wniosku o ukaranie do sądu wobec osoby kierującej tym pojazdem - poinformował nas 27 października oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Mysłowicach, asp. Łukasz Paździora.
Reklama
Choć początkowo wydawało się, że sprawa zakończy się umorzeniem, ostatecznie to sąd zdecyduje, czy prezydent Mysłowic złamał przepisy ruchu drogowego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
widać że funkcjonariusze liczą się z opinia społeczną i TWARDYMI DOWODAMI i jednak umorzenie wyciągneli z pod dywanu ----brawo chłopaki ---ale będzie w sądzie uniewinnienie ---niska szkodliwośc społeczna ---tak to uzasadnią
Bo wg. prawa żeby był mandat musi być czyn szkodliwy społecznie, jeżeli nikt sie wtedy nie poruszał chodnikiem to nie było niebezpieczeństwa w ruchu. Będzie pouczenie i po sprawie. Kosztami zostanie obciążony skarb państwa.
a mógł łyknąć mandat, kilka dni później nikt by już nie pamiętał
Policja w dość cwany sposób wypuściła informacje o umorzeniu, przed umorzeniem. Sprawdzali reakcje. Gdyby przeszło bez echa, to by umorzyli na tym etapie. No ale zrobiło się o tym głośno więc ten gorący ziemniak leci do sądu, bez umorzenia. Sam Wójtowicz stracił szansę, mógł się przyznać, zapłacić a potem, w swoim zwyczaju i tak zrobić z siebie męczennika, że się go czepiają kiedy tak ciężko pracuje.
widać że funkcjonariusze liczą się z opinia społeczną i TWARDYMI DOWODAMI i jednak umorzenie wyciągneli z pod dywanu ----brawo chłopaki ---ale będzie w sądzie uniewinnienie ---niska szkodliwośc społeczna ---tak to uzasadnią
Bo wg. prawa żeby był mandat musi być czyn szkodliwy społecznie, jeżeli nikt sie wtedy nie poruszał chodnikiem to nie było niebezpieczeństwa w ruchu. Będzie pouczenie i po sprawie. Kosztami zostanie obciążony skarb państwa.
a mógł łyknąć mandat, kilka dni później nikt by już nie pamiętał