W ostatnich dniach policjanci z Mysłowic zatrzymali dwóch kierowców, którzy mimo sądowych zakazów prowadzili pojazdy. Szczególnie bulwersująca jest sprawa 59-latka z Sieradza, który nie tylko złamał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, ale miał przy tym niemal 4,5 promila alkoholu w organizmie i spowodował kolizję.
Do pierwszego zatrzymania doszło 19 maja na ul. Katowickiej. Funkcjonariusze drogówki skontrolowali 31-letniego mieszkańca Bytomia, który kierował renault. Jak się okazało, mężczyzna miał aż trzy aktywne zakazy prowadzenia pojazdów, wydane przez sądy w Bytomiu i Cieszynie.
- Mężczyzna noc spędził w policyjnej celi, skąd mundurowi doprowadzili go do prokuratury, gdzie zastosowano wobec niego policyjny dozór - informuje asp. Łukasz Paździora, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Mysłowicach.
Drugi kierowca wpadł po tym, jak w nocy 20 maja na autostradzie A4 spowodował kolizję. 59-letni mieszkaniec Sieradza, jadąc swoim renault remontowanym odcinkiem w kierunku Krakowa, zjechał na przeciwny pas ruchu, zmuszając do nagłego hamowania kierowcę skody. Jadący za skodą kierujący fiatem nie zdążył zahamować, w wyniku czego zderzył się z poprzedzającym go pojazdem.
- Czynności na miejscu kolizji przeprowadzili mundurowi z Komisariatu Autostradowego Policji w Gliwicach, którzy zbadali na zawartość alkoholu wszystkich uczestników. Wtedy też okazało się, że jadący pod prąd 59-letni mieszkaniec Sieradza miał w organizmie... 4,4 promila alkoholu - dodaje asp. Łukasz Paździora.
Na tym nie koniec. Po sprawdzeniu danych w systemie okazało się, że kierowca nie miał prawa prowadzić samochodu – ciążyły na nim dwa zakazy sądowe, w tym jeden dożywotni, które zostały wydane przez sądy w Sieradzu i Zduńskiej Woli.
Po wytrzeźwieniu mężczyzna został przewieziony do Prokuratury Rejonowej w Mysłowicach. Prokurator zastosował wobec 59-latka dozór policyjny.
Obaj mężczyźni odpowiedzą za swoje zachowanie przed sądem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze