Rzecz działa się wcale nie za siedmioma górami. I wcale nie za siedmioma lasami. Nawet nie, jak stało w pieśni zespołu Lao Che - „Bajka o misiu”, za siedmioma lerułamerlinami. Tych, najzwyczajniej, w tej krainie nie było.
Rzecz działa się na niewielkim wzgórzu. Z jednej strony był las. Z drugiej - przemysłowe budowle.
Na niewielkim wzgórzu, wśród lasu, od dawien dawna stał pewien przybytek, w którym gospodarzono publicznym mieniem. Publicznymi domami, ale dom publiczny, w języku polskim, ma akurat inne znaczenie, więc autor napisze, że choć domy podległe ów podupadłemu księstwu były jak najbardziej publiczne, to ze względu na precyzję języka i chęć unikania dwuznaczności, będzie je nazywał domami miejskimi, domami i mieszkaniami komunalnymi. Tak stało w starych pismach: białe jest białe, a czarne jest czarne. Dlatego domy publiczne i majątek publiczny, będą w tej baśni nazywane domami komunalnymi lub miejskimi, a majątek miejskim lub komunalnym. Choć trudno oprzeć się wrażeniu, że majątkiem tym zarządzano jak swoim, prywatnym, choć - z tego, co mi wiadomo - nikt lub prawie nikt z zarządzających tym mieniem, nigdy lub prawie nigdy, prywatnej firmy nie miał.
Księstwo to, między lasem a przemysłowymi tworami, dumnie zwane było MZGK. Historycy wskazują, że w nazwie tej zawarto odniesienia i do własności (miejski), i do czynności (gospodarka). Złośliwi szepczą, że nazwa to tylko uhonorowanie rządzącej księstwem księżnej, której pierwsze litery imion i nazwisk: M, G i K dumnie widniały w szyldzie komunalnego zakładu.
Księżniczka Małgorzata, czuła się tam królową, ale było to jedynie subiektywne odczucie, gdyż szacunek dla zasad ustrojowych, czynił ją poddaną miejskiego, małego księcia. Ów małego księcia, z literackim bohaterem o tym samym imieniu, łączyło jedynie to, że od czasu do czasu, rozdawał na ulicach miasta, darmowe róże.
Księstwo Małgorzaty nie było wielkim księstwem, ale - jak szeptali jej podwładni - rządziła nim niczym królowa: twardo i niepodzielnie, często snując bajki i baśnie o potędze.
Z potęgą był ten problem, że całe mysłowickie księstewko, było mocno podupadłe. W roku, o którym wspominam, a był to rok 2024 po Chrystusie, długi jawne i ukryte, przekroczyły 260, 270 mln zł (ponad połowę budżetu miasta). Imadło długo dopadło mieszkańców - dźwignięto nie niskie wcześniej opłaty za wywóz śmieci i wodę. Mały książę pożyczał gdzie mógł i sprzedawał miejskie ziemię jak mógł, ale to wciąż było za mało.
Księżniczka Małgorzata śniła jednak o potędze. Dworzanie mawiali nawet, że miała zostać nawet zastępczynią małego księcia, ale ten ostatecznie zostawił przy sobie dwóch sprawdzonych przybocznych. Tyle, że to zupełnie inna bajka.
Swe sny o potędze księżniczka M przelała więc na papier. Czego tam nie było! Nowe kamienice przy Rynku, nowe budynki przy Hucie Amalii, remonty, termomodernizacje, remonty pustostanów. Dla każdego coś pięknego. Wszystko nowe, czyste i szybko, bo większość tych inwestycji księżniczka MZGK chciał wykonać do 2026, góra 2027 roku.
Brawo! Brawo! Brawo! Ręce same składają się do oklasków. Nic tylko zakasać i rękawy i do roboty! Niech się mury pną do góry.
W bajkach wszystko wygląda pięknie. W bajkach wszystko ma swój szczęśliwy koniec. Problem w tym, że życie w Mysłowicach, to wcale nie jest bajka. Problem w tym, że o życiu w Mysłowicach bajki opowiadają nam włodarze tego miasta.
Opowiadanie tych bajek idzie w najlepsze. W czasie komisji finansów, gdy urzędnicy przyznali, że miasto w połowie sierpnia przestało odprowadzać składki ZUS za urzędników, nauczycieli i innych pracowników, dyrektor MOK przyznał, że od czasu do czasu, coś tam płaci, młodszemu referentowi z Urzędu Miasta.
Wyznanie nie przyszło łatwo, bo młodszy referent nie został w magistracie zatrudniony, by zwiększać wpływy do budżetu, ale biega z kamerą i przygotuje materiały powiewające dobroć i wielkość pana prezydenta. Został więc zatrudniony, by zwiększać jego popularność i zwiększać zasięg opowiadanych przez niego bajek. Teraz ów młodszy referent, prowadzi nowy program w internetowej telewizji. I to zabawne, bo program nazwano „Kontrowersje”. Tych oczywiście w Mysłowicach niemało. Ale - jak wyznał w czasie sesji prezydencki pełnomocnik odpowiedzialny za te sprawy - formuła raczej przewiduje komentarze prezydenta i jego dworzan do „kontrowersyjnych” komentarzy w internecie. Mówiąc wprost: kolejny raz usłyszycie tę samą bajkę tego samego prezydenta.
Ale sprawa jest o tyle istotna, że w mieście w którym brakuje na wszystko i masowo, z dnia na dzień, zwalnia się pracowników obsługi szkół, albo tnie im etaty, są pieniądze na propagandę. Jakie? Tego jeszcze nie wiadomo? Ale w sprawozdaniu z działalności prezydenta w okresie międzysesyjnym, wykazano transfer 6 czy 7 tys. zł z budżetu Kancelarii Prezydenta do MOK. Być może na ten cel. Złożyłem ustny wniosek na komisji finansów, by Michał Skiba, dyrektor MOK, ujawnił ile płaci młodszemu referentowi Urzędu Miasta za dodatkowe zajęcia propagandowe.
W głowie się nie mieści, że pracowników z 10-, 20-letnim stażem pracy w szkołach, zarabiających pensje minimalne plus 100 zł, zmusza się do przejścia na pół etatu z powodu braku pieniędzy, a dla propagandystów nie brakuje. Ale w sumie czemu się dziwię, skoro przykład dał sam Jacek Kurski i TVP pod jego rządami.
Bajki więc się w Mysłowicach opowiada. A do grona czołowych opowiadaczek bajek dołączyła ostatnio Małgorzata Książek-Grelewicz, dyrektorka MZGK.
Pani dyrektor spłodziła ostatnio program gospodarowania miejskimi zasobami mieszkaniowymi. Taki dokument każde miasto mieć musi i na jego podstawie w tej materii działać powinno. Program MZKG jest jedną wielką bajką. W ciągu trzech najbliższych lat dyrektorka na nowe mieszkania komunalne i remonty chciałaby wydać nawet 270 mln zł. Czyli ponad połowę rocznego budżetu Mysłowic.
Tych pieniędzy nie ma i nie będzie. Opowiadanie o tym, że na inwestycje można pozyskać nawet 90 proc. dofinansowania z programów Banku Gospodarstwa Krajowego, również jest bajdurzeniem. Żeby dostać dofinansowanie, trzeba mieć 10 proc. na wkład własny, czyli jakieś 20-30 mln zł rocznie. A tych pieniędzy też nie ma. Ani na papierze, bo w Wieloletniej Prognozie Finansowej (WPF) nie zapisano takich projektów, ani w realu, bo - jak pisałem - kasa świeci pustkami, a miasto przestało płacić ZUS. W WPF, na najbliższe lata, zapisano jedynie ok. 4,5 mln zł bieżącej dotacji dla MZGK i termomodernizacji kilku budynków przy Strażackiej oraz jednego przy Bytomskiej.
Gdzie 4,5 mln zł a 27 mln na wkład własny o 270 mln zł na wszystko nie wspominając. Będzie jak z kolejnymi wizualizacjami rewitalizacji Rynku, które Wójtowicz pokazywał w 2018. Wizualizacje są, zrewitalizowanego Rynku nie ma.
Dlatego wnioskowałem o odrzucenie programu Książek-Grelewicz. Jako nierealnego. Nie ma sensu przyjmować takich bajek. Szkoda drzew na te kartki, bo fantastyka to kiepska, a od fantastyki wolę literaturę faktu. Wspierający prezydenta radni Wspólnie dla Mysłowic i PiS wolą jednak oszukiwać mysłowiczan fikcją. A może jednak wolą oszukiwać się sami?
Mamy więc kolejną bajkę. I mamy wciąż na czele MZGK tę samą bajkopisarkę, choć ostatnio wolała ona jednak porzucić Mysłowice na rzecz lepszej fuchy w śląskim oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia. Tam jednak bajka o fachurze z Dąbrowy Górniczej, troszczącej się o mieszkaniowy zasób w Mysłowicach, nie znalazła wielu czytelników.
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony chciałbym, by pani dyrektor przestała bezwzględnie traktować mysłowiczan starających się o mieszkanie z miasta. Z drugiej strony, mam poczucie, że funkcjonariusze służb mundurowych (bo ich ochrona zdrowia chciała zarządzać Księżek-Grelewicz) za swą służbę na rzecz naszego bezpieczeństwa zasłużyli na lepszego strażnika swych składek zdrowotnych.
Poza tym dylematem, jest przekonanie, że w Mysłowicach dzieje się tak, źle że wierni pretorianie Dariusza Wójtowicza szukają na potęgę łódek, które jeszcze nie toną.
Sprawa może mieć drugie dno, bo z otoczenia prezydenta słyszę, że obiecał on wynieść Małgorzatę Księżek-Grelewicz do godności zastępcy prezydenta Mysłowic. Ale nie wyniósł, pokazując, że obiecywać potrafi. Temu rozczarowaniu pani dyrektor się akurat nie dziwię, bo deklarowała ona na sesji, że lubi stawiać sobie ambitne cele. Ja to rozumiem, bo też lubię i uważam, że tak w życiu zawodowym być powinno. Ale ja akurat, ambitne uważam za realne, a nie bajkowe. I tu się różnimy w podejściu do zarządzania miastem.
Swoją drogą, mieszkań komunalnych jest mniej niż było w 2018 roku, gdy rządy w mieście obejmował Wójtowicz. Oni chwalą się na potęgę nowym budynkiem na Miarki, choć zasługa tu taka, że dali na jego budowę działkę, a budynek wybudowało, w ramach eksperymentu Narodowe Centrum Badań i Rozwoju z Warszawy. Tego samego NCBIR, które, za Morawieckiego, rozdało setki milionów dziwnych dotacji. Kontrola Najwyższej Izby Kontroli zaowocowała tam prokuratorskim śledztwem. I to akurat nie jest bajka.
Krzysztof Bąk
radny Mysłowic. Były dziennikarz Co Tydzień, Dziennika Zachodniego, TVS, TVP i Polsatu News oraz Wydarzeń.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Księżniczka jest tylko jedna - P. Dorota
Szanowny Panie Radny Jednak opowiadanie bajek wychodzi panu najlepiej !
Skibie niech pan radny nie wierzy ani w jedno slowo. To stary klamczuch, mialem kiedys z nim do czynienia wiec wiem. I swoje ma za uszami. Wystarczy poszperac
Były .................................,................................................. Szkoda że nie płacą tandiem za bycie byłym bo pan ,,były,,nie musiałby być radnym w tym ,,zapyziałym miasteczku,, A tak to musi i cały czas jako były.
były człowiek, zawsze propagandysta, wiecznie narcyz......
Jeśli działalność Pana byłego dziennikarza będzie się sprowadzała głównie do robienia „show” czy to na sesyjnej sali, czy to na łamach CTM. To mam wrażenie, że z pełną odpowiedzialnością będzie mógł już za niecałe 5 lat, zaraz po tym jak mówi o sobie były dziennikarz dodać też były radny.
Księżniczka jest tylko jedna - P. Dorota
Szanowny Panie Radny Jednak opowiadanie bajek wychodzi panu najlepiej !
Skibie niech pan radny nie wierzy ani w jedno slowo. To stary klamczuch, mialem kiedys z nim do czynienia wiec wiem. I swoje ma za uszami. Wystarczy poszperac