Niedasizm
W poprzedniej kadencji wciąż czegoś się nie dało zrobić, wciąż coś było niemożliwe, nierealne, na wszystko brakowało pieniędzy. Grzęźliśmy często w bagnie niedasizmu i tylko patrzyliśmy z zazdrością jak rozwijają się okoliczne Katowice, Tychy, Sosnowiec, czy Imielin. Doszło nawet do tego, że grupa mieszkańców z południowych dzielnic chciała oddzielić się od Mysłowic, a jedyne co można było robić to nieustanne łatanie dziurawego budżetu miasta.
Zaplanowano
Pomimo całego tamtego marazmu tandem prezydent Lasok-wiceprezydent Pastuszka powoli remontował drogi i planował przyszłe inwestycje. Już w poprzednich kadencjach wyznaczony został termin i wystarano się o fundusze na budowę okalających Mysłowice ścieżek rowerowych bike&ride, remont ulicy Bytomskiej z torowiskiem tramwajowym, rozpoczęła się przebudowa parku Promenada, w planach była także modernizacja Parku Zamkowego, czyli w zasadzie wszystkie główne inwestycje, którymi chwali się obecny prezydent.
Dorzucił rząd
Swoje do remontów niektórych dróg, termomodernizacji części budynków publicznych dorzucił rząd Mateusza Morawieckiego dzięki poparciu radnych Prawa i Sprawiedliwości na czele z przewodniczącym rady miasta. Nowych pomysłów prezydenta - poza szeroką obecnością w mediach społecznościowych, gdzie prezentuje się bardziej jak celebryta niż włodarz miasta - trudno dostrzec.
I wciąż to samo
Ostatnie spotkania radnych miasta z przedstawicielami dzielnic pokazały, że marazm w Mysłowicach trwa w najlepsze. Zapowiadane w kampanii wyborczej: poprawa w kontakcie z mieszkańcami, odnowa, zwiększenia skuteczności magistratu jawią się dziś jak zapomniane bajania. Wciąż słychać, że brakuje pieniędzy dla MOK-u, szkół, czy przedszkoli. Urzędnicy jak mantrę powtarzają, że czegoś się nie da zrobić, bo budżet, bo COVID, bo przetargi...
Co więc pozostaje
Choć w Mysłowicach zarządzający miastem zmieniają się co jakiś czas, to jednak we wszystkich tych włodarzach tkwi jakiś gen niemożności, słabości w zarządzaniu, braku pomysłu na Mysłowice. Natomiast rządzącym miastem nie sposób odmówić sprytu w politycznych gierkach. Tymczasem mieszkańcy głosujący na hasła „Odnowa” i „Da Się” oczekiwali, że Mysłowice podniosą się z marazmu, nabiorą dynamizmu, zaczną się rozwijać, a słabość i niedasizm zasadniczo nas opuszczą.
Brak pomysłu?
Obecne władze nie mają pomysłu na to w jakim kierunku w kolejnych latach będą się rozwijać Mysłowice. Przez długi czas prezydent stał na stanowisku, że szansą dla miasta może być nowa kopalnia, która napełniała obawami większość mieszkańców. Zrobiono głównie to, co zostało zaplanowane już wcześniej, ale to paliwo powoli się wyczerpuje.
Potrzeba impulsu
Mysłowicom potrzeba wyraźnego impulsu do zmian i lidera, który ruszy miasto z posad i ożywi je oraz będzie słuchał mieszkańców. Wystarczy spojrzeć jaki dynamizm nadał sąsiedniemu Sosnowcowi wybór Arkadiusza Chęcińskiego. Czy jednak doczekamy się i u nas postaci na kształt Chęcińskiego, charyzmatycznego, otwartego na ludzi, skutecznego samorządowca? Poszukajcie wokół. Może dostrzeżecie kogoś takiego, w tym może być szansa dla miasta. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Marcin Stroński na prezydenta!
