Reklama

Miałeś chamie złoty róg

05/06/2024 15:04

Było sobie kiedyś pewne miasto nad brzegiem Przemszy. W mieście tym, z bliżej nieznanych powodów, w pewnych latach, co drugi zrodzony chłopiec grał albo na gitarze, albo na perkusji, a w kolejnych współczesnych dekadach, co czwarta powita nad Przemszą dziewczynka potrafiła ładnie śpiewać.

Efektem tej niezwykłej koincydencji był wysyp gitarowych zespołów, grup sięgających po inne instrumenty muzyczne i ogólnopolska sława jednej mysłowickiej grupy, a nawet poród kilku muzycznych festiwal i miano „miasta dobrze brzmiącego”, „zagłębia gitarowej muzyki”, „polskiej stolicy alternatywy” i pewno jeszcze kilka innych, których już dzisiaj nie wspomnę.

Dość powiedzieć, że przez wiele lat promocyjnym hasłem naszego miasta było: „Mysłowice dobrze brzmiące”, choć, po prawdzie, nie wszystko w nim dobrze brzmiało, a dziś – poza Mysłowicami – wybrzmiewa jedynie opinia przyjezdnych, że to miasto zaniedbane, nawet upadłe, biedne, z dziurawymi drogami i jeszcze kilkoma epitetami, które dobrze brzmią, owszem, ale w ustach szyderców.

Reklama

„Miałeś chamie złoty róg, miałeś chamie czapkę z piór”, słowami Wyspiańskiego można by dziś skwitować wydarzenia ostatnich tygodni.

Sięgam po Wyspiańskiego patrząc na spadające z drzew młodziutkie kasztanki, bo gdy zaczynają spadać młodziutkie kasztanki, to znak, że niezbyt urodziwe kwiaty kasztanowca, są już jedynie łzą cieniów minionych. Kwitnące kasztany to oczywiście symbol matur, z popularnej niegdyś piosenki, która tu i ówdzie rozbrzmiewa po dziś dzień, a jak matura, wiadomo, to cytat musi być, nawet nie jeden, i literackie odwołanie, i kontekst. A kontekst jest taki, że mieliśmy w Mysłowicach złoty róg.

Reklama

Tym złotym rogiem, wykopanym na żyznej, muzycznej glebie Mysłowic był dawno, dawno temu, OFF Festival, czyli dziecko Artura Rojka. Festiwal obficie zasilany w pierwszych latach swojego istnienia z miejskiej kasy, ale oferujący też naszemu miastu doznania kulturalne, jakich ani wcześniej, ani później nie było. Dość wspomnieć, widoczny do dziś przy Krakowskiej mural projektu wybitnego polskiego malarza Edwarda Dwurnika, dość wspomnieć wystawę i obecność Wilhelma Sasnala – jednego z niewielu współczesnych polskich malarzy, którego prace są wystawiane w najbardziej znanych światowych galeriach, a ceny jego dział, jak słynne „Samoloty” potrafią przebić milion złotych. Takim pamiętnym wydarzeniem, dla mnie była też wystawa pod kuratelą Marcina Szczeliny (mysłowiczanina nota bene) w galerii MCK. Kontekstu już nie pamiętam, pamiętam posadzkę zasypaną czarną ziemią, co – na powiatowe, mysłowickie standardy – było przedsięwzięciem diametralnie różnym do wystaw dotychczasowych, gdzie obraz plus rama plus wino na wernisażu i róża dla twórcy, była powtarzaną z wystawy na wystawę sztancą.

Taką czapką z piór, znalezioną w żyznej, muzycznej glebie Mysłowic był jeszcze całkiem niedawno AlterFest. Nigdy nie uczestniczyłem w tej imprezie, ale wartość jej, mimo kameralności, doceniam głównie z dwóch względów. Pierwszy to organizacja koncertów w niszczejącym ewangelickim kościele przy Powstańców, czyli przestrzeni ciekawej, niearanżowanej na tego typu przedsięwzięcia, ale do przeżywania muzyki stworzonej, bo przecież – gdzie jak gdzie, ale w kościołach akurat dosyć dużo się śpiewa. Drugi, to ciekawy festiwalowy rozkład jazdy, bo choć nigdy na Alterfeście nie byłem, to zawsze z uwagą ów rozkład czytałem. Z lektury tej wyciągnąłem jeden wniosek, że bycie na Alterze może dla uczestników oznaczać muzyczną karierę, czego niech przykładem będzie Bitamina (Vito Bambino), Karaś/Rogucki i Błażej Król i tu tę wyliczankę skończę, bo grali tam również muzycy o ugruntowanej już pozycji.

Reklama

Ale AlterFestu już nie będzie, o czym jego pomysłodawca i organizator Łukasz Prajer poinformował w mijającym tygodniu. Niby nic dziwnego, festiwale się rodzą i festiwale umierają, ale – jak to w życiu bywa – są śmierci nagłe, niespodziewane i niesprawiedliwe, a informacja, że AlterFestu nie będzie, jest nagła, niesprawiedliwa, choć nie do końca niespodziewana.

Taki scenariusz wieszczyli znawcy zwyczajów panujących w magistracie przy Powstańców i psychiki prezydenta Mysłowic, a właściwie pewnej jej odnogi, zwanej: mściwością, gdy Łukasz Prajer wraz z grupą kilkudziesięciu zapaleńców stworzyli komitet wyborczy, by powiedzieć mieszkańcom Mysłowic, że miasto jest dla mieszkańców i miastem można rządzić inaczej.

Reklama

Takich rzeczy w polityce się nie wybacza, ale to nie polityka, tylko nasze miasto i niech sobie Wójtowicz przechodzi na drugą stronę ulicy widząc nadchodzącego z naprzeciwka Prajera, niech sobie wszyscy ze Wspólnie dla Mysłowic spuszczają głowy i zatykają uszy, gdy Prajer na Placu Wolności ustawi gitarowy wzmacniacz, niech sobie dyrektor ośrodka kultury Skiba politykę ogląda w kinowych hitach na ekranie Znicza w Brzezince, a nie robi polityki między pierwszą a drugą turą wyborów, gdy z wnioskiem o dofinansowanie przychodzi do niego społecznik i miejski aktywista. Róbcie sobie mili Państwo politykę między sobą, igrajcie ze sobą w jakich tylko konfiguracjach chcecie, ale zostawcie w spokoju aktywnych, pomysłowych i zaangażowanych mysłowiczan, bo rżniecie ich tak samo jak drzewa przy Wojska Polskiego i Armii Krajowej. Wióry niech lecą od waszych światłych pomysłów jak to miasto wyciągnąć z finansowego bagna, w którym zakopaliście je jeszcze głębiej przez pięć minionych lat, a w pierwszym miesiącu nowej kadencji docisnęliście 35 bańkami kolejnego długu. Kupcie sobie warcaby, bo szachy są zbyt skomplikowane, i tam przestawiajcie pionki w te i we wte, bez żadnych konsekwencji, bo Mysłowice nie są planszą do gry, ale miejscem na ziemi dla 70 tysięcy ludzi. I my, i ja, i pół Mysłowic przynajmniej chcemy miasta fajnego i uczciwego, a nie prywatnego folwarku.

Piszę o prywatnym folwarku, bo absolutnie skandaliczne i żenujące jest, by nie powiedzieć przekraczające uprawnienia, że dyrektor ośrodka kultury, jak relacjonuje w social mediach Łukasz Prajer, między pierwszą a drugą turą wyborów zapewnia Prajera o posiadaniu pieniędzy na AlterFest, a gdy ten – nie wspiera urzędującego prezydenta – przekazuje, że pieniędzy jednak nie ma.

Reklama

Kupczcie sobie kochani swoim prywatnym groszem, a nie publicznym. Kupczcie sobie kuponami na „zimne piwko od WDM”, które fruwają po festynach, ale finanse tego miasta, kulturę tego miasta, zostawcie w spokoju.

Smutna to refleksja, ale Wójtowicz wykończył już drugi mysłowicki festiwal. Dwie dekady temu to po jego wojenkach Artur Rojek zdecydował się przenieść OFF Festival do Katowic. Dziś, po jego wendecie, znika AlterFest, a z ośrodka kultury znika zaangażowana, doświadczona, ceniona i lubiana pracownica, prywatnie partnerka Prajera. Zupełny przypadek, jak z AlterFestem. Teoretycznie ręce i pan dyrektor, i pan prezydent mają czyste, bo było to porozumienie stron, ale przy Grunwaldzkiej słychać, że raczej: propozycja nie do odrzucenia, więc teoretycznie ręce mają czyste, ale stópki, łydki a może nawet uda zanurzone w oborniku. Dziś wspomniana przeze mnie wystawa miast gleby na podłodze galerii powinna mieć warstwę naturalnego nawozu, bo do tego można sprowadzić to, co stało się z Alterfestem. I – wracając do Wyspiańskiego – do warstwy obornika, wprost z „Wesela” – mieliście złoty róg, mieliście czapkę z piór, ale zostanie po was tylko sznur. I kupon na „zimne piwko od WDM”.

Reklama

Krzysztof Bąk

radny Mysłowic. Były dziennikarz Co Tydzień, Dziennika Zachodniego, TVS, TVP i Polsatu News oraz Wydarzeń.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/06/2024 09:25
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ja - niezalogowany 2024-06-05 19:47:09

    Brawo ???? w samo sedno????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Obiecanki cacanki - niezalogowany 2024-06-06 20:39:25

    Taaa bravo w samo sedno. No proszę cię.. Bo radny jest od pisania i komentowania rzeczywistości a nie od działania. Niech książki pisze jak ma lekkie pióro a polityke zostawi w spokoju, a jako radny niech dziala i pisze, co sam robi pożytecznego ? a nie co inni robią źle albo czego nie zrobili. Tak jest najprościej, oceniać innych. To, to każdy glupi potrafi. Nic tylko jojcą, żalą się używając pięknych metafor i cytujac wieszczy... jakby nie wiedzieli??? że sami w.bierki grają z prezydentem. Gdzie wystarczy jeden niewłasciwy ruch... wóz albo przewóz, że startujac w wyborach i popierając oficjalnie kontrandydata SaMi sobie zaszkodza i przy okazji miastu.... a teraz się dziwią, że ktoś zwolniony, że imprezy nie bedzie... bo tak trudno bylo to czy tamto przewidzieć, to nie mściwosc to naturalna kolej rzeczy. Obiecanki cacanki a głupi na spontanie startuje w wyborach? Co wy teraz bez tych festiwali zrobicie, pewnie na potańcówke przy disco polo zahaczycie.. we własnych domach. I w warcaby pogracie albo w bierki bo przeciez nie w szachy, one wymagaja taktycznego myślenia. Ah ten mściwy wódź. Titanic zatonął enty raz. Ale radni w szalupach dryfują wciąż przy korycie. I czekają na chajs...na rozrywki. A na potrzeby podstawowe nie ma.

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    stypa - niezalogowany 2024-06-05 20:48:28

    "Cham zabierze złoty róg, nam zostanie tylko sznur"!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości