Pora zakończyć konflikty oraz rozpocząć zarządzanie poprzez współpracę i dialog – powiedział po pierwszej turze wyborów samorządowych Łukasz Prajer, kandydat na prezydenta Mysłowic o jednym z lepszych wyników. Od niepamiętnych czasów naszym miastem szarpią konflikty. Jak je załagodzić i zacząć budować współpracę i dialog?
Wszyscy źli
Od początku kadencji obecnego prezydenta Dariusza Wójtowicza, analizując jego wypowiedzi, można odnieść wrażenie, że cały świat działa przeciwko niemu. A to podgryza mu poseł Wojciech Król, bo przecież przegrał z nim wybory samorządowe. Nie pasuje też Dariuszowi Wójtowiczowi wicemarszałek Gabriela Morawska-Stanecka, która na sesji pytała prezydenta o działania w sprawie kopalni „Brzezinka 3”.
Kłody pod nogi mają podkładać „nieomylnemu prezydentowi” radni Koalicji Obywatelskiej, bo na sesjach zadają niewygodne pytania. A to zza węgła czyha były prezydent Edward Lasok, który o niczym więcej nie marzy, jak utrudnić pracę swojemu wspaniałemu następcy. Czepiać się mieli Dariusza Wójtowicza także rajcy Prawa i Sprawiedliwości na czele z obecnym radnym wojewódzkim Tomaszem Papajem, którzy chcieli, by prezydent Mysłowic przygotował realny budżet. Źli byli też dawni kompanii Pana Darka z Lewicy co zarzucali mu brak ideowości, członkowie dzielnicowych rad, bo wnioskowali o remonty, mieszkańcy co chcieli wysłuchania, albo mieli inny pogląd, więc pan prezydent ich blokował w internetach.
Jakby tego brakowało, to przecież Dariuszowi Wójtowiczowi utrudniali życie dziennikarze, którzy pytali o jego niejasną rolę prezydenta przy wspieraniu budowy w Mysłowicach kopalni „Brzezinka 3” oraz przy dziwnie zorganizowanym przetargu i wywozie odpadów niebezpiecznych. Zapewne nasłani przez nieczyste siły. O niczym więcej jak o dopieczeniu Wójtowiczowi nie marzy też zapewne unijny komisarz Frans Timmermans, który chciał nam wstrzymać środki na rewitalizację pogórniczą, gdyby powstała u nas kopalnia. Straszna jest też prokuratura, CBA i Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, które co i rusz spędzają Wójtowiczowi sen z oczu różnymi pismami i kontrolami. Wójtowiczowi podpadli też inni samorządowcy z Metropolii, prezydenci, czy marszałek Chełstowski, gdy chcieli rozmów o sprawach, których skutki mogły dotyczyć nie tylko Mysłowic.
Spiskowa teoria
Mamy więc istny korowód wichrzycieli i przeszkadzaczy i jednego jedynego sprawiedliwego – obrońcę twierdzy Mysława, czyli Dariusza Wójtowicza… Cały świat kombinuje przeciw prezydentowi Mysłowic, by wysadzić go z fotela? Brzmi jak spiskowa teoria, która mogła pojawić się w tylko głowie człowieka nie radzącego sobie, niekompetentnego, być może zakompleksionego i narcystycznego. Nie zaznamy spokoju jako miasto, gdy osoba walcząca z całym światem wciąż będzie zarządzać Mysłowicami.
Odcięcie od świata
Prezydent odciął się od wszystkich zamkniętymi drzwiami i domofonem w magistracie, kultowym już blokowaniem na Facebooku, brakiem rozmów, jednostronnymi tyradami i przemowami na lajfach, barykaduje się od innych pełnymi nienawiści tekstami w „bezpłatnych” gazetkach i na swoim portalu z końcówką net. Charakteryzuje się Dariusz Wójtowicz brakiem dyskusji i dialogu, a ostatnio odmówił nawet debaty swojej kontrkandydatce w drugiej turze wyborów Dorocie Konieczny-Simeli, choć miało się to stać na gruncie neutralnych mediów. Czego obawia się prezydent?
Dariusz Wójtowicz nie chce i nie lubi rozmawiać, poznawać innych punktów widzenia, ceni tylko jak go chwalą, a jak nie chwalą to bezpardonowo atakuje i obraża. Potrzeba Mysłowicom innego stylu i sposobu pracy samorządowej, takiego który buduje, a nie dzieli. Nie czas na kłótnie, a czas na spokojne Mysłowice.
Dlatego w niedzielę najwyższa pora podziękować Dariuszowi Wójtowiczowi, który z nikim nie potrafi się dogadać i postawić krzyżyk przy Dorocie Konieczny-Simeli, która umie porozumiewać się ponad podziałami. Taki jest mój i nie tylko mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak zawsze w punkt. Twoja erudycja i sposób podejścia do spraw są na najwyższym poziomie. Jak to jest, że takie osoby nie dostają się do rady miasta, chyba jako społeczeństwo mamy ogromne braki na wszystkich poziomach. Mimo wszystko warto być sobą i patrzeć pozytywnie w przyszłość.
Jak zawsze w punkt. Twoja erudycja i sposób podejścia do spraw są na najwyższym poziomie. Jak to jest, że takie osoby nie dostają się do rady miasta, chyba jako społeczeństwo mamy ogromne braki na wszystkich poziomach. Mimo wszystko warto być sobą i patrzeć pozytywnie w przyszłość.