Deweloper, który zamierza wybudować osiedle na 140 domów jednorodzinnych przy ul. Jaworowej, zaczął wycinać drzewa rosnące na działkach przeznaczonych pod budowę. Na alert mieszkańców zareagował prezydent miasta.
Tematem budowy osiedla od ub. roku przyglądają się mieszkańcy wspólnie z radną Joanną Myszką. Do dziś inwestor nie otrzymał pozwolenia na budowę, a pierwsza decyzja środowiskowa wydana przez wójta Chełmu Śląskiego została w całości uchylona przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze i została skierowana do ponownego rozpatrzenia.
Teren jest zalesiony i znajduje się w sąsiedztwie chronionych gatunków gadów i ptaków. Oznacza to, że inwestor nie ma prawa prowadzić jakichkolwiek prac przygotowawczych czy budowlanych na tym terenie bez wymaganych pozwoleń. Tymczasem od marca tego roku na terenie planowanego osiedla inwestor rozpoczął wycinkę drzew i krzewów.
Zaniepokojeni mieszkańcy widząc, że drzewa są wycinane w okresie lęgowym, zawiadomili Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska w Katowicach i urząd miasta. Prezydent Wójtowicz i jego urzędnicy wstrzymali wycinkę.
"Wycięli gros drzew bez jakichkolwiek zezwoleń, Inwestor nie ma do niej prawa, a wcześniej otrzymali pismo z urzędu miasta, że nie wolno nic ruszać dopóki nie będą końcowe decyzje związane z wydawaniem pozwoleń między innymi na budowę. Nie ma żadnych pozwoleń, nie ma żadnych też zezwoleń na wycinkę drzew. To jest środowiskowe barbarzyństwo" - powiedział dla Aktualności TVP3 prezydent Mysłowic Dariusz Wójtowicz.
Reklama
Właściciel terenu przesłał do redakcji Aktualności oświadczenie. Wyjaśnia w nim, że działa zgodnie z prawem. W październiku ub. roku miał otrzymać pismo z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach, z którego wynika, że teren nie posiada szczególnych wartości przyrodniczych. Inwestor dodaje, że na drzewa, które zostały wycięte nie jest wymagane zezwolenie, a dodatkowo przed rozpoczęciem prac zlecił wykonanie ekspertyzy ornitologicznej. Ekspertyza wykluczyła obecność czynnych miejsc lęgowych ptaków.
Prezydent Mysłowic podważa słowa inwestora - urzędnicy zmierzyli obwód pni wyciętych drzew, co ma dowodzić, że prawo zostało złamane.
Według naszych ustaleń na przełomie lutego i marca inwestor złożył do miasta pismo w sprawie zgody na wycinkę. Nie dostał pozwolenia, ponieważ został wezwany do uzupełnienia wniosku. Firma nie uzupełniła go do dziś, mimo to rozpoczęła wycinkę.
- Poza tym wycinka została rozpoczęta i była prowadzona w okresie lęgowym, a to jest zabronione ustawą – mówi radna Joanna Myszka działająca od ubiegłego roku w tej sprawie.
Reklama
Jak dziś sprawdzili mieszkańcy, inwestor nadal na terenie prowadzi prace porządkowe używając ciężkiego sprzętu. To zdaniem radnej Myszki niedozwolone praktyki, bo istnieje niebezpieczeństwo naruszenia systemu wodnego na tym terenie, a co za tym idzie może stanowić zagrożenie dla chronionych okolicznych gatunków flory i fauny.
- Co się stało, że inwestor pozwolił sobie na tego typu działania? Czyżby deweloperzy w naszym mieście czuli się bezkarni? – dodaje Joanna Myszka. – Przypomnę, że tematem budowy 140 domów mieszkalnych przy ul. Jaworowej wraz z Dorotą Konieczny-Simela, Antonim Zazakownym, Markiem Mikułą i Dariuszem Wendreńskim zajmujemy się od połowy zeszłego roku, czyli od samego początku, kiedy w Urzędzie Gminy Chełm Śląski rozpoczęta została procedura wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Planowana inwestycja od samego początku budziła niepokój wśród mieszkańców. Jako radni chcieliśmy mieć pewność, że planowana inwestycja nie pogorszy jakości życia mieszkańców i nie wpłynie negatywnie na lokalne środowisko przyrodnicze.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Inwestorzy w myslowicach maja znajomości w sądach i jak ludzie sądzą się o domy, które nie w terminie i z usterkami budują to sprawy są umarzane. To ca z taką sprawa to pestka.
