Nie wiem czy i jak słowa proboszcza dotarły do Dariusza Wójtowicza, dość że mysłowicki włodarz pojawił się pod kościołem tuż po zakończeniu mszy. Otoczony wianuszkiem młodych pracownic magistratu żalił się, jak bardzo jest zmęczony, a jeszcze dziś czeka go wyjazd na poważne spotkanie. Myślę, że zjawiając się pod kościołem, liczył też, że wielu uczestników Mszy uzna, że jednak był na niej obecny, ale z powodu wrodzonej skromności nie zasiadł w pierwszych ławkach.
Ja natomiast myślę, że dla Wójtowicza obecność na takiej Mszy, to nie jego klimaty. Ostatnio, kiedy podczas takiej uroczystości pełnił rolę włodarza miasta, zasiadł w pierwszym rzędzie ławek, a wierni komentowali, że zdarzyło mu się popełnił kilka gaf, czym dał dowód, że należyte zachowania w kościele jest mu raczej obce. Poza tym to nie miejsce, by móc się polansować, a zatem to czas stracony. Zdołał jednak wykrzesać nieco sił, by złożyć kwiaty pod pomnikiem kard. Augusta Hlonda i na placu pamięci Powstańców Śląskich przy kopalni. Potem, jak to ma w zwyczaju, zniknął i słuch po nim zaginął, mimo iż miejsc, które dziś należało upamiętnić pokłonem i wiązanką kwiatów było jeszcze z kilka.
No cóż. Człowiek przepracowany jak żaden z jego poprzedników. Na szczęście dla mieszkańców miasta nasz pryncypał znalazł czas i siły na otwarcie Parku Zamkowego czy wcześniej Promenady. No, ale tu przyszły tłumy, można było się pokazać, no i to efekty pracy magistratu były w centrum uwagi. Inaczej niż na zamówionej Mszy.
Poza tym warto odnotować, że ostatnio prezydent i tak stara się znaleźć czas i np. wizytować sesje rady miasta. Nie starcza mu wprawdzie czasu na dyskusje z radnymi czy mieszkańcami podczas obrad komisji rady miasta, bo dla niego przecież są ważniejsze tematy do załatwienia, niż odpowiadanie na pytania radnych, wysłuchiwanie ich pomysłów na zarządzanie miastem czy zwyczajne biadolenie.
Radni powinni wiedzieć, że mysłowicki prezydent jest bardzo zapracowany. Bo - jak przypomniał im podczas ostatniej sesji - to niezwykle trudna kadencja, która przypadła mu w udziale sprawowania władzy. Na początek musiał zmagać się z bardzo trudnym tematem składowiska niebezpiecznych odpadów, który zajął mu ponad trzy lata, a i jeszcze trzeba dołożyć kolejne miliony i czasu, by likwidację ostatecznie zakończyć. A to, że włodarze innych miast poradzili sobie z problemem trzy razy szybciej i tyleż samo taniej, to w zasadzie zbędny szczegół i nie warto o nim wspominać. Potem miasto dopadła pandemia i mnóstwo kłopotów, które do teraz odbijają się czkawką na finansach miasta i robotach budowlanych. Teraz znów wojna w Ukrainie i kolejne kłopoty, z którymi nasz włodarz musi sobie radzić sam.
A tymczasem radni zajmują mu czas pytaniami typu: w jaki sposób zamierza znaleźć niemal 40 mln zł, by dopiąć brakującą kasę na wynagrodzenia w edukacji albo pytają z uporem maniaka, ile to darowanych dotacji w ramach różnych rządowych funduszy wykorzystaliśmy i czy zdążymy je rozliczyć w określonym przez rząd czasie, by ich nie zwracać. Albo też - w obliczu poważnych spraw, którymi musi zajmować się prezydent - zawracają mu głowę jakimś pomysłami na program WORD, dający szansę samorządom na dofinansowanie do poprawy bezpieczeństwa na przejściach dla pieszych. Przecież ta dotacja to zaledwie 50 procent kosztów kwalifikowanych z limitem do 50 tys. zł. Tymczasem on, zapracowany prezydent, ma na głowie do wykorzystania miliony dotacji z dopłatą 85 procent kosztów, jakich jeszcze żaden prezydent wcześniej nie miał. I choć żaden wcześniej nie miał, bo żaden rząd wcześniej nie dawał lekką ręką takiej kasy, to też szczegół.
