Reklama

Jedzenie za darmo. Z cudzej lodówki i ze śmietnika

01/11/2020 11:20

W Polsce rocznie marnuje się ok. 9 mln ton żywności. Tę ilość trudno sobie nawet wyobrazić. Na szczęście świadomość ludzi wzrasta, choć wciąż w niewystarczającym tempie. Cichymi bohaterami w tej kwestii są freeganie. Kim są i jak ratują żywność przed zmarnowaniem?

[caption id="attachment_15640" align="alignnone" width="696"] fot. Paśnik Śląski[/caption]

Jedzą za darmo i jeszcze się dzielą

Freeganie to ludzie często zakręceni na punkcie filozofii zerowaste, chcący żyć proekologicznie, ale też zwykli sąsiedzi, koleżanki z pracy, którzy po prostu sprzeciwiają się marnowaniu jedzenia. Zrzeszają ich najczęściej facebookowe grupy, takie jak Paśnik Śląski - jak mówi żartobliwie jego założycielka,  Magda Niwińska, to taka... wirtualna lodówka. Najprościej rzecz ujmując chodzi o to, by jeść to, co innym zalega, lub zostało po prostu wyrzucone. Freeganie oddają za darmo, przyjmują lub wymieniają się jedzeniem - tym, które ma krótką datę i nie zdążą sami go zjeść, czasem świeżo ugotowanym obiadem, którego wyszło po prostu za dużo. Jedzeniem, które mają, a którego nie potrzebują. - Ludzie chętnie częstują się domowymi przetworami, które - jak wiadomo - lubią powstawać w niemal hurtowych ilościach. Zdarza się, że ktoś rozdaje świeżo upieczoną szarlotkę albo połowę roślinnego pasztetu - stwierdzając, że sam nie przeje ilości, które przygotował. Można trafić też przykładowo na obfite plony z czyjegoś ogródka - szczególnie w pamięć zapadły mi złoża orzechów włoskich.  Paśnik jest też przyjaznym miejscem dla ludzi w potrzebie, niemogących sobie pozwolić na częsty dostęp do warzyw lub owoców - które to artykuły, jak wiemy, aktualnie do tanich nie należą - wylicza Magda Niwińska, założycielka grupy Paśnik Śląski.

Na śmietniku jak sklepowej półce

Są osoby, które jedzenie wyciągają wprost ze śmietnika. I nie są to ani zwiędłe, przygnite pomidory, ani resztki suchego chleba, ale często pełnowartościowe produkty, całkowicie zdatne do jedzenia - mało tego, nadal świeże i apetyczne. A w dodatku w hurtowych ilościach. - Tutaj nieocenioną rolę pełnią freeganie, którzy buszując na "skipie" potrafią uratować nieraz setki kilogramów jedzenia właśnie po to, aby rozdać je innym. Bywa, że po takim „zrzucie” do oferującego zgłasza się nawet 15-20 osób, które otrzymaną żywnością karmią nie tylko siebie, ale i swoich współdomowników - dodaje założycielka. Przy świadomości nierównej dystrybucji żywności na świecie, widok przysklepowych śmietników kipiących jedzeniem jest tym bardziej bolesny. Niestety, dyskonty zamawiają za dużo, ponieważ klienci przyzwyczajeni są do tego, że nawet na kwadrans przed zamknięciem sklepu mogą dostać pełen asortyment towarów. Półki nigdy nie mogą świecić pustkami, dlatego żywność o krótkich terminach przydatności ląduje wieczorem w kuble. Na ogół oczywiście data widniejąca na opakowaniu nie świadczy o tym, że jedzenie jest popsute. Po prostu procedura zakazuje sprzedaży takich produktów. Inny przypadek: siatka pomarańczy, w której jedna jest obita, też trafia do kosza, bo sklep nie może jej otworzyć i sprzedać dobrych owoców luzem. Lekko naderwane opakowanie również dyskwalifikuje produkt. Przykłady można by mnożyć, tymczasem od kilku miesięcy w Polsce obowiązuje ustawa o niemarnowaniu żywności, w świetle której sklepy powinny oddawać jedzenie organizacjom charytatywnym. Efektów na razie nie widać, przynajmniej na śmietnikach…

To nie tylko wirtualna lodówka

Prócz pełnienia funkcji „wirtualnej lodówki”, Paśnik Śląski to także miejsce integrujące lokalną społeczność. Przekazywanie sobie jedzenia wymaga osobistego spotkania, można więc poznać rzeszę fajnych ludzi z sąsiedztwa, stworzyć regularną sieć wymiany żywności, umówić się na wspólne gotowanie i tym podobne. To miejsce wzajemnych inspiracji, zaczerpywania porad. - Potrzeba platformy umożliwiającej dzielenie się jedzeniem powstała przede wszystkim w wyniku frustracji współczesnym, rozrośniętym jak balon, konsumpcjonizmem. Ludzkość pędzi przed siebie, nie zastanawiając się zbyt wiele nad śladem, który za sobą zostawia. A w tym śladzie - pełno śmieci, mnóstwo zbędnych przedmiotów, tony zmarnowanego jedzenia - mówi Magda Niwińska, założycielka grupy Paśnik Śląski. [vc_facebook]
Aplikacja na Androida

Reklama


Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości