„Dziennik Zachodni” opublikował kolejny ranking, w którym Mysłowice znalazły się w gronie 10 najbiedniejszych gmin na Śląsku. Na domiar złego za miejską kranówkę płacimy najwięcej w całym województwie. Dlaczego tak się dzieje? Czy władze samorządowe przespały jakiś ważny moment dla rozwoju miasta?
Kostka domina
Niestety Mysłowice nie skorzystały wielokrotnie z możliwości zdobycia środków zewnętrznych na rozwój, jak czyniły to ościenne miejscowości. Pogrążyliśmy się w długach, gdy władze samorządowe około 20 lat temu błędnie oszacowały koszt budowy sieci wodociągowej i musieliśmy do całej inwestycji dołożyć ponad 60%, zamiast 30% z własnych środków. Z tego właśnie powodu brakowało nam kapitału na wkłady własne do nowych inwestycji.
Niestety więc po wejściu Polski do UE, gdy inne miasta garściami czerpały ze środków unijnych i unowocześniały się, Mysłowice pozostawały z tyłu, a wniosków składano niewiele. Prezydent Grzegorz Osyra pozostawał w nieustannym konflikcie z wywodzącą się z Mysłowic ówczesną minister rozwoju regionalnego Elżbietą Bieńkowską, co nie pomagało naszemu miastu. Za czasów kolejnego prezydenta Edwarda Lasoka, choć wniosków o dofinansowania było więcej, to z racji pustek w miejskiej kasie nie udało się pozyskać tyle, by Mysłowice pchnąć na wyższy poziom. Choć część inwestycji udało się zakończyć w obecnej kadencji, to zdobyto na nie środki za poprzedników Dariusza Wójtowicza. Tak było w przypadku Promenady, Parku Zamkowego, ścieżek rowerowych, przebudowy ulicy Bytomskiej i części innych dróg.
A obecnie? Mamy ogrom rzekomo „pozyskanych” przez kogoś z Mysłowic pieniędzy na sumę 437 milionów. Piszę „kogoś”, bo sukcesem przywiezienia od premiera Morawieckiego papierowych czeków chwalą się prezydent Dariusz Wójtowicz, jego były zastępca z PiS Mateusz Targoś oraz radny i szef lokalnych struktur byłej partii rządzącej Mariusz Wielkopolan. Niestety nie widać póki co tych gór złota na mysłowickich ulicach.
Jedna przewrócona 2 dekady temu kostka domina z napisem „niedoszacowana inwestycja w wodociągi” burzyła kolejne kostki z „rozwojem miasta” w tytule. Inna rzecz, że przez lata dostawaliśmy finansowym rykoszetem z powodu jakiegoś rodzaju pecha, czy niekompetencji – a to rozpłynęły się środki po sprzedaży terenów inwestycyjnych na Kosztowach, a to zadziała się konieczność sfinansowania wywozu odpadów z Brzezinki po zawyżonej cenie, a to mimo świetnego położenia ciągły brak nowych inwestorów.
Marnowanie szans
Ostatnio radna wojewódzka i kandydatka na prezydenta Dorota Konieczny-Simela, kilkakrotnie zwracała uwagę, że Mysłowice nie wnioskowały się do samorządu regionalnego o należne nam pieniądze. I tak spóźniliśmy się z wnioskiem o dofinansowania mysłowickich strażaków, a nawet nie złożyliśmy projektu na rewitalizację terenów po dawnej KWK „Mysłowice”, na co mieszkańcy czekają od dawien dawna. A było do wzięcia ponad 400 milionów złotych.
Można więc powiedzieć, że jako samorząd pogrążamy się w marazmie trochę na własne życzenie, bo zamiast mądrze gospodarować, sięgać po to co nam się należy, ciągle gonimy tyły. W jakim miejscu byśmy byli, gdybyśmy od początku korzystali ze środków unijnych?
Jedyna szansa dla Mysłowic, to realnie przyjrzeć się, z których środków możemy rzeczywiście skorzystać, czy mamy w ogóle na wkład własny i realizować najpotrzebniejsze inwestycje bez względu na to, kto jest ich pomysłodawcą. W przeciwnym wypadku, albo zbankrutujemy, albo pogrążymy się w jeszcze większym marazmie i smucie. Działajmy, nie gadajmy. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Z panasiukami bez matury i roboty daleko nie zajdziemy. Z bulami że śmiesznymi zdjęciami, ze skazanymi styczniami, z zajkowskimi za kółkiem, z sałatą z różańcowym sznurkiem, z sawickimi kurnik żebrze kibolami, z przygłupimi konfederatami, podchmielonymi silikonami i targosiowatymi przygłupami.
Z panasiukami bez matury i roboty daleko nie zajdziemy. Z bulami że śmiesznymi zdjęciami, ze skazanymi styczniami, z zajkowskimi za kółkiem, z sałatą z różańcowym sznurkiem, z sawickimi kurnik żebrze kibolami, z przygłupimi konfederatami, podchmielonymi silikonami i targosiowatymi przygłupami.