Mieszkańcy Mysłowic pielgrzymowali na Jasną Górę. 29 sierpnia w ich intencji została tam odprawiona msza święta.

Mysłowiccy pielgrzymi wyruszyli do Częstochowy 26 sierpnia. W poniedziałek, 29 sierpnia we wspomnienie męczeństwa św. Jana Chrzciciela, patrona Mysłowic i parafii Ścięcia św. Jana Chrzciciela na Bończyku, mysłowiczanie uczestniczyli w mszy św. w intencji mieszkańców i władz samorządowych miasta. Wśród pielgrzymów są m.in. przedstawiciele Stowarzyszenia Inicjatyw Lokalnych Nasze Mysłowice z prezesem Piotrem Olszowskim.

- Mszy przewodniczył proboszcz parafii pod wezwaniem Ścięcia św. Jana Chrzciciela ks. Henryk Otremba. Mieszkańców reprezentowali przedstawiciele większości mysłowickich parafii, natomiast władze samorządowe Tomasz Papaj - przewodniczący Rady Miasta Mysłowice – informuje Piotr Olszowski.

Po mszy św. drogę krzyżową na Wałach Jasnogórskich poprowadził diakon Krzysztof Jamrozy.
29 sierpnia w godzinach popołudniowych mysłowicka grupa pielgrzymów powróciła do domu. Wrócili zmęczeni, ale szczęśliwi, rozmodleni i rozśpiewani, pełni nadziei na kolejne miesiące, bo przecież nieśli swoje i rodzinne intencje, które przekazali do serca Częstochowskiej Pani.
Wraz z grupą pieszych powrócili również rowerzyści i pielgrzymi z Kosztów i Morgów, którzy w poniedziałek dotarli autokarem i własnymi środkami transportu do Częstochowy na mysłowicką mszę do kaplicy.
Pogoda pielgrzymom dopisała, nie spaliło ich słońce i nie zmoczył deszcz, dotarli szczęśliwie i zdrowo. Nad pielgrzymującymi pieczę duchową sprawowali ks. Daniel Starzyczny, wikary z Bończyka oraz dwaj diakoni stali – diakon Adam Larysz z janowskiej parafii i diakon Krzysztof Jamrozy z Bończyka.
Do zobaczenia za rok – mówili na pożegnanie – bo przez te kilka dni stworzyli jedną wielką wspaniałą duchową rodzinę, która szła w trudzie do Matki Jasnogórskiej.
Fot. SIL Nasze Mysłowice
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W XXI wieku ludzie wierzą w takie bzdury rozgadywane przez kler i jeszcze tracą czas na jakieś gusła, jednocześnie są pośmiewiskiem.
XXI wiek, a w ludziach tyle goryczy i niechęci wobec osób wierzących.
Pośmiewisko i żałosny poziom tych ludzi. Potem głosują na pis i latają do kościółka w służbie kleru.
W XXI wieku ludzie wierzą w takie bzdury rozgadywane przez kler i jeszcze tracą czas na jakieś gusła, jednocześnie są pośmiewiskiem.
XXI wiek, a w ludziach tyle goryczy i niechęci wobec osób wierzących.
Pośmiewisko i żałosny poziom tych ludzi. Potem głosują na pis i latają do kościółka w służbie kleru.