Reklama

Chachary demolują miasto

27/04/2025 13:00

Zniszczone ławki, place zabaw, poprzewracane kosze na śmieci, mury pokryte wulgarnymi napisami i klubowymi symbolami. Niedawno zdewastowano rzeźby lwów i upamiętniające ofiary obozów na Promenadzie – straty sięgają kilkuset tysięcy złotych. Jak poradzić sobie z problemem wandalizmu?

Słuszne oburzenie

Po zniszczeniach w parku na Promenadzie słusznie oburzył się prezydent Dariusz Wójtowicz, mówiąc: „Nic nie denerwuje mnie tak bardzo, jak bezmyślność ludzi, którzy dla zabawy niszczą nasze wspólne dobro”. Trudno się z tym nie zgodzić.

Sytuacja powtarza się od lat, przez co Mysłowice są postrzegane jako jedno z mniej atrakcyjnych miast w regionie. Jednym z głównych problemów są działania zwaśnionych grup kibicowskich. Fani Gieksy i Ruchu rywalizują o dominację w poszczególnych dzielnicach i oznaczają teren po sobie szpecącym graffiti. Inni dewastują przestrzeń publiczną dla zabawy, popisu lub pod wpływem używek. Efekt? Smutne, zniszczone miasto.

Reklama

Co robić?

W różnych miejscach na świecie skutecznie testowano metody walki z wandalizmem. Najbardziej sprawdzonym narzędziem okazała się szybka reakcja estetyczna – usuwanie graffiti i napisów w ciągu 24–48 godzin. Gdy efekt wandalizmu znika błyskawicznie, sprawcy tracą motywację.

Kolejnym rozwiązaniem jest monitoring z analizą obrazu, zwłaszcza w okolicach rzeźb, szkół, murali i przystanków. Informacja o monitoringu działa prewencyjnie – zwykła tabliczka „Obszar monitorowany” ma realny wpływ psychologiczny.

Reklama

Niektóre społeczności tworzą straże sąsiedzkie lub szkolne patrole, które zgłaszają akty dewastacji. Wspierają też inicjatywy artystyczne – legalne przestrzenie do street artu pokazują różnicę między sztuką a wandalizmem.

Samorządy prowadzą kampanie społeczne, np. z fotografiami zniszczeń i hasłami: „Zrobił to ktoś, kto tu mieszka. Może mijasz go codziennie?” albo „Zamiast nowych huśtawek – naprawa rzeźby za 250 000 zł”. To działa.

W niektórych miastach przyłapani wandale są zobowiązani do naprawy szkód – odmalowania murów, odtworzenia zniszczonego mienia. Pokazuje się to publicznie. Część z nich trafia do programów resocjalizacyjnych, gdzie uczą się malowania, prac remontowych, projektowania. Zdarza się, że później zostają wolontariuszami i animatorami kultury.

Reklama

Architekci coraz częściej projektują elementy przestrzeni publicznej w sposób „idioto-odporny” – ławki z zaokrąglonymi krawędziami, trudniejsze do wyrwania, czy latarnie z powierzchnią utrudniającą malowanie.

Czas przestać gadać – zacznijmy działać

Kilka lat temu zwróciłem się do zarządów klubów piłkarskich Ruchu i Gieksy, by ponad podziałami zaapelowali do swoich fanów o szacunek dla wspólnej przestrzeni. Może warto też zacząć od edukacji – pokazać młodym mysłowiczanom, ile wysiłku wymaga troska o estetykę miasta.

Reklama

Zgadzam się z prezydentem Wójtowiczem – wandalizmu nie wolno tolerować. Ale same słowa nie wystarczą. Czas na konkretne działania. Zacznijmy chociażby od szybkiego zamalowania pseudo-twórczości chacharów. To przyniesie natychmiastowy efekt wizualny i zniechęci kolejnych „artystów demolki”. Naprawdę – czas skończyć gadać, a zacząć działać. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia. 

Marcin Stroński

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Stefek - niezalogowany 2025-04-29 01:33:14

    Czym się różni chachar od chachala?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Polon - niezalogowany 2025-04-29 13:57:58

    Problemem nie są tylko ,,chachary,, ale brak reakcji i interwencji ze strony np policji. W zeszłym tygodniu byłem świadkiem jak na Słupnej nawalony po beret jegomość szedł przy głównej drodze chwiejnym krokiem i wykrzykiwał nazwę swojego ukochanego klubu, jadący radiowóz nawet nie mrugnął mu światłami, żeby czasami go nie rozjuszyć.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości