W czwartek nowa rada miasta startuje do pięcioletniej kadencji. Już wiemy, że całą władzę w ręce przejęła większościowa koalicja. Kilka dni temu bowiem podpisane zostało porozumienie koalicyjne PiS i WdM, i wiele osób wróci na dawne miejsca, w tym oczywiście Mateusz Targoś, pisowski decydent w mieście. Do pomocy Wójtowiczowi wrócić ma też Michał Woźniczko, tak mówią ludzie prezydenta. Można by pomyśleć, że opozycja może stać z boku i tylko przyglądać się prezydenckim pomysłom.
Myślę, że nic bardziej mylnego. Wprawdzie proponuję opozycyjnym radnym wstrzymać się od głosowań w przypadku kuriozalnych pomysłów Wójtowicza ciągnącym miasto w finansową przepaść (może unikną hejtu), ale to nie oznacza pasywnego przyglądania się obradom.
Wbrew pozorom roboty opozycja będzie miała więcej niż do tej pory. Dlaczego? Bo trzeba zbudować system informowania mieszkańców o tym, jak zarządzane jest miasto i jak wyglądają pułapki takiego zarządzania. Pierwszą i stałą taką okazją zawsze będzie sesja rady miasta. By informacja dotarła do mieszkańców, opozycyjni radni będą musieli się niemało natrudzić, bo przygotowanie pytań, które pokażą rzeczywiste powody prezydenckich decyzji, czy myślenie obecnego włodarza miasta i konsekwencja w uzyskaniu konkretnych odpowiedzi, to wielkie wyzwanie, jakie ich czeka.
Niechęć obecnych urzędników do wyjaśnień jest znana od 5 lat, a przy tym dopilnowanie, by język odpowiedzi był zrozumiały dla potencjalnego oglądacza sesji, to też problem do rozwiązania. Tym bardziej że przewodniczący rady miasta Mariusz Wielkopolan już zachęcał to ograniczenia dyskusji i zadawania pytań podczas sesji, proponując przenieść dyskusje i pytania na posiedzenia komisji. Te jednak nie są transmitowane, stąd słabo dostępne dla mieszkańców. Czy radni opozycji będą mieli tyle zaparcia i cierpliwości, by wywalczyć sobie szanse na dotarcie do mysłowickiego społeczeństwa?
Pierwszym takim sprawdzianem dla mniejszości opozycyjnej będzie dzisiejsza sesja (w czwartek 23 maja). A sesyjne tematy są poważne. Na początek prezydent Wójtowicz zaproponował emisję obligacji i to całkiem sporej kwoty, bo 35 milionów złotych z planem ich wykupu za 8 lat przez kolejne siedem.
W uzasadnieniu do tej uchwały czytamy, że emisja obligacji da miastu pieniądze pilnie potrzebne na realizowanie czterech ważnych inwestycji, na które dotacje zostały przyrzeczone miastu już jakiś czas temu. I trudno się dziwić. Własnych dochodów mamy niczym kot napłakał, a dołożyć na nie trzeba coraz więcej, im dłużej zwlekamy z ich realizacją. Bo po co szukać czy wymyślać, skąd wziąć takie pieniądze, jak zadłużenie przyszłych pokoleń i wyprzedaż gminnego majątku to pewny pieniądz i mało dokuczliwy dla bieżącej władzy. Zresztą pomysł na emisję obligacji to nie wszystko, bo prezydent chce też dostać zgodę radnych na wyprzedaż całkiem niezłej ilości miejskich terenów, które wyszacowane zostały na ok. 9 mln złotych i mogłyby nieźle zasilić pustą kasę. Problem w tym, że sprzedaż co najmniej kilku z nich to niefortunny pomysł.
To ważne tematy do wyjaśnienia przez opozycję. Zasadne pytania to nie tylko, ile będzie kosztowała emisja czy odsetki płacone do czasu wykupu obligacji, ale i jak skumulowane są raty spłat już poczynionego zadłużenia w najbliższych i dalszych latach? Ważne też, czy tak naprawdę chodzi wyłącznie o realizację tych sztandarowych inwestycji, o których pisze prezydent?
Myślę, że niestety nie. To taki sprytny myk, który towarzyszy mysłowickiej władzy, zwłaszcza w minionej kadencji i jak widać, rozpoczyna obecną. Przypomnę tylko, że ostatnie pięć prezydenckich lat to co najmniej dwukrotny wzrost zadłużenia miasta.
A myk polega na tym, że jak miasto chce realizować inwestycje, to musi albo postarać się o dodatkowe dochody na ich sfinansowanie, albo zaoszczędzić na wydatkach związanych z funkcjonowaniem miasta, by do inwestycji dołożyć.
Tymczasem RIO przygotowując mysłowicki budżet na ten rok, wycięła z niego prezydenckie fanaberie i z planowanych dochodów zapewniła pokrycie tylko najbardziej uzasadnionych wydatków bieżących. Resztę przeznaczyła na pokrycie tych właśnie inwestycji, jakie Wójtowicz planuje pokryć z emisji obligacji.
Emisja obligacji zwolni więc miejskie dochody z finansowania inwestycji i będzie można je wydać zgodnie z prezydenckimi preferencjami, unikając tak bardzo nielubianego przez Wójtowicza oszczędzania.
Czy mu się uda? Niewątpliwie tak. Ma przecież większość w radzie tej kadencji.
No, ale czy dokona tego bezkarnie? Nie, jeśli radni opozycji znajdą sposób na skuteczną komunikację z mysłowickim społeczeństwem. Wszak prawda jak oliwa zawsze na wierzch wypływa.
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pani, radnym opozycji, radzi się wstrzymywać od głosu?! Nawet w obliczu następnych długów mają nie mieć, na ten temat, zdania?! Mają być PRZECIW albo ZA jeżeli tak uważają, a nie, nie mieć zdania! Nie za to mieszkańcy im płacą diety, żeby nie mieli zdania na temat losów miasta. Pani redaktor to nie mecz, tu nie chodzi o faule tylko o los Naszego Miasta. Więc radni muszą mieć zdanie!!!
Będą RADNI czy BEZRADNI jestem bezradnym i wstrzymu się, albo jestem RADNYM iglosuje ZA lub PRZECIW za to rozlicza ich wyborcy
O co wam chodzi? Przecież większość ludzi wybrało tych najlepszych dla miasta. Wójtowiczowych dupków. To niech rządzą. Może to sposób na obudzenie się mysłowiczan? Popieram panią Grażynę. Nie oznacza to, że nie mają ostrzegać podczas sesji czy komisji o głupocie pomysłów. Polecam śledzenie sesji i komisji. Póki co zdanie opozycyjnych radnych niczego nie zmieni. Taki mamy klimat zasad. Pozdrawiam
Pani, radnym opozycji, radzi się wstrzymywać od głosu?! Nawet w obliczu następnych długów mają nie mieć, na ten temat, zdania?! Mają być PRZECIW albo ZA jeżeli tak uważają, a nie, nie mieć zdania! Nie za to mieszkańcy im płacą diety, żeby nie mieli zdania na temat losów miasta. Pani redaktor to nie mecz, tu nie chodzi o faule tylko o los Naszego Miasta. Więc radni muszą mieć zdanie!!!
Będą RADNI czy BEZRADNI jestem bezradnym i wstrzymu się, albo jestem RADNYM iglosuje ZA lub PRZECIW za to rozlicza ich wyborcy
O co wam chodzi? Przecież większość ludzi wybrało tych najlepszych dla miasta. Wójtowiczowych dupków. To niech rządzą. Może to sposób na obudzenie się mysłowiczan? Popieram panią Grażynę. Nie oznacza to, że nie mają ostrzegać podczas sesji czy komisji o głupocie pomysłów. Polecam śledzenie sesji i komisji. Póki co zdanie opozycyjnych radnych niczego nie zmieni. Taki mamy klimat zasad. Pozdrawiam