Dyskografia Taco Hemingwaya pokazuje, jak z czasem zmieniała się jego muzyka i styl. Sprawdź, które płyty pokochała publiczność, a które podzieliły fanów.
Dyskografia Taco Hemingwaya to jeden z najbardziej imponujących katalogów we współczesnym polskim hip hopie. Składa się na nią 6 albumów studyjnych, 4 albumy nagrane w ramach supergrup, 6 minialbumów, 1 mixtape, aż 31 singli i 16 teledysków. Do tego dochodzą 32 występy gościnne, w których Taco pojawił się na albumach innych artystów. Taki dorobek pokazuje, że od debiutu nie zwalnia tempa i nie boi się różnorodnych projektów.
W tym miejscu warto szczególnie wyróżnić jego albumy studyjne - to one budują główny obraz jego twórczości i najlepiej oddają zmiany w stylu rapera. Każdy z nich miał swój charakter i moment, a razem tworzą wspólną i spójną historię:
„Marmur” (2016)
„Cafe Belga” (2018)
„Pocztówka z WWA, lato ’19” (2019)
„Jarmark” (2020)
„Europa” (2020)
„1-800-Oświecenie” (2023)
Obok tych płyt w katalogu znajdują się także mniejsze formy - od „Umowy o dzieło” i „Trójkąta Warszawskiego” po eksperymentalną „Somę 0,5 mg” i mixtape „Young Hems”. Z czasem Taco wydawał projekty najpierw we współpracy z Asfalt Records, a później niezależnie, w ramach Taco Corp. Każdy utwór szybko trafiał do serwisu Spotify i na YouTube, gdzie osiągał milionowe odtworzenia. Niektóre z nich doczekały się certyfikatów, a kolejne płyty pokrywały się złotem i platyną. Co ciekawe, zaczynał od nagrań w języku angielskim, ale szybko zrozumiał, że jego największą siłą są teksty pisane po polsku. Od tamtej pory tworzył projekt za projektem - raz bardziej refleksyjne, raz pełne miejskich obrazków. W pracy nad płytami wspierali go producenci tacy jak Łukasz Partyka czy Mikołaj Olizar Zakrzewski.
Jeśli ktoś zapyta fanów Taco o jego najlepsze płyty, z pewnością kilka tytułów powtarza się regularnie. Na pewno wśród nich znajdzie się „Marmur” - czyli jego pierwszy album studyjny, który otworzył mu drzwi do większej sceny. Kolejnym ulubieńcem publiczności jest „Pocztówka z WWA, lato ’19” - to płyta, która dosłownie zawładnęła Spotify i serwisem YouTube. Ma świetny klimat, mocne teksty i do dziś jest chętnie słuchana. No i oczywiście „1-800-Oświecenie”, czyli jego najnowszy album z 2023 roku - pełen świeżych brzmień i przemyślanych utworów. Te trzy albumy pokazują różne oblicza Taco - od melancholii, przez letni luz, aż po bardziej dojrzałe spojrzenie na rzeczywistość. Nie można też zapomnieć o projektach jak „Soma 0,5 mg” czy „Young Hems”, które pokazują jego wszechstronność i eksperymenty z brzmieniem.
Niemal każda z jego płyt ma charakterystyczny klimat - raz bardziej miejski, raz bardziej intymny. Słuchacze chwalą go za autentyczność, a to dziś rzadka cecha w branży. Podkreślają też, że jego najlepsze płyty potrafią rosnąć z czasem - im częściej się do nich wraca, tym więcej smaczków można odkryć. To efekt tego, jak starannie są skonstruowane całe projekty: od tekstów, przez produkcję, aż po oprawę wizualną i teledyski. Niektóre premiery wzbudzały ogromne emocje jeszcze przed samym wydaniem. Fani ustawiali się w kolejkach po winyl, a na platformie streamingowej w pierwszych godzinach liczby odtworzeń biły rekordy. Taco ma rzadką umiejętność tworzenia albumów, które łączą sukces komercyjny z autentycznością artysty. Właśnie dlatego tak wielu fanów uważa go za jednego z najważniejszych raperów swojego pokolenia.
Każdy artysta ma w dorobku projekt, który nie każdemu przypadnie do gustu - nie inaczej jest z Taco. W jego przypadku najwięcej kontrowersji wzbudził „Jarmark” z 2020 roku. Płyta była bardzo zaangażowana społecznie i politycznie, ale dla niektórych była po prostu zbyt ciężka. Niektórzy zarzucali jej brak spójności i zbyt oczywiste przesłanie. Mimo to, są też tacy, którzy doceniają ją za odwagę i próby poruszenia ważnych tematów. Trudno jednak uznać ją za całkowitą porażkę, bo takie utwory jak „Polskie tango” weszły na stałe do jego koncertowego repertuaru. Poza tym - kto nie próbuje, ten się nie rozwija.
Taco przyznał kiedyś, że lubi ryzykować i nie chce powtarzać wciąż tego samego schematu. Może właśnie dlatego czasem sięga po tematy trudne, nawet jeśli to oznacza, że nie każdy singiel będzie przebojem. Wielu krytyków mówiło, że „Jarmark” to bardziej publicystyka niż klasyczny hip hop. Dla jednych to wada, dla innych dowód, że Taco traktuje muzykę jak projekt, a nie tylko rozrywkę. Niektóre teksty analizowano jak literaturę, a na gali Fryderyków padło nawet stwierdzenie, że kolejny raz przełamał schematy. Nawet jeśli płyta nie była sukcesem komercyjnym, to w serwisie Spotify i na YouTube znalazła swoich odbiorców, którzy docenili odwagę i nieoczywisty klimat.
W 2025 roku Taco nie próżnował. Co prawda nie wypuścił zupełnie nowego albumu, ale i tak zrobił prezent swoim fanom. Wydał zapowiedzianą reedycję „Trójkąta Warszawskiego” z okazji jego dziesięciolecia, która jest idealną okazją, by wrócić do korzeni. Plotki mówią też o nowym materiale pod pseudonimem “Foodvillain”, chociaż na razie bez konkretów. Mimo że nie pojawił się zupełnie nowy krążek, Taco nie zniknął z radarów. Rok 2025 to także powrót na scenę. Każdy koncert gromadzi tłumy, a bilety znikają w kilka godzin. Tak było podczas jedynego w 2025 roku koncertu podczas BitterSweet Festival 2025.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze