Przyrodnicze arcydzieło
Piękno Parku Narodowego Yellowstone mogłem podziwiać w czasie wizyty w USA. Wycieczka rozpoczęła się od obserwacji słynnego gejzeru Old Faithful tryskającego wysokim słupem gorącej wody mniej więcej raz na godzinę. Wraz z grupą znajomych podziwialiśmy parujące gorące źródła o lazurowych barwach, przemierzaliśmy górskie pasma, obserwowaliśmy wodospady, oglądaliśmy przez szyby samochodu bujną przyrodę.
Dzikie zwierzaki
Spotkaliśmy słynne gatunki zwierząt żyjące w tym amerykańskim rezerwacie przyrody. Leniwie żujące trawę, ogromne, dumne bizony zachowywały się niemal ospale. Bizon reaguje obojętnie, chyba że lekkomyślny turysta podejdzie bliżej niż kilka metrów, wówczas naraża się na szarżę wkurzonego zwierza.
Nieco inaczej bywa z niedźwiedziami grizzly, których choć sporo mniej, to jeśli już się pojawią, to chętnie zbliżają się do ludzi. Misie liczą, że w pobliżu znajdą coś smacznego do jedzenia. Niestety takie spotkanie z grizzly wielu traperów przepłaciło pokiereszowaniem kości, a nawet życiem. Nie są to grzeczne zwierzęta, które niczym bajkowy Miś Yogi kradną niepostrzeżenie turystom kosze piknikowe. My te ciemnobrązowe niedźwiedzie oglądaliśmy zza szyby naszego busa, gdy przechodziły przez drogę.
Strażnicy parkowi opowiadali nam, że bywało, że grizzly wchodziły nawet w granice pobliskich miast, wówczas w wyprowadzenie ich z dala od siedlisk ludzkich angażowały się różne służby. To jednak sytuacja na tyle rzadka, że mówią o niej wszystkie media.
Dziki problem
Ostatnio spacerując po Górce Słupeckiej miałem okazję widzieć całą gromadę dzików, dwa ogromne i mnóstwo młodych. Dziki to coraz częstszy problem w polskich miastach. Do ludzi przyciąga ich możliwość łatwego zdobycia pożywienia, stąd często penetrują lokalne śmietniki. Zwierzęta te mogą się zachowywać agresywnie, bo przecież miasto nie jest ich naturalnym środowiskiem, ryją niszcząc parki i ogródki, ogrodzenia, mogą być przyczyną wypadków drogowych, rozprzestrzeniają choroby w rodzaju ASF i włośnica, które przenoszą się na zwierzęta hodowlane.
Władze samorządowe i państwowe nie mogą pozostawać głuche na dziki problem. W ostatnim czasie prezydent sąsiedniego Jaworzna Paweł Silbert podjął decyzję o odstrzale 50 dzików z terenu zabudowanego. Są też i inne mniej drastyczne metody, jak edukacja mieszkańców, by nie wyrzucali żywności, zabezpieczone kosze na śmieci (takie zabezpieczenia widziałem w Parku Yellowstone), a także bariery, by dziki nie mogły przekraczać terenów wokół parków i skwerów. Dziki można również odławiać i wywozić do innych lasów bardziej oddalonych od miasta oraz odstraszać je sygnałami dźwiękowymi i świetlnymi.
Nie czekajmy na tragedię
Nie żyjemy przecież w rezerwacie przyrody, by dziki przechadzały się po mieście jakby nigdy nic. Czy musimy czekać na pierwszą tragedię z udziałem dorosłego lub dziecka, by problem dzików został w końcu dostrzeżony? No chyba, że ktoś na terenie Mysłowic chce założyć śląskie Yellowstone? Problemu dzików bagatelizować nie wolno. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jaworzno wycieły hektary lasu więc zwierzęta nie mają gdzie się podziać ,to my homo sapiens niszczymy środowisko a silbert chce budować elektryki ciekawe skąd będzie brał wodę z przemszy bo te niby czyste samochody potrzebują duże ilości
Jaworzno wycieły hektary lasu więc zwierzęta nie mają gdzie się podziać ,to my homo sapiens niszczymy środowisko a silbert chce budować elektryki ciekawe skąd będzie brał wodę z przemszy bo te niby czyste samochody potrzebują duże ilości
Jaworzno wycieły hektary lasu więc zwierzęta nie mają gdzie się podziać ,to my homo sapiens niszczymy środowisko a silbert chce budować elektryki ciekawe skąd będzie brał wodę z przemszy bo te niby czyste samochody potrzebują duże ilości
Jaworzno wycieły hektary lasu więc zwierzęta nie mają gdzie się podziać ,to my homo sapiens niszczymy środowisko a silbert chce budować elektryki ciekawe skąd będzie brał wodę z przemszy bo te niby czyste samochody potrzebują duże ilości