17 lutego to wyjątkowy dzień dla wszystkich miłośników futrzastych czworonogów – Światowy Dzień Kota! To idealna okazja, by poświecić więcej czasu tym niezwykłym zwierzętom, które od tysięcy lat towarzyszą człowiekowi, a dziś dumnie wylegują się na naszych kolanach i kanapach.
Nieustannie trwa spór między miłośnikami psów i kotów – które zwierzę ma więcej zalet, które jest mądrzejsze, które bardziej lojalne. Która strona ma rację? Oczywiście, każdy opiekun swojego pupila powie, że jego zwierzak jest naj. W rzeczywistości mogą tworzyć doskonały duet – pies jako lojalny stróż, a kot jako czujny obserwator domowego życia i wbrew popularnemu powiedzeniu, nie zawsze „żyją jak pies z kotem”!
Koty domowe to mistrzowie relaksu i niezależności. Uwielbiają leniwe drzemki na parapetach, wskakiwanie na najwyższe meble, zwinne polowanie na niewidzialne ofiary (czyli paprochy, owady i wstążki) oraz wymuszanie pieszczot za pomocą hipnotyzującego spojrzenia i trącania łapką. Są również ekspertami od jogi – kto widział kota przeciągającego się po długiej drzemce, ten wie, że nikt nie robi tego lepiej!
Historia udomowienia kotów sięga tysięcy lat wstecz. Najstarsze wzmianki o kotach domowych pochodzą sprzed około 9 500 lat z rejonów Bliskiego Wschodu, gdzie pomagały ludziom w ochronie zapasów żywności przed gryzoniami. W starożytnym Egipcie były czczone jako święte zwierzęta, a za skrzywdzenie kota groziły surowe kary.
Bliskość kota to dla człowieka prawdziwa terapia. Ich kojące mruczenie działa jak naturalny środek uspokajający. Szukanie naszego towarzystwa, "barankowanie", czyli przytulanie się łebkiem, udeptywanie łapkami i głębokie spojrzenia prosto w oczy są wyrazem kociej sympatii i przywiązania do swojego opiekuna. Każdy koci opiekun wie, jak cudownie jest głaskać miękkie futerko i obserwować, jak pupil w zamian rozkosznie mruży oczy. Każdy, kto naprawdę zna i rozumie koty, wie, że to inteligentne i wrażliwe stworzenia, które odwdzięczają się miłością, jeśli tylko da się im odpowiednią przestrzeń, opiekę i szacunek.
Dziś, w ich święto, warto podarować swojemu kotu ulubiony przysmak, nową zabawkę lub po prostu więcej czułości. A jeśli jeszcze nie masz mruczka – może to najlepszy moment, by rozważyć adopcję? Kto wie, może gdzieś w schronisku czeka na Ciebie przyszły koci przyjaciel!
Wszystkiego najlepszego dla wszystkich kotów i ich opiekunów! Niech każdy dzień będzie pełen mruczenia i miękkich kocich przytuleń!
A w dniu kociego święta prezentujemy Wam galerię mysłowickich mruczków. Każdy inny, każdy wyjątkowy.
Olek – kocurek, który przybłąkał się pewnego dnia zabiedzony na podwórko i skradł serce swojej obecnej opiekunki. Jest wielkim pieszczochem i ukochanym towarzyszem.


Czarny, Biała i Ruda - wszystkie trzy przygarnięte w potrzebie…
Czarny – jeszcze z wówczas schroniska TOZ funkcjonującego w Mysłowicach w 2015 roku.

Rok później Biała w efekcie posta na Facebooku z przychodni weterynaryjnej Silvet – ta bidula była już po kocim katarze i z jednym oczkiem niefunkcjonującym.

- W międzyczasie pojawiały się u mnie kociaki w ramach domu tymczasowego - mówi opiekunka kociej gromadki. I tak też miała być przez chwilę trzecia – Ruda – nazwana pierwotnie Ugly, bo wydawała się najbrzydsza z miotu. Jakoś jednak została i wyrosła na przepiękną szylkretę. - Moja niespełna trzyletnia córa uwielbia „cici kotki”, choć czasem jej miłość przypomina postać Elwirki z Looney Tunes... - dodaje Joanna.


- U mnie dom znalazły cztery futrzaki. Trzy czarne - Felek, Frania i Franek i Ruduś. Nie wyobrażam sobie życia bez zwierząt obok. Dodatkowo stale i systematycznie jeżdżę dokarmiać kotki na działkach w dzielnicy Brzezinka - mówi Bożena.


Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze