Nowa organizacja ruchu na drodze dojazdowej przy ulicy Harcerskiej w Mysłowicach zamiast pomagać, eskaluje sąsiedzki konflikt? Zdaniem części mieszkańców oraz radnych, wprowadzone tam niedawno restrykcje paraliżują codzienne życie i utrudniają korzystanie z posesji. Sprawa trafiła na biurko prezydenta miasta.
Interpelację w tej sprawie złożyli mysłowiccy radni – Wiesław Tomanek oraz Sebastian Roncoszek. Samorządowcy postanowili zainterweniować po sygnałach, jakie otrzymali od mieszkańców domów przy ul. Harcerskiej 12 i 23.
Sprawa dotyczy bocznej drogi dojazdowej o charakterze wewnętrznym, która obsługuje zaledwie dwie posesje. Decyzją urzędników ustawiono tam znak B-35, czyli zakaz postoju z ograniczeniem czasu zatrzymania do 5 minut. Dodatkowo na chodniku pojawiły się słupki blokujące.
Zdaniem mieszkańców i radnych, wprowadzone zmiany są zbyt rygorystyczne jak na uliczkę, na której nigdy nie panował duży ruch i gdzie nie dochodziło do niebezpiecznych zdarzeń drogowych. Nowe przepisy uderzyły przede wszystkim w jedną z rodzin.

„W opinii mieszkańców można odnieść wrażenie, że w przedmiotowej sprawie doszło do sytuacji, w której narzędzia organizacji ruchu zostały wykorzystane w sposób prowadzący do uprzywilejowania jednego mieszkańca kosztem drugiego, a droga publiczna zaczęła pełnić funkcję »prywatną«” – piszą w interpelacji radni Tomanek i Roncoszek.
Zastosowane rozwiązanie skutkuje częstymi interwencjami służb i seryjnym nakładaniem mandatów, co zaostrza konflikt między sąsiadami.
Oprócz samego zakazu parkowania, problemem okazały się słupki blokujące. Według zgłoszenia, zamontowane na chodniku elementy ograniczają możliwość swobodnego manewrowania samochodami. Mieszkańcy są zmuszeni do wykonywania skomplikowanych manewrów, co paradoksalnie – zamiast poprawiać bezpieczeństwo – zwiększa ryzyko stłuczki.

Co ciekawe, poszkodowani lokatorzy wielokrotnie wysyłali do urzędu pisma, zdjęcia oraz nagrania wideo udowadniające, że ulica jest w pełni przejezdna i nikt jej nie blokuje. Materiały te – w ich ocenie - miały jednak zostać przez urzędników zignorowane.
W swojej interpelacji Wiesław Tomanek i Sebastian Roncoszek zadali prezydentowi Mysłowic szereg szczegółowych pytań. Chcą wiedzieć m.in. kto był inicjatorem postawienia znaku B-35, czy przed jego montażem przeprowadzono rzetelną analizę bezpieczeństwa oraz dlaczego nie wybrano mniej restrykcyjnych metod. Radni domagają się ponownego przeanalizowania całej sytuacji i demontażu uciążliwych słupków.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No ale te słupki są na chodniku i to przed furtką, to o co właściwie chodzi. Czy przypadkiem nie chodzi o to, że jeden sąsiad zastawiał drugiemu furtkę?
Chodzi o to że jeździł po chodniku a furtką wychodź moja trzynastoletnia córka
Pojazdy sąsiada blokowały mu furtkę więc dlatego znak i słupki słupki są na chodniku i nie blokują przejścia.
Chodzi o to że uliczka jest bardzo wąska i te słupki utrudniają wjazd do posesji, a w razie pożaru uniemożliwią wjazd straży bo duży samochód nie wjedzie w ogóle.
To jest droga a nie uliczka
To są brednie to nie jest uliczka tylko droga wewnętrzną słupki służą do bezpieczeństwa pieszych poruszających się po chodniku a nie do jazdy samochodem. Szkoda że jak notorycznie stał samochód na drodze to nie było zmartwienia o straż pożarna pogotowie itd
Mamy podobną sytuację , mieszkańcy nieruchomości przy ul.3 Go Maja 11 w Mysłowicach na wewnętrznej drodze dojazdowej do 4 domów, wystawiają kontenery na odpady w sumie 12 sztuk (I to nie na czas wywozu, tylko na stałe) O sprawie informowalimy Urząd Miasta ale nie było reakcji.
Dlaczego w tym nierzetelnym artykule niema ani słowa o sprawie sądowej który nasz sąsiad przegrał o blokowaniu nam wjazdu na posesję ,był wysoki sąd na oględzinach oraz biegły sądowy,co do słupków nasz sąsiad które jego EGO chyba zostało urażone po przegranej sprawie sądowej wymyślił sobie nowy sbosób na nas zaczoł notorycznie przy wjeździe i wyjeździe z swojej posesji rozjeżdżać nam chodnik i taka to cała Historyjka .
Widziałem to kilka razy. Nie wiem który z sąsiadów regularnie zostawiał tam samochody ale to z tym zastawiającym jest problem. Gadanie że publiczna droga stała się prywatna jest zwyczajnie głupie. Jest dokładnie odwrotnie. Takie ograniczenia w Mysłowicach powinny być w większej ilości miejsc bo coraz więcej kierowców parkuje mając gdzieś to, że utrudniają innym życie i niszczą wspólną przestrzeń
No ale te słupki są na chodniku i to przed furtką, to o co właściwie chodzi. Czy przypadkiem nie chodzi o to, że jeden sąsiad zastawiał drugiemu furtkę?
Chodzi o to że jeździł po chodniku a furtką wychodź moja trzynastoletnia córka
Pojazdy sąsiada blokowały mu furtkę więc dlatego znak i słupki słupki są na chodniku i nie blokują przejścia.