Na stawie Hubertus interweniowała dzisiaj (19 lutego) straż pożarna. Służby wezwane zostały przez zaniepokojoną mieszkankę Mysłowic - kobieta zauważyła łabędzia, który mógł potrzebować pomocy.
Pani Katarzyna spacerując przed godziną 14.00 wokół stawu Hubertus zauważyła samotnego łabędzia, co zwróciło jej uwagę z dwóch powodów - zazwyczaj ptaki przebywały tam w większej grupie, co zaobserwowała podczas dotychczasowych spacerów, a ponadto łabędź bardzo długo pozostawał bez ruchu.
Podejrzewając, że może ma problemy z wydostaniem się np. z pęknięcia w lodzie lub że może przymarzł do lodu, zadzwoniła pod numer alarmowy. Na miejsce przyjechała straż pożarna z łodzią ratunkową. Po szybkiej interwencji dwóch strażaków, którzy zbliżyli się do łabędzia poruszając się po lodzie - jednocześnie dbając i o swoje bezpieczeństwo - okazało się, że ptakowi nic nie grozi, bo na ich widok wstał i się oddalił.
- Tu należy pochwalić postawę pani Katarzyny, której jak widać los zwierząt w okresie zimowym nie jest jej obojętny. - mówi przybyły także na miejsce pan Dawid. - Nie bójmy się interweniować w takich sytuacjach. Pamiętajmy, że nie tylko ludzie mogą być w niebezpieczeństwie.
- To wyglądało tak, jakby łabędź potrzebował pomocy. Dobrze, że wszystko zakończyło się pozytywnie. - mówi pani Katarzyna.

jf/dh
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
no i łabędź zrobił papa strażakom jadącym na sygn????????ale na dwa samochody,bo pani się coś wydawało ????
no i łabędź zrobił papa strażakom jadącym na sygn????????ale na dwa samochody,bo pani się coś wydawało ????