Pracowali kilka ładnych tygodni. Zapytali o Mysłowice blisko tysiąc mieszkańców, przepytali seniorów, przedsiębiorców, górników, lokalnych społeczników, organizacje trzeciego sektora. Czy ten wyłaniający się z ankiet obraz daje odpowiedź, w jakim kierunku miasto podąży w przyszłości?
Strategia rozwoju, to taki spójny, ogólny pomysł, którego należy się trzymać podejmując najważniejsze decyzje w samorządzie. Przypomina ona trochę biznesplan jaki tworzą niektórzy przedsiębiorcy patrzący w przyszłość dalej niż na kolejny miesiąc, czy kwartał. Chodzi o to, aby uchronić mieszkańców przed chaosem, by bieżące układy w lokalnej polityce nie popychały do nieodpowiedzialnych ruchów. Nawet jeśli Kowalski zastąpi na jakimś stanowisku w urzędzie Nowaka, a Igreczyński Iksińskiego, to nie wywróci to wszystkich planów do góry nogami. Oni wszyscy zgadzają się, że jeśli wcześniej wybraliśmy jakiś kierunek rozwoju i określiliśmy go na 10 lub więcej lat, to tak działamy. Gdy uznamy, że gmina będzie rozwijać się turystycznie, to jej władze nie powinny się zgadzać na stawianie tam nowych fabryk. Jeśli zaś przyjedzie tam przedsiębiorca zainteresowany postawieniem hotelu, czy restauracji, to samorządowcy powinni przywitać taki biznes z otwartymi ramionami. Ze znaczenia strategii rozwoju zdaje sobie sprawę większość gmin w Metropolii, bo aż 90% z nich uchwaliło taki dokument. Nasz z 2014 trochę się zestarzał, dlatego trwają prace nad pomysłem na Mysłowice w kolejnych dziesięcioleciach.
Wartościowe rzeczy powstają w bólach
Jak powstaje taka strategia rozwoju? Czy wymyślają ją urzędnicy za biurkami pełnymi dokumentów? A może wrzuca się dane finansowe zgromadzone w magistracie do aplikacji i sztuczna inteligencja już wie jak ułożyć plan rozwoju? Najważniejsze zdanie należy do mieszkańców, bo przecież to jak będzie się rozwijała gmina wpłynie na ich życie. Stąd też w samorządzie odbywają się wcześniej szerokie konsultacje. Firmie, która pracuje nad strategią dla Mysłowic, udało się dotrzeć z pytaniami – czy to poprzez ankieterów, czy różne instytucje miejskie jak szkoły czy przedszkola – do blisko tysiąca mieszkańców. Dzięki temu eksperci uzyskali obraz tego jak obywatele Mysłowic postrzegają swoje miasto obecnie, czego chcieliby w przyszłości. To punkt wyjścia do zaproponowania zamiarów na następne lata.
I tak w drodze dalszych konsultacji mieszkańcy napiszą przy pomocy ekspertów biznesplan dla samorządu. W takiej rozpisce trzeba odpowiedzieć na kilka najważniejszych pytań. Po pierwsze z jakich źródeł powinien głównie czerpać budżet miasta, po drugie w co inwestować, po trzecie czym przyciągnąć nowych mieszkańców. Warto się zastanowić czy mamy być bardziej miastem sypialnią, czy też stworzymy miejsca pracy i to do nas będą przyjeżdżać z ościennych miejscowości? Jak zaplanować odchodzenie od wydobycia węgla? Jak aktywizować lokalną społeczność? Jak poprawić wizerunek Mysłowic, ich estetykę? Jak odnowić otoczenie, czym się wyróżnić na tle innych miast?
Jeśli chcemy, by Mysłowice stawały się fajnym, dobrze zorganizowanym miastem, to warto przysiąść i odpowiedzieć na powyższe dylematy, by napisać sensowną strategię, wybrać dobrą ścieżkę rozwoju. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dziwny artykuł. Przecież różne strategie są od lat opracowywane, analizy etc - często za duże pieniądze. Każdy prezydent pewnie ma/miał jakąś wizje - np dla prezydenta Lasoka przez 2 kadencje wizje rozwojowe kreślił obecny przewodniczący Rady Miasta więc jakaś ciągłość władzy jest. Obecny prezydent był oczkiem w głowie prezydenta Osyry więc tu też jest kontynuacja władzy. Miasto ma studium, plany zagospodarowania pokrywają prawie cały obszar więc co może tu strategia odnośnie przekształcania w kwestii zagospodarowania wnieść? Widomo - robi się miasto pod deweloperów co to chcą coś wcisnąć wyciągając maksymalny zyska i przerzucając w maksymalnym stopniu koszty na miasto i mieszkańców i to widać na każdym kroku. Poza tym wizji nie ma, a tylko mydlenie oczu: Na terenach po kopalni miało powstać nowe centrum miasta, part rozrywki, nauki i technologii by nagle się to zmieniło na centrum logistyczne a potem na centralną, wojewódzką spalarnię wszelkich możliwych odpadów w tym z oczyszczalni ścieków. Pomysł padł pomimo usilnych starań rządzących w Mysłowicach - obecnie spalarnia ma przewędrować w okolice Hubertusa. Takie to są wizje miasta. Są całe obszary bez dróg, kanalizacji etc a bloki wciska się na skąpe resztki zieleni pomiędzy już istniejącymi blokami nie patrząc na kwestie komunikacji, miejsc postojowych, zieleni czy choćby wydolności kanalizacji. Powstają ślepe ulice bez możliwości nawet zawrócenia. Od lat w Mysłowicach problem jest ten bo są ci sami ludzie tylko przeskakują z partii do partii i kolory zmienią. Ich myślenie rządzi od lat i takie są efekty jakie są. Widać to na każdym kroku, w każdym uchwalonym przez Radę Miasta planie zagospodarowania, w każdym budżecie na kolejny rok. Mieszkańców nikt nie słucha a nawet dla przykładu się tłumi wszelkie inicjatywy obywateli lub wręcz robi przeciwnie żeby pokazać gdzie ich miejsce. Tu zawsze jest miejsce na współpracę prezydenta i rady miast bez względu na teatralny poziom "skłócenia".
Co najmniej dziwny komentarz, no cóż jak to "mieszkaniec". Może warto zapytać dlaczego Strategie które były opracowane nie były realizowane, kto decyduje o wydatkowaniu pieniądza i zasadach wydatkowania. Kto jest stałą decydującą o pieniądzu i to od ilu już kadencji. Warto by się temu przyjrzeć, ciągła żonglerka budżetem, niezliczoną ilość zmian do zmian na każdej sesji. To się kładzie cieniem na Mysłowicach. Poza tym wystarczyłoby konsekwentnie realizować chociaż część Strategii ale tak do końca a nie zacząć i poprzestać. Tak nawiasem ciągle jakieś uwagi do mpzp, to zawsze w niesmak jak się przegra w sądzie jak chociażby z 16kdd w mpzp morgi tyle szumu, jeden chyba amator górskich wycieczek szybko się schował a wcześniej pewny był i radnych miał po swojej stronie no w końcu coś koło 77 głosów na liście obecnie opozycji zebrał, szabel wiele nie ma co. Źle się czyta pół prawdy nt. tego gdzie problem leży i akurat w zakresie mpzp działanie strategiczne zostało świadomie wygaszone przez zarządców kasy , to co się dzieje to kosmetologia nic poważnego, a szkoda.
Elementarna znajomość zagadnienia wystarczy, żeby zrozumieć, że "strategie" na nic się nie przekładają bo nie są elementem prawa miejscowego i nie mają mocy wiążącej. Plany Zagospodarowania Przestrzennego są elementami prawa miejscowego i mają moc wiążącą w zakresie przeznaczenia terenu. Strategia może być wzniosła i piękna - mamy być stolicą rozrywki i kultury a wszyscy muszą być szczęśliwi - i co z tego skoro plan miejscowy określa przeznaczenie terenu dla blokowisk o gigantycznym ścisku z pustynią betonową, bez trenów zielonych, parków czy sprawnego układu komunikacyjnego tworząc sypialnię z miasta a z ulic korkowiska. To jest przepis prawa, a nie "strategia" która jest biciem piany. Tylko przy opracowywaniu planów mieszkańcy czy Rady Dzielnic mają głos. Uwagi wniesione przez mieszkańca musi rozpatrzyć prezydent, a jak ich nie uwzględni to Rada Miasta głosuje nad zasadnością wniosku czy uwagi. Przy budżecie czy strategii tak jest? Strategia się na nic nie przekłada, a odpowiednie zapisy planu sprawiają, że teren bez wartości staję się żyłą słota lub teren przestaje mieć wartość gospodarczą. Tu ważą się interesy i idzie o grubą kasę. Od tego zależy co mieszkańcy będą mieć pod oknami i czy powstaną w okolicy uciążliwe inwestycje. Tu też widać jak w Mysłowicach traktuje się mieszkańców, ich głos oraz jak ładnie i sprawnie radni razem z prezydentem rozgrywają mieszkańców wrzutkami których mieszkańcy nie chcą. Wnioski mieszkańców idą to kosza i nie ma znaczenia, że pod nimi podsiały się setki mieszkańców. Schemat jest od lat ten sam. Nawet jak się mieszkańcy uprą to rada sprawnie odkłada głosowanie planu, niby go nie uchwala żeby jak sprawa przycichnie przepchnąć bo w końcu interesy są ponad podziałami. Palny to soczewka która pokazuje dlaczego jest jak jest. W Radzie Miasta od lat są specjaliści od przepychani i to jest constans mysłowickie. To że jesteśmy sypialną to zasługa radnych, prezydentów i urzędników którzy nam tak Mysłowice urządzają od lat i to w sposób planowy i wiążący za pomocą prawa miejscowego. Żadne "strategie" tu nic nie zmienią bo nie zmienią zapisów prawa miejscowego co do przeznaczenia terenów. Jak radni zaplanują spalarnię śmieci to uniwersytet czy park w tym miejscu nie powstanie.
Podstawa tworzenia prawa miejscowego - plany miejscowe są przepisy wynikające z ustawy oraz Studium Uwarunkowań, które co prawda nie jest prawem ale wiąże ustalenia planów miejscowych. Tam jest miejsce i czas żeby rady działały a tak licho coś przy ostatnim studium z tym było, tylko bicie piany niektórych z południa. Co do spalarni a raczej ZTUO to temat dłuższy niż broda proroka, przede wszystkim gdzie na północy teren między kolejami - bez dojazdu, poza tym przepisy ws zagospodarowania terenów mają swoje rygory, jak dojazd dk79, śmiech na sali, chyba, że znowu wyjdzie jak przy kopalni nowej, że ktoś coś podpisał bo uznał że może być ponad ale to odrębną kwestią będzie. Odnośnie uniwersytetu , kampusu i usług wyższego rzędu to propozycje były aby w tym kierunku pójść nawet spotkania w MOK były i co padło, lampki na grunwaldzkiej powiesili i szpan, na rynku konkurs ogłosili na północną pierzeję i chcą oczy mydlić , czym pozoranctwem. Wnioski mieszkańców rozbijają się stała decydującą o finansach tu jest problem i dalej będzie aż tego ktoś w końcu nie rozwiąże tak jak i rozwój pardon administrowanie miastem, bo o rozwoju nie ma mowy nadal.
Jak można jakieś inwestycje w mieście planować skoro nawet schroniska dla zwierząt nie są w stanie zrealizować pomimo wsparcia z zewnątrz. Nawet tak małe inwestycje są bylejakością rozkładane więc czy można marzyć o jakiś za setki mln? Chyba, że jest to 100 mln wydane na likwidację składowiska odpadów w kredycie i bez przetargu.
Problemem w rozwoju Mysłowic jest stawianie tylko na patodeweloperkę, a nie na mieszkańców, poprawę warunków życia i rozwój miasta. Nie ma wizji komunikacji miasta, a wszystko co się robi to do góry nogami idzie chyba, że zewnątrz wymuszą ale to i jest torpedowane. DTS to przykład. Najprostszego kawałka nie można kilkadziesiąt lat skończyć a inne miasta jak Katowice czy Gliwice były w stanie centra miast przeorać żeby trasę puścić, a u nas kawałka w polu nie idzie skończyć. Przy polityce kadrowej urzędu od lat stawiającej na takich "fachowców" i wieloletnich radnych tak dbających o interesy miasta może być tylko gorzej.
Dziwny artykuł. Przecież różne strategie są od lat opracowywane, analizy etc - często za duże pieniądze. Każdy prezydent pewnie ma/miał jakąś wizje - np dla prezydenta Lasoka przez 2 kadencje wizje rozwojowe kreślił obecny przewodniczący Rady Miasta więc jakaś ciągłość władzy jest. Obecny prezydent był oczkiem w głowie prezydenta Osyry więc tu też jest kontynuacja władzy. Miasto ma studium, plany zagospodarowania pokrywają prawie cały obszar więc co może tu strategia odnośnie przekształcania w kwestii zagospodarowania wnieść? Widomo - robi się miasto pod deweloperów co to chcą coś wcisnąć wyciągając maksymalny zyska i przerzucając w maksymalnym stopniu koszty na miasto i mieszkańców i to widać na każdym kroku. Poza tym wizji nie ma, a tylko mydlenie oczu: Na terenach po kopalni miało powstać nowe centrum miasta, part rozrywki, nauki i technologii by nagle się to zmieniło na centrum logistyczne a potem na centralną, wojewódzką spalarnię wszelkich możliwych odpadów w tym z oczyszczalni ścieków. Pomysł padł pomimo usilnych starań rządzących w Mysłowicach - obecnie spalarnia ma przewędrować w okolice Hubertusa. Takie to są wizje miasta. Są całe obszary bez dróg, kanalizacji etc a bloki wciska się na skąpe resztki zieleni pomiędzy już istniejącymi blokami nie patrząc na kwestie komunikacji, miejsc postojowych, zieleni czy choćby wydolności kanalizacji. Powstają ślepe ulice bez możliwości nawet zawrócenia. Od lat w Mysłowicach problem jest ten bo są ci sami ludzie tylko przeskakują z partii do partii i kolory zmienią. Ich myślenie rządzi od lat i takie są efekty jakie są. Widać to na każdym kroku, w każdym uchwalonym przez Radę Miasta planie zagospodarowania, w każdym budżecie na kolejny rok. Mieszkańców nikt nie słucha a nawet dla przykładu się tłumi wszelkie inicjatywy obywateli lub wręcz robi przeciwnie żeby pokazać gdzie ich miejsce. Tu zawsze jest miejsce na współpracę prezydenta i rady miast bez względu na teatralny poziom "skłócenia".
Co najmniej dziwny komentarz, no cóż jak to "mieszkaniec". Może warto zapytać dlaczego Strategie które były opracowane nie były realizowane, kto decyduje o wydatkowaniu pieniądza i zasadach wydatkowania. Kto jest stałą decydującą o pieniądzu i to od ilu już kadencji. Warto by się temu przyjrzeć, ciągła żonglerka budżetem, niezliczoną ilość zmian do zmian na każdej sesji. To się kładzie cieniem na Mysłowicach. Poza tym wystarczyłoby konsekwentnie realizować chociaż część Strategii ale tak do końca a nie zacząć i poprzestać. Tak nawiasem ciągle jakieś uwagi do mpzp, to zawsze w niesmak jak się przegra w sądzie jak chociażby z 16kdd w mpzp morgi tyle szumu, jeden chyba amator górskich wycieczek szybko się schował a wcześniej pewny był i radnych miał po swojej stronie no w końcu coś koło 77 głosów na liście obecnie opozycji zebrał, szabel wiele nie ma co. Źle się czyta pół prawdy nt. tego gdzie problem leży i akurat w zakresie mpzp działanie strategiczne zostało świadomie wygaszone przez zarządców kasy , to co się dzieje to kosmetologia nic poważnego, a szkoda.
Elementarna znajomość zagadnienia wystarczy, żeby zrozumieć, że "strategie" na nic się nie przekładają bo nie są elementem prawa miejscowego i nie mają mocy wiążącej. Plany Zagospodarowania Przestrzennego są elementami prawa miejscowego i mają moc wiążącą w zakresie przeznaczenia terenu. Strategia może być wzniosła i piękna - mamy być stolicą rozrywki i kultury a wszyscy muszą być szczęśliwi - i co z tego skoro plan miejscowy określa przeznaczenie terenu dla blokowisk o gigantycznym ścisku z pustynią betonową, bez trenów zielonych, parków czy sprawnego układu komunikacyjnego tworząc sypialnię z miasta a z ulic korkowiska. To jest przepis prawa, a nie "strategia" która jest biciem piany. Tylko przy opracowywaniu planów mieszkańcy czy Rady Dzielnic mają głos. Uwagi wniesione przez mieszkańca musi rozpatrzyć prezydent, a jak ich nie uwzględni to Rada Miasta głosuje nad zasadnością wniosku czy uwagi. Przy budżecie czy strategii tak jest? Strategia się na nic nie przekłada, a odpowiednie zapisy planu sprawiają, że teren bez wartości staję się żyłą słota lub teren przestaje mieć wartość gospodarczą. Tu ważą się interesy i idzie o grubą kasę. Od tego zależy co mieszkańcy będą mieć pod oknami i czy powstaną w okolicy uciążliwe inwestycje. Tu też widać jak w Mysłowicach traktuje się mieszkańców, ich głos oraz jak ładnie i sprawnie radni razem z prezydentem rozgrywają mieszkańców wrzutkami których mieszkańcy nie chcą. Wnioski mieszkańców idą to kosza i nie ma znaczenia, że pod nimi podsiały się setki mieszkańców. Schemat jest od lat ten sam. Nawet jak się mieszkańcy uprą to rada sprawnie odkłada głosowanie planu, niby go nie uchwala żeby jak sprawa przycichnie przepchnąć bo w końcu interesy są ponad podziałami. Palny to soczewka która pokazuje dlaczego jest jak jest. W Radzie Miasta od lat są specjaliści od przepychani i to jest constans mysłowickie. To że jesteśmy sypialną to zasługa radnych, prezydentów i urzędników którzy nam tak Mysłowice urządzają od lat i to w sposób planowy i wiążący za pomocą prawa miejscowego. Żadne "strategie" tu nic nie zmienią bo nie zmienią zapisów prawa miejscowego co do przeznaczenia terenów. Jak radni zaplanują spalarnię śmieci to uniwersytet czy park w tym miejscu nie powstanie.