W miniony weekend grupa zaangażowanych społeczników, mieszkańców Mysłowic zakasała rękawy i zorganizowała wielkie sprzątanie Kępy Krasowskiej. Efekt? Śmieci zniknęły z leśnych ścieżek i zakamarków, a popularne wzgórze znów cieszy oko porządkiem.
Kępa Krasowska to jedno z ulubionych miejsc spacerowych w dzielnicy Krasowy. Niestety, wciąż trafiają się osoby, które traktują las jak wysypisko. Mieszkańcy postanowili powiedzieć „dość” i w sobotę oraz niedzielę ruszyli do akcji.
O inicjatywie mówi jedna z organizatorek Dorota Smolińska-Kondla.
Uzbrojeni w rękawice, worki i taczki, przez dwa dni przeczesywali teren, zbierając plastikowe butelki, opony, opakowania i inne odpady pozostawione przez bezmyślnych odwiedzających. W teren ruszyli dorośli i dzieci, które już od najmłodszych lat w ten sposób uczą się troski o nasze wspólne otoczenie.

Społecznicy zadbali o odpowiednie zaplecze, zgłaszając swoją inicjatywę do ogólnopolskiej akcji Operacja Czysta Rzeka. Dzięki temu wolontariusze otrzymali dodatkowy sprzęt – worki na śmieci oraz ochronne rękawice.
Wsparciem w zorganizowaniu akcji służył także leśniczy Maciej Grabowski z Nadleśnictwa Katowice. Nadleśnictwo zapewniło odbiór zebranych odpadów.

To już kolejna taka inicjatywa w tej okolicy. Mieszkańcy Mysłowic organizują się cyklicznie, wychodząc z prostego założenia: sprzątamy dla siebie, dla swoich rodzin i sąsiadów, aby spacery na Kępie Krasowskiej były czystą przyjemnością. Zamiast narzekać, wzięli sprawy w swoje ręce, pokazując, że zmiana zaczyna się od lokalnego zaangażowania.

Dzięki dwudniowej, wytężonej pracy mieszkańców, plastik, opony i inne odpady trafiły tam, gdzie jest ich miejsce – na wysypisko śmieci.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Brawa dla mieszkańców za ich wysiłek, ale mam mieszane uczucia, czy tak to powinno wyglądać. Lasy państwowe wystawiają tabliczki z napisem "teren monitorowany", ale czy rzeczywiście tak jest? Taka tabliczka stanęła ostatnio przy zjeździe z Kępy na stację PKP, gdzie było dzikie wysypisko, które zgłosiłam przez mObywatela. Wysypisko zlikwidowano, ale już pojawiło się nowe w okolicy starych zabudowań PKP przy stacji Mysłowice-Kosztowy (stare AGD, meble itp.). Takie instytucje jak lasy państwowe, PKP mają spory majątek, który powinni doglądać. Pracownicy lasów jeżdżą wypasionymi suvami (sama widziałam), a mieszkańcy mają odwalać za nich czarną robotę? Jak żyję nie widziałam w lesie koło mojego domu leśniczego, a przynajmniej od czasu do czasu powinien się pojawić gospodarz i zobaczyć co się dzieje na jego terenie.
Parafrazując klasyka - ktoś musi śmiecić, by sprzątać mógł ktoś to są zwyczajne dzieje. A poza tym o tym wzgórzu zrobiłem fil. Oto link do niego - https://www.youtube.com/watch?v=qFATVZ4lwm4&list=PL396XLpUL6TFfQRlgBQqC5JVTr1Yudkm4&index=17.
Link nie działa, ale wystarczy po prostu wpisać w You Tube frazę Wzgórze Wygonie-Kępa.
Brawa dla mieszkańców za ich wysiłek, ale mam mieszane uczucia, czy tak to powinno wyglądać. Lasy państwowe wystawiają tabliczki z napisem "teren monitorowany", ale czy rzeczywiście tak jest? Taka tabliczka stanęła ostatnio przy zjeździe z Kępy na stację PKP, gdzie było dzikie wysypisko, które zgłosiłam przez mObywatela. Wysypisko zlikwidowano, ale już pojawiło się nowe w okolicy starych zabudowań PKP przy stacji Mysłowice-Kosztowy (stare AGD, meble itp.). Takie instytucje jak lasy państwowe, PKP mają spory majątek, który powinni doglądać. Pracownicy lasów jeżdżą wypasionymi suvami (sama widziałam), a mieszkańcy mają odwalać za nich czarną robotę? Jak żyję nie widziałam w lesie koło mojego domu leśniczego, a przynajmniej od czasu do czasu powinien się pojawić gospodarz i zobaczyć co się dzieje na jego terenie.
Parafrazując klasyka - ktoś musi śmiecić, by sprzątać mógł ktoś to są zwyczajne dzieje. A poza tym o tym wzgórzu zrobiłem fil. Oto link do niego - https://www.youtube.com/watch?v=qFATVZ4lwm4&list=PL396XLpUL6TFfQRlgBQqC5JVTr1Yudkm4&index=17.
Link nie działa, ale wystarczy po prostu wpisać w You Tube frazę Wzgórze Wygonie-Kępa.