Reklama

Gońmy najlepszych

07/07/2024 11:08

Lipiec to zwyczajowa pora na przerwę w sesyjnych obradach. Do tego wakacyjny okres sprzyja wyjazdom i choć na chwilę pozwala oderwać się od polityki nie tylko radnym, ale też tym, którzy bacznie zajmują się czy obserwują i analizują działania samorządowych władz.

W tym roku naszej samorządowej władzy uchwałodawczej taki odpoczynek jest szczególnie potrzebny, po budżecie sporządzonym dla miasta przez RIO i zrobionych zmianach już przez nową, starą władzę. Myślę, że nasi radni wybrali się do fajnych miejsc i przy okazji zobaczyli, jak inni dbają o swoje otoczenie dla pożytku mieszkańców miasta.

Ja zafundowałam sobie dwa tygodnie odpoczynku w Solcu-Zdroju. Małe miasteczko z wyjątkowymi wodami siarkowymi. No, ale nie o te wody mi chodzi. W Solcu nie byłam od roku, a zobaczyłam zmiany, jak nie z tej ziemi. Miasteczko jak z bajki. Jego nowym wizerunkiem byłam pozytywnie zaskoczona. Ze zdziwieniem przyjęłam fakt, że można zmienić otoczenie w tak krótkim czasie, jak to się stało w Solcu-Zdroju. Zwłaszcza że Solec to do niedawna biedny krewny znanego z wypasionych hoteli Buska-Zdroju, oddalonego od Solca o jakieś 12 kilometrów. Solec zawsze miał wprawdzie najlepsze źródła siarczkowe, ale do wyglądu parków, alejek i podobnych kwietnych terenów do Buska nawet się nie umywał.

Reklama

No i proszę. Z ręką na sercu mówię — naprawdę cudo. Wspaniałe deptaki, parki, odrestaurowane przepiękne historyczne wille, w których oferowane są pokoje dla turystów. Nawet nowoczesne, samoobsługowe toalety robią wrażenie. A pomysł na przepiękny kwiecisty deptak z fantastycznymi ławkami w cieniu drzew, prowadzący do siedziby gminy, rady gminny czy policji to majstersztyk.

Wiem, wiem, że to bez łaski, bo właśnie z bogatego w siarkę źródła Malina i uzdrowiskowego charakteru żyje to miasteczko i powinno przyciągać turystów swoim wizerunkiem. No, ale i tak dla mnie to był szok. Pewnie dlatego, że po rozkopanych od lat Mysłowicach zapomniałam, że miasto może tak wyglądać.

Reklama

Wyobrażacie sobie na przykład, jak wyglądałoby takie ukwiecone z pięknymi ławeczkami np. otoczenie naszego urzędu miasta, a ulica prowadząca do Przewiązki i wejścia na Promenadę była przepięknym deptakiem z drzewami i ławkami? I nawet torowisko nie byłoby wielką przeszkodą przy takim rozwiązaniu.

No, ale dość tych marzeń. Wróciłam do siebie. I co? Dwa dni po powrocie poszłam popatrzeć, jak wygląda impreza Klasyk Fest na Stadionowej. I natychmiast wróciłam do mysłowickiej rzeczywistości. Dziurawy asfalt tuż przy płocie kąpieliska prowadzący od restauracji Trojak do wejścia na jego teren, gdzie odbywała się impreza. Zaniedbany pawilon służący za punkt gastronomiczny, obskurna niecka basenowa — natychmiast przywołała mnie do porządku.

Reklama

Kolejny raz mysłowicka rzeczywistość przywołała mnie do porządku, kiedy wpadłam na pomysł, by skorzystać z jakiegoś plażowego miejsca. Upał był niemiłosierny tego dnia. Na próżno jednak oczekiwałam, w mojej głowie, powrotu do wakacyjnego fajnego miejsca. Jedyne co dziś w mieście jest to Hubertus. I kolejny dramat. Droga dojazdowa to jedna wielka porażka z coraz większymi dziurami i pseudo parkingiem dla samochodów. Podobnie zaniedbany zielony teren, choć naprawdę, co do powierzchni, imponujący. Ale cóż, zaśmiecony i niezagospodarowany. Wprawdzie zarządzający ogrodzonym ternem kąpieliska stara się jak może, to jednak szkoda, że nie ma sprzymierzeńców w mieście.

Myślę sobie, trudno. Może jak wreszcie dobrniemy do końca remontu torowiska, oddania w pełni do użytku Bytomskiej, a na niej wyremontowanych lub odnowionych zabytkowych budynków, to może ktoś pomyśli, by wreszcie uporządkować tę część starego miasta? Może ludzie będą chcieli w ten rejon wrócić, by tętnił życiem, jak dawniej?

Reklama

Obawiam się, że jednak nie. Właśnie okazało się, że ogłoszone przetargi na wynajem pomieszczeń użytkowych w tych odnowionych budynkach nie mają wzięcia. Poza jednym z 17 pomieszczeń, na które znalazł się chętny, cisza i przysłowiowe echo. No cóż. Może przedsiębiorcy wystraszyli się kosztów remontów tych oferowanych do wynajmu pomieszczeń na własny rachunek? Wszak to, że fasady budynków wyglądają okazale, wcale nie oznacza, że to wysoki standard, jaki miasto oferuje.

Pomyślałam więc sobie, a może zafundować naszym władzom wycieczkę w takie miejsca, jak te uzdrowiska, by zobaczyli, na czym polega to coś, co zachwyca? Gdzie warto nawet w najbardziej nieoczywistych miejscach miasta zrobić coś, co będzie nietypowe? Bo o solidności i pracy u podstaw nie wspomnę.

Reklama

Co daję pod rozwagę.

Grażyna Haska

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości