Zaczęło się od tego, że żona pana Jana przyniosła kiedyś od znajomych strąk fasoli. Niespotykane u nas ziarenka miały szczególny znak – jakby namalowany orzełek, albo – odwrócone – przypominały hostię. Pan Jan z żoną fasolkę zasadzili i wkrótce zebrali więcej ziaren. Pan Jan zaczął też szukać informacji na jej temat. Fasolka na pierwszy rzut oka to zwykły nasz Jaś, ale gdy się jej przyjrzeć nietrudno zauważyć na niej niezwykłe znamię. - Została u nas nazwana fasolką niepodległości - mówi mieszkaniec Morgów.
Fasolka dawniej była podobno bardzo popularna na Kresach Wschodnich, przygotowywano tam z niej potrawy na wigilijny stół. Jest niecodzienna, ale po ugotowaniu jej szczególny ornament znika. Pan Jan natknął się także na wzmiankę, że z fasolki ktoś robił różańce. Spróbował, pokazał rodzinie i tak się spodobało, że zrobił ich więcej używając do tego elementów z uszkodzonych różańców, które podarowali znajomi, rodzina.
- To takie moje hobby, siadam sobie wieczorem i składam różańce, uspakaja, a przy okazji mam dobre prezenty na aktualny czas – mówi Jan Szczegielniak. Każdy kto dostaje taki różaniec do ręki myśli, że wzory są namalowane ręcznie.
Od 1 do 8 listopada, całą oktawę Uroczystości Wszystkich Świętych trwa ogólnopolska akcja „Różaniec do granic nieba”, która jest odpowiedzią na trudną sytuację Polski i świata i modlitwą pokutną za wszystkie grzechy i zaniedbania przeciwko życiu. W tych dniach, o dowolnej godzinie, w dowolnym miejscu wszyscy łączą się we wspólnej modlitwie z różańcami w rękach.