No i na koniec. Jak można takiemu zapracowanemu prezydentowi, który dwoi się i troi, umniejszać zasług. Przykładowo, jak można przypominać mu, że te sztandarowe inwestycje jak Park Zamkowy, Promenada czy przebudowy niektórych dróg, to zaledwie kontynuacja zadań poprzedniego prezydenta i często wówczas załatwionego dofinansowania? I jak można się czepiać, a nawet domagać, by urzędnicy znaleźli sposób na przyspieszenie wpisu budynków do rządowej Ewidencji Emisyjności Budynków, która w naszym mieście słabiutko idzie? No to teraz prezydent wziął na klatę ten wyrzut i obiecał, że sam też będzie nosił ulotki i przekonywał do przyspieszenia takich wpisów.
Tych nadmiernych oczekiwań radnych można by wyliczyć więcej, ale bądźmy bardziej łaskawi i tolerancyjni. Wsłuchajmy się w prośby prezydenta i podsuńmy mu pomysły na rozwiązanie spraw- o co podczas ostatniej sesji prosił – a nie ograniczajmy się do narzekania!
A tu proszę, zamiast docenić, że prezydent postarał się nie zapomnieć, że 3 maja w Święto Konstytucji, tradycyjnie już odbywa się Msza św. za mieszkańców, biedny prezydent słyszy wyrzuty proboszcza, że powinien być na niej obecny. A przecież jak zwykle wysłał na nią swoich reprezentantów, wiceprezydenta, sekretarz i skarbnik miasta, i wielu urzędników.
No i może nie chciał naśladować Przewodniczącego Rady Miasta Tomasza Papaja, który także w imieniu Rady miasta zamówił w tym samym czasie Mszę w intencji mieszkańców i w niej uczestniczył — jak na gospodarza przystało?
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Do kościoła się nie ma sensu chodzić bo tam nie ma wpływu na to który ksiądz zostanie proboszczem.Mysle że chętnie dyscyplinarnie i z zarzutami zwolnił by księdza który mu wypomniał że wypadało by być na mszy .
pewnie na najbliższej sesji powie, że to było niegrzeczne...
A Przewodniczący był na mszy punktualnie??? - czy spóźnił się jak (zawsze) do kościoła w parafii (żeby wszyscy go widzieli) :) :) :)
Pani Redaktor, rozumiem niechęć do prezydenta ale chyba już lepiej pisać i promować Pana Króla (lub kogoś innego, nowego) niż tego całego Pana Przewodniczącego- naprawdę nie pamięta Pani „ruraparku”, jak traktował Panią przed wyborami, cudowanie, wychodzenie ze studia itvm (bo nie będę z nią rozmawiał). Czy naprawdę to miasto nie zasługuje na prawdziwego gospodarza, na miarę XXI w. Serio??? Przewodniczący byłby dobrym gospodarzem??? - mam duże wątpliwości.
problem jest taki, że każdy z nich ma swoje za uszami i jest uwalony w mysłowicki samorząd od 10-15-20 lat albo i lepiej...
Dokładnie, promowanie przewodniczącego to jakiś żart, a nadzieja w tym, że kogo by ostatnio nie poparła Pani redaktor, to osoba ta przegrywa wybory. Promowanie posła to nic innego jak dalsze trwanie układu (Lasok-Papaj-Król). Obecny prezydent dorównał do poziomu poprzedników, więc tylko ktoś młody i spoza tych sitw mógłby zrobić porządek w Mysłowicach. Artykuł w stylu "jego msza jest lepsza niż msza tamtego".
Po ostatnich 20 latach rządów tego miasta nie da się już uratować
Do kościoła się nie ma sensu chodzić bo tam nie ma wpływu na to który ksiądz zostanie proboszczem.Mysle że chętnie dyscyplinarnie i z zarzutami zwolnił by księdza który mu wypomniał że wypadało by być na mszy .
pewnie na najbliższej sesji powie, że to było niegrzeczne...
A Przewodniczący był na mszy punktualnie??? - czy spóźnił się jak (zawsze) do kościoła w parafii (żeby wszyscy go widzieli) :) :) :)