Szansa?? Obecny zastępca prezydenta Sosnowca - Myslowiczanin Jeremiasz Świerzawski Obecny Prezydent narazie spija śmietankę po poprzednikach. Tę gorzką, ale i te słodką bo tak jak w artykule napisano buduje się to co było już zaplanowane. Bike and ride, park zamkowy, promenada, torowisko. Cała reszta? To zabiegi powierzchowne. Kamienice remontowane na zewnątrz. Łatanie dziur w drogach a dużej inwestycji brak.
W zasadzie niczego nowego nie wniósł oprócz mnożenia stanowisk i etatów w UM i spółkach miejskich i wymiany kadry. która niekoniecznie posiada odpowiednie kwalifikacje. to miasto nie ma ducha, jest już tylko wydmuszką, martwą fasada, bo te nowe inwestycje rozpadną się za kilka lat. dokonano rzezi drzew- starych, rozłożystych, które rosły kilkadziesiat lat i stanowiły ochronę i ozdobę tego martwego miasta. W imię czego? Szalonych projektów, ktore w realizacji szły po najmniejszej linii wysiłku. Stawia sie jakieś sztuczne płuca, wskazujące zanieczyszczenia powietrza, a naturalne płuca poszły pod piły. Za kilka lat będziemy się smazyć we wszechogarniajacej betonozie, bo te śmieszne kije, zakupione w marketach ogrodniczych albo nie przetrwają, albo będą rosły kolejne 100 lat. O tym decyduja ludzie przypadkowi, po których za parę lat w tym mieście nie będzie śladu, ale skutki ich nieprzemyślanych decyzji będą odczuwać nasze dzieci. Co dziwniejsze nie podcina sie czy wycina drzew chorych , uschłych, tylko te dorodne, które mają określona wartośc rynkową. Miasto umiera, a na jego miejscu powstaje jakaś sztuczna makieta!
(da się) kochani radni zmienić prezydenta Kolejne wotum zaufania i po zawodach
Skoro radni PO i Lewicy tego nie robią (brak wotum zaufania wobec prezydenta) to znaczy, że układ z nim im odpowiada. Wyborcy? No cóż, dla PO dwa razy obiecać to jak dotrzymać obietnicy a dziady, pardon, wyborcy niech się cieszą.
Marcin Stroński na prezydenta!
Szansa?? Obecny zastępca prezydenta Sosnowca - Myslowiczanin Jeremiasz Świerzawski Obecny Prezydent narazie spija śmietankę po poprzednikach. Tę gorzką, ale i te słodką bo tak jak w artykule napisano buduje się to co było już zaplanowane. Bike and ride, park zamkowy, promenada, torowisko. Cała reszta? To zabiegi powierzchowne. Kamienice remontowane na zewnątrz. Łatanie dziur w drogach a dużej inwestycji brak.
W zasadzie niczego nowego nie wniósł oprócz mnożenia stanowisk i etatów w UM i spółkach miejskich i wymiany kadry. która niekoniecznie posiada odpowiednie kwalifikacje. to miasto nie ma ducha, jest już tylko wydmuszką, martwą fasada, bo te nowe inwestycje rozpadną się za kilka lat. dokonano rzezi drzew- starych, rozłożystych, które rosły kilkadziesiat lat i stanowiły ochronę i ozdobę tego martwego miasta. W imię czego? Szalonych projektów, ktore w realizacji szły po najmniejszej linii wysiłku. Stawia sie jakieś sztuczne płuca, wskazujące zanieczyszczenia powietrza, a naturalne płuca poszły pod piły. Za kilka lat będziemy się smazyć we wszechogarniajacej betonozie, bo te śmieszne kije, zakupione w marketach ogrodniczych albo nie przetrwają, albo będą rosły kolejne 100 lat. O tym decyduja ludzie przypadkowi, po których za parę lat w tym mieście nie będzie śladu, ale skutki ich nieprzemyślanych decyzji będą odczuwać nasze dzieci. Co dziwniejsze nie podcina sie czy wycina drzew chorych , uschłych, tylko te dorodne, które mają określona wartośc rynkową. Miasto umiera, a na jego miejscu powstaje jakaś sztuczna makieta!