Reklama

Powrót na Bończyk

24/08/2025 09:00

Po długiej przerwie postanowiłem powrócić do miasta. Plany miałem dalekosiężne. Wysiadłem na przystanku Bończyk i zauważyłem, że czarne chmury jakoweś gromadzą się nade mną. Po kilku analogicznych przygodach, czy to na przystanku Kopalnia, czy to podczas filmowania Doliny Brynicy, musiałem zachować należytą ostrożność. Wówczas nader często kończyło się to ulewą. Dlatego postanowiłem się ograniczyć do najbliższej okolicy. Po prostu tak jak pewnej jesieni przeszedłem się od ulicy Katowickiej po linię kolejową i z powrotem. Teren jest pozornie nieciekawy. Wystarczyło się rozejrzeć aby zobaczyć co nieco.

Słowo o rdestowcu

W okolicy dominantę stanowią gatunki obcego pochodzenia. Przede wszystkim jest tutaj sporo rdestowca japońskiego. To wysokie, podobne do krzaków badyle. Wbrew pozorom to bylina co roku obumierająca do ziemi i ponownie odradzająca się wiosną. Poznamy ją po sporych liściach o uciętej nasadzie. Teraz ten gatunek jest wpisany na listy roślin zasługujących na staranne tępienie. Podobno posiadanie go na prywatnej działce jest powodem do nałożenia na pechowca solidnej kary. Walka z nim nie jest łatwa. Dopiero są opracowywane metody. Sam gatunek nie poddaje się łatwo. W swojej japońskiej ojczyźnie jako pionier zasiedla miejsca po wybuchach wulkanów. Dość pouczający jest przypadek z Krakowa. W 1977 roku, podczas praktyk studenckich w Instytucie Botaniki PAN, pokazano nam doświadczalną uprawę tego gatunku. W 2019 roku obwieszczono uroczyście, że udało się z niej usunąć jego ostatni pęd. Znaczy się szanse na skuteczną walkę z tym gatunkiem istnieją. Póki co wszystkie medialne opowieści w tej materii przypominają podchodzenie z wiaderkiem wody pod płonący las.

 

Reklama

To i owo

Płaty rdestowca w tej okolicy przeplatają łany jeżyny popielicy oraz maliny. Jest tam także ich mieszaniec. Z gatunków obcego pochodzenia znajdziemy amerykańskie nawłocie, jako to kanadyjską i późną. Trafił się jeszcze mieszaniec nawłoci późnej i naszej podobno pospolitej. Ten bastard od pewnego czasu rozprzestrzenia się. Idąc dalej poboczem zauważyłem szczaw omszony. Utrzymuje się w tej okolicy na długo przed zbudowaniem tutejszej świątyni handlu. Nieco dalej spore połacie zajmują lucerna siewna, sierpowata oraz ich mieszaniec. Pierwsza ma żółte kwiaty, druga fioletowa, a krzyżówka białawe, żółtawe, fioletowawe z zielonkawym odcieniem. Są jeszcze starce jakubki, lnice pospolite, groszki bulwiaste. Pełna lista obecności w swoim czasie na Wędrówkach z Grzegorzkiem. 

 

Reklama

Zardzewiałe topole

Bliżej linii kolejowej znajdują się łany topoli kanadyjskiej o zielonych, prawie trójkątnych blaszkach liściowych. Nie sprawdzałem dokładnie, ale sprawiają wrażenie pędów odroślowych z pniaków po ściętych drzewach. Drugim gatunkiem jest tutaj topola biała o mocno karbowanych liściach. Te są szarozielone od góry i biało kutnerowate od spodu. Obydwa gatunki poraża rdza z tym, że tę kanadyjską silniej. W obu przypadkach jest to Melampsora laricis-populina, czyli rdza topoli. Ten gatunek jest pospolity w naszym kraju. W Mysłowicach widuję go często. Topól nie morduje. To tylko taka zasada – czy go zabił, czy nie zabił, grunt że jednak go osłabił. 

 

Reklama

Piotr Grzegorzek

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości