Zbliża się Dzień Ziemi, a to idealny moment, by jako społeczność Mysłowic docenić naturę i naszą wspólną, miejską przestrzeń. Każda inicjatywa promująca edukację ekologiczną i integrację mieszkańców jest na wagę złota. Niestety, w tym roku w Mysłowicach realizacja tej szlachetnej idei przybrała formę, która budzi uzasadnione zdziwienie. Decyzją władz miasta na czele oraz podległego im Zakładu Oczyszczania Miasta Mysłowice (ZOMM), oficjalne obchody obchodzić będą mieszkańcy na terenie prywatnego terenu rekreacyjnego . To rozwiązanie, które obnaża nie tylko bezradność w zarządzaniu naszą wspólną przestrzenią, ale i czysto wizerunkowe intencje magistratu.
Miejskie obchody zaplanowano w Logicor Serenity Park przy ulicy Białobrzeskiej w Kosztowach. Mieszkając po sąsiedzku, chcę od razu wyraźnie i głośno zaznaczyć: uwielbiam, gdy nasza dzielnica tętni życiem. Kosztowy to fantastyczna część Mysłowic, a my, mieszkańcy, od lat słusznie domagamy się większej uwagi ze strony magistratu i ożywienia naszej okolicy. Sam skwer, zagospodarowany przez właściciela pobliskich, potężnych hal magazynowych, jest wyjątkowy i cieszymy się, że mamy tu ładną strefę odpoczynku.
Problem nie tkwi absolutnie w tym, że wydarzenie odbywa się w Kosztowach – oby było ich tu jak najwięcej! Problem polega na cynicznej logice samorządu. Zamiast wziąć przykład z biznesowego partnera, stworzyć i sfinansować dla mieszkańców Kosztów, miejską strefę rekreacji w ramach budżetu miasta, władze wolą iść na łatwiznę. Organizując tak ważne święto, miasto w całości opiera się na infrastrukturze korporacyjnego giganta logistycznego, odfajkowując w ten sposób „działania dla dzielnicy”.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że organizacja miejskiego pikniku właśnie w tym miejscu to starannie wyreżyserowana szopka. Cel wydaje się jeden: stworzyć u mieszkańców złudzenie, że ten park to kolejny wielki sukces administracji prezydenta Wójtowicza. Wystarczy cofnąć się pamięcią do października 2025 roku, kiedy to włodarz miasta z wielkim zaangażowaniem i uśmiechem na ustach, w blasku fleszy, uczestniczył w otwarciu tego obiektu. Nie zdziwię się, jeśli ten momnet przypomni w swoich mediach prywatnych i miejskich.
Gremialne przecinanie wstęgi na tle inwestycji, która powstała wyłącznie z prywatnego kapitału, miało wysłać jasny komunikat sugerujący zasługi obecnej ekipy. Teraz, angażując środki, czas i sprzęt podległego miastu ZOMM-u do organizacji Dnia Ziemi na terenie Logicor, władze z uporem podtrzymują tę iluzję. To wygodny zabieg – podpiąć się pod cudzą pracę i infrastrukturę, zamiast wykazać się realnym, samorządowym działaniem na rzecz mieszkańców naszej dzielnicy.
Ten organizacyjny absurd uderza ze zdwojoną siłą, gdy spojrzymy szerzej na mapę Mysłowic. Nasze miasto dysponuje przecież trzeba rozległymi, historycznymi parkami miejskimi: Parkiem Zamkowym, Promenadą i Parkiem Słupna. To są nasze wielkie i prawdziwe zielone płuca. To przestrzeń w stu procentach publiczna, należąca do nas wszystkich.
Decyzja o przeniesieniu centralnych, ogólnomiejskich obchodów z dala od tych miejsc to wyraźny sygnał kapitulacji. W Kosztowach władze powinny regularnie wspierać i finansować lokalne inicjatywy, ale Dzień Ziemi to idealna okazja, by tchnąć nowe życie w nasze największe, ciągle od kilku lat zapomniane parki. Łatwiej jest jednak skorzystać z gotowego, prywatnego trawnika przy halach magazynowych, niż wziąć odpowiedzialność za posprzątanie, rewitalizację i odpowiednie wyeksponowanie mysłowickich terenów rekreacyjnych.
Współpraca z biznesem jest w mieście potrzebna i takie miejsca jak Serenity Park to wartość dodana dla okolicy. Nie może to jednak oznaczać, że samorząd oddaje walkowerem rolę gospodarza. Mieszkańcy Kosztów mają prawo do świetnych wydarzeń blisko domu i zasługują na to, by miasto w końcu zainwestowało w ich własną, publiczną infrastrukturę. Jednocześnie, jako obywatele całych Mysłowic mamy prawo oczekiwać, że prezydent i miejskie jednostki będą z dumą dbać o nasze historyczne, wspólne dobro, zamiast traktować prywatne inwestycje jako darmową scenografię dla własnych kampanii wizerunkowych. Czas, aby włodarze przestali szukać rozwiązań zastępczych. A właścicielowi hal dziękujemy i jeszcze raz gratulujemy wspaniałego pomysłu. Nie może on jednak wyręczać miejskich władz z obowiązków.
Zawsze z myślą o naszym mieście. Mateusz Partyka - dla Mysłowic
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Proszę o zainteresowanie się samorządu tym, w jakim stanie jest czerwona trasa rowerowa biegnąca przez Kosztowy w stronę Imielina. Sporo osób korzysta, a stan (oznakowanie, nawierzchnie) oględnie mówiąc pozostawia wiele do życzenia. Ponieważ w Mysłowicach mamy deficyt obiektów sportowych może samorządowcy pochyliliby się nad tą sprawą?
Dzień dobry, bardzo chętnie zajmę się tą sprawą :) Proszę o kontakt poprzez wiadomość do strony "Mateusz Partyka - dla Mysłowic" :)
Proszę o zainteresowanie się samorządu tym, w jakim stanie jest czerwona trasa rowerowa biegnąca przez Kosztowy w stronę Imielina. Sporo osób korzysta, a stan (oznakowanie, nawierzchnie) oględnie mówiąc pozostawia wiele do życzenia. Ponieważ w Mysłowicach mamy deficyt obiektów sportowych może samorządowcy pochyliliby się nad tą sprawą?
Dzień dobry, bardzo chętnie zajmę się tą sprawą :) Proszę o kontakt poprzez wiadomość do strony "Mateusz Partyka - dla Mysłowic" :)