inwestorzy mają prawo się budować i mieszkańcy nie mają prawa im przeszkodzić
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Dojebać z 1000000mln kary patologii deweloperskiej i po problemie.
w dupę mogą dewelopera pocałować deweloperska firma ma tyle pieniędzy że żadna kara na nich nie działa
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
żebyś się ino nie zesrał
deweloperzy mają tyle kasy że żadne kary na ich budowy nie działają jeszcze domki postawią i inwestor wygra na tym
wszystko jest legalnie bo się gmina w chełmie śląskim zgodziła i co Mysłowice mają do tego to z tego wynika że deweloper ma pozwolenie wydane przez gminę chełm śląski i Mysłowice Wójtowicz nie powinien się tam wtrącać
Inwestor kupił żeby wybudować domy dla ludzi i na tym zarobić. Jeśli miasto chciało tam mieć miejsca lęgowe to samo sobie mogło to kupić albo nie sprzedawać.
sprzedali teren na pewno pozwolenie wydali niech już głupot nie pletą żeby uspokoić ludzi że jako deweloper wyciął drzewa bez pozwolenia bo wszystko jest legalnie i zgodnie z prawem tylko trzeba ludzi uciszyć i uspokoić zobaczycie jak budowa się rozpocznie
kolego miasto jak sprzeda teren pod jaką kolwiek inwestycję muszą urzędnicy miejscy wydać pozwolenie bo bez pozwolenia by nikt nie rozpoczynał budowy na pewno wszystko jest
urząd miasta nie wie że jak teren sprzedawają na budowę i wiedzą że budować osiedle będą i pozwolenia zgody muszą wszystko po wydawać jeżeli by zgody nie dali to miasto złamało by prawo bo pozwolenie muszą wydać to po co w ogóle ten teren sprzedawali inwestor po to kupił żeby budował i wycinał drzewa wiedzą dobrze że sprzedali na budowę i pozwolenie muszą wydać a że mieszkańcy protestują to jest to mało ważne ludzie to mają główno do terenu prywatnego żadnej budowy nie mają prawa zablokować co mają ludzie do tego nic
Zdaniem inwestora prace porządkowe wykonane zostały z poszanowaniem praw bytującej tam zwierzyny. Zgodnie z przepisami ustawy o ochronie przyrody prace porządkowe nie wymagają uzyskania zgody.
Nikt im nie zabrania się budować ale niech się budują na zwykłych niezagospodarowanych terenach, gdzie nie ma drzew. Tam był normalny las, była masa ptaków, bażanty, sarny, dużo drzew i mech, niedaleko stawik. Teraz ziemia wykarczowana i teren wysuszony. Mieszkam od dziecka w Mysłowicach i wiem jak tam było. Deweloper powinien nie tylko zapłacić za szkody ale przywrócić do stanu poprzedniego. Jest masa innych nie zalesionych terenów, gdzie mogą się budować. Wielka strata.
Nikt im nie zabrania się budować ale niech się budują na zwykłych niezagospodarowanych terenach, gdzie nie ma drzew. Tam był normalny las, była masa ptaków, bażanty, sarny, dużo drzew i mech, niedaleko stawik. Teraz ziemia wykarczowana i teren wysuszony. Mieszkam od dziecka w Mysłowicach i wiem jak tam było. Deweloper powinien nie tylko zapłacić za szkody ale przywrócić do stanu poprzedniego. Jest masa innych nie zalesionych terenów, gdzie mogą się budować. Wielka strata.
Inwestorzy w myslowicach maja znajomości w sądach i jak ludzie sądzą się o domy, które nie w terminie i z usterkami budują to sprawy są umarzane. To ca z taką sprawa to pestka.
inwestorzy mają prawo się budować i mieszkańcy nie mają prawa im przeszkodzić
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.