Było sobie kiedyś pewne miasto nad brzegiem Przemszy. W mieście tym, z bliżej nieznanych powodów, w pewnych latach, co drugi zrodzony chłopiec grał albo na gitarze, albo na perkusji, a w kolejnych współczesnych dekadach, co czwarta powita nad Przemszą dziewczynka potrafiła ładnie śpiewać.
Efektem tej niezwykłej koincydencji był wysyp gitarowych zespołów, grup sięgających po inne instrumenty muzyczne i ogólnopolska sława jednej mysłowickiej grupy, a nawet poród kilku muzycznych festiwal i miano „miasta dobrze brzmiącego”, „zagłębia gitarowej muzyki”, „polskiej stolicy alternatywy” i pewno jeszcze kilka innych, których już dzisiaj nie wspomnę.
Dość powiedzieć, że przez wiele lat promocyjnym hasłem naszego miasta było: „Mysłowice dobrze brzmiące”, choć, po prawdzie, nie wszystko w nim dobrze brzmiało, a dziś – poza Mysłowicami – wybrzmiewa jedynie opinia przyjezdnych, że to miasto zaniedbane, nawet upadłe, biedne, z dziurawymi drogami i jeszcze kilkoma epitetami, które dobrze brzmią, owszem, ale w ustach szyderców.
„Miałeś chamie złoty róg, miałeś chamie czapkę z piór”, słowami Wyspiańskiego można by dziś skwitować wydarzenia ostatnich tygodni.
Sięgam po Wyspiańskiego patrząc na spadające z drzew młodziutkie kasztanki, bo gdy zaczynają spadać młodziutkie kasztanki, to znak, że niezbyt urodziwe kwiaty kasztanowca, są już jedynie łzą cieniów minionych. Kwitnące kasztany to oczywiście symbol matur, z popularnej niegdyś piosenki, która tu i ówdzie rozbrzmiewa po dziś dzień, a jak matura, wiadomo, to cytat musi być, nawet nie jeden, i literackie odwołanie, i kontekst. A kontekst jest taki, że mieliśmy w Mysłowicach złoty róg.
Tym złotym rogiem, wykopanym na żyznej, muzycznej glebie Mysłowic był dawno, dawno temu, OFF Festival, czyli dziecko Artura Rojka. Festiwal obficie zasilany w pierwszych latach swojego istnienia z miejskiej kasy, ale oferujący też naszemu miastu doznania kulturalne, jakich ani wcześniej, ani później nie było. Dość wspomnieć, widoczny do dziś przy Krakowskiej mural projektu wybitnego polskiego malarza Edwarda Dwurnika, dość wspomnieć wystawę i obecność Wilhelma Sasnala – jednego z niewielu współczesnych polskich malarzy, którego prace są wystawiane w najbardziej znanych światowych galeriach, a ceny jego dział, jak słynne „Samoloty” potrafią przebić milion złotych. Takim pamiętnym wydarzeniem, dla mnie była też wystawa pod kuratelą Marcina Szczeliny (mysłowiczanina nota bene) w galerii MCK. Kontekstu już nie pamiętam, pamiętam posadzkę zasypaną czarną ziemią, co – na powiatowe, mysłowickie standardy – było przedsięwzięciem diametralnie różnym do wystaw dotychczasowych, gdzie obraz plus rama plus wino na wernisażu i róża dla twórcy, była powtarzaną z wystawy na wystawę sztancą.
Taką czapką z piór, znalezioną w żyznej, muzycznej glebie Mysłowic był jeszcze całkiem niedawno AlterFest. Nigdy nie uczestniczyłem w tej imprezie, ale wartość jej, mimo kameralności, doceniam głównie z dwóch względów. Pierwszy to organizacja koncertów w niszczejącym ewangelickim kościele przy Powstańców, czyli przestrzeni ciekawej, niearanżowanej na tego typu przedsięwzięcia, ale do przeżywania muzyki stworzonej, bo przecież – gdzie jak gdzie, ale w kościołach akurat dosyć dużo się śpiewa. Drugi, to ciekawy festiwalowy rozkład jazdy, bo choć nigdy na Alterfeście nie byłem, to zawsze z uwagą ów rozkład czytałem. Z lektury tej wyciągnąłem jeden wniosek, że bycie na Alterze może dla uczestników oznaczać muzyczną karierę, czego niech przykładem będzie Bitamina (Vito Bambino), Karaś/Rogucki i Błażej Król i tu tę wyliczankę skończę, bo grali tam również muzycy o ugruntowanej już pozycji.
Ale AlterFestu już nie będzie, o czym jego pomysłodawca i organizator Łukasz Prajer poinformował w mijającym tygodniu. Niby nic dziwnego, festiwale się rodzą i festiwale umierają, ale – jak to w życiu bywa – są śmierci nagłe, niespodziewane i niesprawiedliwe, a informacja, że AlterFestu nie będzie, jest nagła, niesprawiedliwa, choć nie do końca niespodziewana.
Taki scenariusz wieszczyli znawcy zwyczajów panujących w magistracie przy Powstańców i psychiki prezydenta Mysłowic, a właściwie pewnej jej odnogi, zwanej: mściwością, gdy Łukasz Prajer wraz z grupą kilkudziesięciu zapaleńców stworzyli komitet wyborczy, by powiedzieć mieszkańcom Mysłowic, że miasto jest dla mieszkańców i miastem można rządzić inaczej.
Takich rzeczy w polityce się nie wybacza, ale to nie polityka, tylko nasze miasto i niech sobie Wójtowicz przechodzi na drugą stronę ulicy widząc nadchodzącego z naprzeciwka Prajera, niech sobie wszyscy ze Wspólnie dla Mysłowic spuszczają głowy i zatykają uszy, gdy Prajer na Placu Wolności ustawi gitarowy wzmacniacz, niech sobie dyrektor ośrodka kultury Skiba politykę ogląda w kinowych hitach na ekranie Znicza w Brzezince, a nie robi polityki między pierwszą a drugą turą wyborów, gdy z wnioskiem o dofinansowanie przychodzi do niego społecznik i miejski aktywista. Róbcie sobie mili Państwo politykę między sobą, igrajcie ze sobą w jakich tylko konfiguracjach chcecie, ale zostawcie w spokoju aktywnych, pomysłowych i zaangażowanych mysłowiczan, bo rżniecie ich tak samo jak drzewa przy Wojska Polskiego i Armii Krajowej. Wióry niech lecą od waszych światłych pomysłów jak to miasto wyciągnąć z finansowego bagna, w którym zakopaliście je jeszcze głębiej przez pięć minionych lat, a w pierwszym miesiącu nowej kadencji docisnęliście 35 bańkami kolejnego długu. Kupcie sobie warcaby, bo szachy są zbyt skomplikowane, i tam przestawiajcie pionki w te i we wte, bez żadnych konsekwencji, bo Mysłowice nie są planszą do gry, ale miejscem na ziemi dla 70 tysięcy ludzi. I my, i ja, i pół Mysłowic przynajmniej chcemy miasta fajnego i uczciwego, a nie prywatnego folwarku.
Piszę o prywatnym folwarku, bo absolutnie skandaliczne i żenujące jest, by nie powiedzieć przekraczające uprawnienia, że dyrektor ośrodka kultury, jak relacjonuje w social mediach Łukasz Prajer, między pierwszą a drugą turą wyborów zapewnia Prajera o posiadaniu pieniędzy na AlterFest, a gdy ten – nie wspiera urzędującego prezydenta – przekazuje, że pieniędzy jednak nie ma.
Kupczcie sobie kochani swoim prywatnym groszem, a nie publicznym. Kupczcie sobie kuponami na „zimne piwko od WDM”, które fruwają po festynach, ale finanse tego miasta, kulturę tego miasta, zostawcie w spokoju.
Smutna to refleksja, ale Wójtowicz wykończył już drugi mysłowicki festiwal. Dwie dekady temu to po jego wojenkach Artur Rojek zdecydował się przenieść OFF Festival do Katowic. Dziś, po jego wendecie, znika AlterFest, a z ośrodka kultury znika zaangażowana, doświadczona, ceniona i lubiana pracownica, prywatnie partnerka Prajera. Zupełny przypadek, jak z AlterFestem. Teoretycznie ręce i pan dyrektor, i pan prezydent mają czyste, bo było to porozumienie stron, ale przy Grunwaldzkiej słychać, że raczej: propozycja nie do odrzucenia, więc teoretycznie ręce mają czyste, ale stópki, łydki a może nawet uda zanurzone w oborniku. Dziś wspomniana przeze mnie wystawa miast gleby na podłodze galerii powinna mieć warstwę naturalnego nawozu, bo do tego można sprowadzić to, co stało się z Alterfestem. I – wracając do Wyspiańskiego – do warstwy obornika, wprost z „Wesela” – mieliście złoty róg, mieliście czapkę z piór, ale zostanie po was tylko sznur. I kupon na „zimne piwko od WDM”.
Krzysztof Bąk
radny Mysłowic. Były dziennikarz Co Tydzień, Dziennika Zachodniego, TVS, TVP i Polsatu News oraz Wydarzeń.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Brawo ???? w samo sedno????
Taaa bravo w samo sedno. No proszę cię.. Bo radny jest od pisania i komentowania rzeczywistości a nie od działania. Niech książki pisze jak ma lekkie pióro a polityke zostawi w spokoju, a jako radny niech dziala i pisze, co sam robi pożytecznego ? a nie co inni robią źle albo czego nie zrobili. Tak jest najprościej, oceniać innych. To, to każdy glupi potrafi. Nic tylko jojcą, żalą się używając pięknych metafor i cytujac wieszczy... jakby nie wiedzieli??? że sami w.bierki grają z prezydentem. Gdzie wystarczy jeden niewłasciwy ruch... wóz albo przewóz, że startujac w wyborach i popierając oficjalnie kontrandydata SaMi sobie zaszkodza i przy okazji miastu.... a teraz się dziwią, że ktoś zwolniony, że imprezy nie bedzie... bo tak trudno bylo to czy tamto przewidzieć, to nie mściwosc to naturalna kolej rzeczy. Obiecanki cacanki a głupi na spontanie startuje w wyborach? Co wy teraz bez tych festiwali zrobicie, pewnie na potańcówke przy disco polo zahaczycie.. we własnych domach. I w warcaby pogracie albo w bierki bo przeciez nie w szachy, one wymagaja taktycznego myślenia. Ah ten mściwy wódź. Titanic zatonął enty raz. Ale radni w szalupach dryfują wciąż przy korycie. I czekają na chajs...na rozrywki. A na potrzeby podstawowe nie ma.
"Cham zabierze złoty róg, nam zostanie tylko sznur"!
W UM rządzi PIS, więc będzie tylko disco polo ;-)
Oj,oj,oj, Krzysiek. Piszesz, piszesz, bla,bla, bla, a najważniejsza jest miłość. To ja jestem ukochanym Wodzem piwoszy z Rymery, Piosku, Dziećkowic, Brzezinki, itd. Kochają mnie wyborcy kaczora, a Mariusz się ślini jak na niego spojrzę. Kredyty? Kto ich nie ma? Muzyka jest w radio. Zapamiętajcie mysłowickie matołki: kto nie jest ze mną ten jest przeciwko mnie, a to musi boleć. Jestem jaki jestem, zawsze taki byłem. Z kim Wam będzie lepiej?Kto Wam więcej obieca :):):)
Ale potańcówek będzie za to więcej
Bardzo trafne uwagi,ale zarówno Pan jak i Pani Redaktor sami nie naprawicie miasta....Prezydent Gdańska apelowała by iść na wybory do PE i nie spać, by za nas nie zagłosowano, pytanie tylko po co? W tym mieście (i nie tylko) KO przespało wiele sytuacji mogących przynieść spektakularne i dobre zmiany, a ostatnia kampania była wrecz"przechrapana"....
Jeśli ludzie nie zobaczą prawdziwych efektów rozliczeń, za trzy lata będzie ciężko,w sumie nikt już nie zaufa, ta poprawność to równia pochyla i tyle...
No pech - Simela położyła wygraną kampanię przy pomocy Króla. Jak mogła? Wójtowcz był sam, do tego mego obciąży - czy faktycznie było aż tak trudno wygrać? Miała wszystkie asy w rękawie i przegrała z waltem.
Krzysiu nie trzeba było zapisywać się do partii oszustów tylko stworzyć bolok bezpartyjny ale po co a lenistwo nie popłaca ludzie już po pół roku widzą jakie PO serwuje im łatwiejdze życie a lewica bombarduje swimi chorymi ideologiami ale skoro się tak z nimi utożsamia cię to wasz wybór . Mieliście wygrane wybory które na własne życie głównie przez lenistwo i brak pomysłów na kampanię przegraliście z kretesem . Bo obwieszczenie się setkami plakatów i lodami za frico i waleniem w obecnego prezydenta to słabe strasznie widać nie macie pomysłu na miasto tylko tak jak w koalicji rządzącej byle wygrać i jakoś to będzie
Myślę jednak, że nie można rezygnować z walki o miasto. Ja nie mam zamiaru. Przyłączycie się czy opuścicie ręce? Nigdy nie ma tak źle by nie można było tego naprawić. Ja rzeczywiści pamiętam PRL, ale i ludzi, którzy poświęcając swoją wolność budowali podwaliny SOLIDARNOŚCI. Nie tej dzisiejszej z Dudą i związkowcami jak BULA z kopalń. I wygrali. Żałuję tylko, że mój ojciec tego nie dożył. Ale za to maja mama dała się przekonać do wali i wspomagała zmiany. Moja mama, która uważała, że najważniejsze to by zadbać o dom i dzieci. Da się? Jak wiem że się da. Co daję pod rozwagę.
Najważniejsze dorwać się do władzy potem jakoś to będzie sposób na wybory od lat skądś jaz to znamy
Bula chyba nie jest z Solidarności tylko z Solidarnosci80, a to taki związkowy plankton....bazujący na tym że górników w sumie wszystko jedno...
Jednostki nic nie zrobią, nie mając mocnego wsparcia.Niestety nasz poseł postawił na własną karierę, obawiam się że nie tylko nie przeniesie się do Brukseli, ale za trzy lata opuści Wiejską. To nie my elektorat powinniśmy być warunkowani a właśnie wybrani przedstawiciele....
No to co? Mamy odpuścić/ Zorganizujmy się sami, bez polityków i politykierów. A takie podejście jak burczymucha to tylko marazm i zniechęcenie. Ja walczę. A wy?
Myślę że chętni by się znaleźli, gdyby...no właśnie to gdyby widzieli i odczuli szczere chęci "gory"do zmian. Prawda jest taka że to oni pchali się tam gdzie są, nie tylko dla powiedzmy sławy, dlaczego ludzie mają się narażać i walczyć? Czasy się zmieniły i slogan "chodźmy, weźmy i ZROBCIE TO" już nie zadziała, potrzeba czegoś co ruszy i pociągnie ludzi....
Taaaaa, walczyć o miasto? Wstrzymując się od głosowania. Haha.
Brawo ???? w samo sedno????
Taaa bravo w samo sedno. No proszę cię.. Bo radny jest od pisania i komentowania rzeczywistości a nie od działania. Niech książki pisze jak ma lekkie pióro a polityke zostawi w spokoju, a jako radny niech dziala i pisze, co sam robi pożytecznego ? a nie co inni robią źle albo czego nie zrobili. Tak jest najprościej, oceniać innych. To, to każdy glupi potrafi. Nic tylko jojcą, żalą się używając pięknych metafor i cytujac wieszczy... jakby nie wiedzieli??? że sami w.bierki grają z prezydentem. Gdzie wystarczy jeden niewłasciwy ruch... wóz albo przewóz, że startujac w wyborach i popierając oficjalnie kontrandydata SaMi sobie zaszkodza i przy okazji miastu.... a teraz się dziwią, że ktoś zwolniony, że imprezy nie bedzie... bo tak trudno bylo to czy tamto przewidzieć, to nie mściwosc to naturalna kolej rzeczy. Obiecanki cacanki a głupi na spontanie startuje w wyborach? Co wy teraz bez tych festiwali zrobicie, pewnie na potańcówke przy disco polo zahaczycie.. we własnych domach. I w warcaby pogracie albo w bierki bo przeciez nie w szachy, one wymagaja taktycznego myślenia. Ah ten mściwy wódź. Titanic zatonął enty raz. Ale radni w szalupach dryfują wciąż przy korycie. I czekają na chajs...na rozrywki. A na potrzeby podstawowe nie ma.
"Cham zabierze złoty róg, nam zostanie tylko sznur"!