Reklama

Grzybobranie w Parku Zamkowym

19/06/2021 11:06

Zacznijmy od tego, że rozpoczął się sezon na żółciaka siarkowego, jedną z nielicznych jadalnych hub. Wiemy, że jest już w Chrzanowie, wiemy że jest już Jaworznie. Pojawiło się pytanie, czy ten osobliwy grzyb może zostać także znaleziony w Mysłowicach. Dawno, dawno temu widziałem się z nim na Słupeckiej Górce i można by było na tym poprzestać. Skoro teraz rozpoczął się sezon na tego grzyba trzeba było się rozejrzeć. Pierwsza miejscówka to ulica Mikołowska w rejonie skrzyżowania z ulicą Partyzantów. Tam niestety nie zdążyliśmy – grzyb został fachowo obcięty i zapewne zjedzony. Drugim łowiskiem był Park Zamkowy. Kiedyś go tam widziano.

Żółty przedmiot pożądania

Tę jednoroczną hubę zaliczaną do rodziny żagwiowatych – Polyporaceae w parku od czasu do czasu widywano. Teraz, a było to 14 czerwca, wędrowałem wężykiem po parku, także po części obecnie remontowanej. Oczywiście zachowywałem należytą ostrożność trzymając się jej północnego sektora. Po drodze na martwym drewnie zauważyłem kilka raczej trywialnych gatunków. Pożądany żółciak trafił się dopiero po długim spacerze na bardzo martwym, nawet dla mnie niemożliwym do oznaczenia drzewie. Było to skupisko owocników o kubaturze piłki do kopania. Generalnie nie można go spotkać na każdym kroku, chociaż uchodzi za gatunek pospolity nie tylko w Polsce. Najbardziej charakterystyczną cechą gatunku jest jaskrawa, żółta barwa młodych owocników. Niemalże cytrynowe bywają rurki. Góra owocnika jest guzkowata. Tutaj pojawiają się tony pomarańczowe a nawet cynobrowe. Rurki są silnie przyrośnięte do białego miąższu. Młode owocniki mają smak przyjemny, nieco kwaskowaty, grzybowy. Im starsze, tym bardziej przypominają jak dla mnie długo noszone skarpetki. Grzyb rozwija się także na martwym drewnie, co zdecydowanie ułatwia jego uprawę. Póki co jego grzybnia nie jak dostępna tak łatwo jak boczniaków czy rozmaitych egzotycznych przysmaków, które można wyhodować z balotu trocin w swoim ogrodzie. Technologia już jest.

Reklama

 

Palce martwego człowieka

Zanim dotarłem do żółtego olbrzyma natrafiłem na pniaki po ściętych drzewach, które już zostały zasiedlone przez grzyby. One po prostu z natury przywracają dwutlenek węgla, sole mineralne a nawet wodę do obiegu. Bardzo owocne było natrafienie na pniak po brzozie brodawkowatej. Tam na początku natrafiłem na palczaste, czarniawe owocniki próchnilca maczugowatego. To oczywiście pewne uproszczenie, ponieważ w rzeczywistości widzimy okazałe podkładki, w których tkwią właściwe drobne owocniki. Grzyb uchodzi za gatunek pospolity, chociaż nawet ja rzadko go widywałem. W Mysłowicach trafił mi się kiedyś na cmentarzu przy ulicy Mikołowskiej. Zawsze wyrasta na martwym drewnie, nawet głęboko zagrzebanym w ziemi. Wówczas przypomina tytułowe palce martwego człowieka.

Reklama

 

Prawie deska

Kolejny grzyb to okazała huba, która także uchodzi za gatunek bardzo pospolity w naszym kraju. Najczęściej jest bardzo spłaszczony. Ma bardzo spore spektrum żywicieli spośród drzew liściastych i iglastych. Oczywiście nie jest gatunkiem jadalnym, ale tak jak wszystkie spełnia swoją rolę w obiegu materii. Wobec powyższego przede wszystkim jest postrzegany jako szkodnik niszczący drewno. Oczywiście trwają badania nad znalezieniem innych zastosowań, także medycznych. Między innymi wykorzystuje się go do leczenia raka, ale jedno jest pewne - to tylko surowiec dla firm farmaceutycznych. Zapomnijmy o leczniczej herbatce.

Reklama

Piotr Grzegorzek

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości