Reklama

Liczmy na siebie, na nasz samorząd

11/01/2026 08:06

Kończy się czas świąt, który przynajmniej większości z nas dał szansę na odpoczynek w rodzinnym gronie, rozkoszowanie się świątecznymi smakołykami i odprężenie. To zapewne był też czas, gdy odrzucaliśmy informacje o tym wszystkim, co powinno nas niepokoić, a przynajmniej skłaniać do zmiany myślenia w kontekście spojrzenia na rzeczywistość i bezpieczeństwo. I nie myślę tu tylko o Mysłowicach. Spokój na świecie jest coraz bardziej kruchy, a już na pewno coraz mniej przewidywalny. Ameryka, która od kilkudziesięciu lat kojarzyła się nam z mocarstwem, które pilnuje ustalonego w świecie porządku, a na pewno jest jego gwarantem w Europie, już nam się tak nie kojarzy.

Kolejne zdumiewające pomysły amerykańskiego prezydenta na zakończenie wojny tuż za naszą granicą coraz mniej nas zaskakują, co nie znaczy, że nie niepokoją. Wielu natomiast pewnie zaskoczyły informacje o amerykańskich działaniach w Wenezueli, które obiegły świat podczas ostatniego weekendu. Wszak to dowód, że wielki i silny może wszystko. No, ale czy to dobra informacja dla nas, dla Europy, dla świata?

Myślę, że nie, bo to, co dobre dla wielkich i silnych, niekoniecznie jest dobre dla pozostałych. Widać więc, że kilkudziesięcioletni względny spokój na świecie staje się coraz bardziej kruchy. Myślę, że nie bez powodu nasz rząd postawił na wzmocnienie sektora zbrojeniowego, a w jego zapowiedziach jest m.in. dostarczenie każdej polskiej rodzinie instrukcji zachowania na wypadek kataklizmu, kryzysu czy wojny. Nie bez powodu coraz więcej mówi się o zalewaniu internetu fałszywymi informacjami mającymi wprowadzić chaos w normalnym życiu społeczeństw, podżegając do konfliktów, by je dzielić.

Reklama

Nie przesadzam i nie o sianie paniki mi chodzi. Bardziej chodzi mi o podjęcie działań, by uczyć się samoorganizacji na wypadek któregokolwiek z potencjalnych kryzysów. Zacznijmy od siebie, mądrej oceny tego, co widzimy, ale zmobilizujmy zwłaszcza nasze lokalne wadze, by działania i idące za nimi finanse dawały szansę na zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom. Postawmy właściwie priorytety, by przygotować się na trudne czasy w ewentualnym kryzysie. Przykładowo zastanówmy się, ilu z naszych mieszkańców wie, gdzie w pobliżu jego domu znajdują się tzw. miejsca tymczasowego schronienia i jaki mają potencjał? Ile trzeba wydać, by przygotować je do bezpiecznego użycia? Jeszcze w czerwcu ub. roku specjalna komisja prowadziła inwentaryzację wytypowanych przez wojewodę takich miejsc. Do dziś jednak wiedzy o ich stanie i potrzebach naprawczych nie ma. Od dwóch miesięcy radni proszą prezydenta o wykaz tych miejsc. Urzędnicy milczą, udając, że nie ma tematu. Wprawdzie w internecie jest już interaktywna mapa takich miejsc. Czy jednak informacja o adresie i odległości od miejsca zamieszkania, to aby nie zbyt mało informacji?

Bezpieczeństwo w kryzysie — od tego powinniśmy zacząć działania w tym roku. Bo w godzinie zero nie będą liczyły się slogany ani najlepiej przygotowane prezydenckie rolki przekonujące mysłowiczan, że jest dobrze. Wtedy liczyć się będzie przygotowana baza wyjściowa, wiedza i mądre wspólne, spokojne działanie bez chaosu. Wszystko po to, byśmy to my potrafili zarządzać kryzysem, a nie on nami.

Reklama

Co daję pod rozwagę.

Grażyna Haska

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości