W sobotę 7 lutego kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa został poważnie zalany. Z nowej, oddanej do użytku zaledwie kilka miesięcy wcześniej instalacji przeciwpożarowej wyciekło aż 176 tysięcy litrów wody. Choć system przeszedł próby szczelności i był wyposażony w zabezpieczenia przeciwzamarzaniowe, doszło do awarii, a straty są ogromne – mogą sięgać milionów złotych.
Po godzinie 6.00 wodę lejącą się po zewnętrznych murach kościoła NSPJ zauważył organista Kamil Capała. Zaniepokojony szumem dochodzącym z wnętrza świątyni otworzył drzwi prowadzące na chór i zobaczył ogromne ilości płynącej wody. Natychmiast zawiadomił ks. proboszcza.
Razem zakręcili zawory wody znajdujące się w kotłowni pod zakrystią, a proboszcz powiadomił straż pożarną. Jak się okazało, woda z instalacji przeciwpożarowej lała się po ścianach kościoła przez wiele godzin. Wodomierz wskazuje, że wyciekło łącznie około 176 000 litrów wody.
Bezpośrednią przyczyną awarii było rozszczelnienie rury systemu przeciwpożarowego – instalacja puściła na spawie – informuje w mediach społecznościowych Kamil Capała. To rodzi pytanie: dlaczego zawiodła instalacja, która została wykonana w 2025 roku?
Jak ustaliliśmy, instalacja była wyposażona w system przeciwzamarzaniowy, a przed oddaniem jej do użytkowania przeprowadzono próby szczelności na bardzo wysokie ciśnienie wody, znacznie przekraczające wartości wymagane przepisami dla instalacji przeciwpożarowych. Mimo to doszło do poważnej awarii.
Na dostosowanie kościoła do przepisów przeciwpożarowych parafia otrzymała dofinansowanie z Rządowego Funduszu Odbudowy Zabytków. Inwestycja kosztowała 368 tys. zł.
Straty w kościele są ogromne - parafia wstępnie szacuje je na 10 milionów złotych. Zalane zostały ściany oraz wyposażenie świątyni, woda naruszył zabytkowe organy. Szacowanie strat ciągle trwa. Kościół jest ubezpieczony.
Od soboty wewnątrz nieprzerwanie pracują pochłaniacze wilgoci i nagrzewnice dostarczone przez straż pożarną. W niedzielę Miejski Zakład Usług Komunalnych w Sosnowcu dostarczył dodatkowe osuszacze powietrza i nagrzewnice.
Równolegle uruchomiono internetową zbiórkę na remont kościoła. Mimo zniszczeń świątynia pozostaje otwarta dla wiernych, choć z użytkowania wyłączona została tylna część budynku.
Duchowe wsparcie wspólnocie parafialnej okazuje Arcybiskup Andrzej Przybylski, który w poniedziałek 9 lutego odprawi mszę świętą w kościele NSPJ.
– W poniedziałek 9 lutego przybędzie do naszej parafii ksiądz arcybiskup, by spotkać się z naszą wspólnotą parafialną, złączyć się na modlitwie i okazać swe wsparcie – informuje parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa.
Reklama
Msza św. celebrowana przez ks. arcybiskupa rozpocznie się o godz. 18.00.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ksiądz biskup się pomodli i odprawi mszę. Przecież to nic nie kosztuje, takie wsparcie.
Jaka firma robiła ten remont? Ciężko znaleźć na ten temat informacje, a postępowanie w sprawie zamówienia prowadził chyba UM.
Ksiądz biskup nie ma swoich pieniędzy, tylko od wiernych, a wierni sfinansowali remont ze swoich podatków, bo zdaje się było jakieś dofinansowanie z programu rządowego do renowacji zabytków. Pytanie kto tak spartolił ten remont i czy ten kto go zlecił wyegzekwuje teraz odpowiedzialność.
Sosnowiec ratuje Mysłowice. A miejskie władze? NIC.
No to raczej nie ma potrzeby robienia zrzutek. Parafia ubezpieczona, wykonawca dał gwarancję na jakość wykonanych prac i pewnie też jest ubezpieczony. Koszty będą pokryte z nawiązką.
Ksiądz biskup się pomodli i odprawi mszę. Przecież to nic nie kosztuje, takie wsparcie.
Jaka firma robiła ten remont? Ciężko znaleźć na ten temat informacje, a postępowanie w sprawie zamówienia prowadził chyba UM.
Ksiądz biskup nie ma swoich pieniędzy, tylko od wiernych, a wierni sfinansowali remont ze swoich podatków, bo zdaje się było jakieś dofinansowanie z programu rządowego do renowacji zabytków. Pytanie kto tak spartolił ten remont i czy ten kto go zlecił wyegzekwuje teraz odpowiedzialność.