Są na świecie kraje, które rozwijają się o wiele szybciej, sprawniej, są bogatsze od pozostałych. Do najlepiej działających państw należą choćby te położone na Półwyspie Skandynawskim. Co powoduje, że potomkom wikingów żyje się najlepiej na świecie? Co z tego mogłyby zaczerpnąć Mysłowice?
Wielokrotnie pisałem już jak wiele w Mysłowicach niedoróbek, inwestycji realizowanych na szybko, po łebkach, bez pomysłu, byle jak. Wiele natomiast zapowiedzi tego co się wydarzy, a co koniec końców się nie realizuje. I nie jest to domena jedynie obecnej kadencji, a szeregu poprzednich - co najmniej od dwudziestu lat. Symbolami tej niemocy są dziury w drogach, chodnikach i nieśmiertelny Rurapark na Rynku.
Od niepamiętnych czasów władze Mysłowic, czyli prezydent, urzędnicy, rada miasta kłócą się w małostkowy sposób. Wykorzystują do tego media internetowe, gazetki drukowane na zlecenie magistratu, a w ostatnich latach media społecznościowe. I tak polityczni konkurenci z różnych opcji ordynarnie obrzucają się błotem, kompletnie zapominając o fachowym realizowaniu zadań miasta na rzecz mieszkańców. A Mysłowice stoją w miejscu.
I teraz do Skandynawów. Tam zaufanie między obywatelami znajduje się na najwyższym poziomie na świecie. Podobnie mieszkańcy bezgranicznie ufają administracji państwowej, bo urzędnicy działają merytorycznie, kompetentnie, zgodnie z procedurami i są pomocni oraz przyjaźni.
Zaufanie to cenny kapitał, który trudno zdobyć, ale szalenie łatwo stracić. Bez zaufania nie sposób tworzyć pozytywnych interakcji z innymi, pomaga ono lepiej funkcjonować każdej organizacji, w tym samorządowi. Zaufanie spaja społeczeństwo, buduje współpracę, wspiera sprawność oraz efektywność, ułatwia reformowanie się.
To właśnie ten brak zaufanie pomiędzy elitami samorządu w Mysłowicach, nieustanne atakowanie się w mediach, podkładanie sobie nogi, wzajemne obrażanie się powoduje, że nie możemy wyjść ze stanu bylejakości.
Jak więc doprowadzić do tego, by Mysłowice podążyły drogą państw z północy Europy? Lokalni politycy powinni starać się odbudowywać zaufanie, zaczynając od drobnych kroków. To trudne zadanie i zapewne sporo potrwa. Od czego zacząć? Od spraw merytorycznych, przejrzenia punkt po punkcie budżetu Mysłowic, tak aby poprawić sposób gospodarowania finansami naszego samorządu.
Kolejnym krokiem powinno być wyciszenie emocji w lokalnych mediach, często sterowanych politycznie z różnych pozycji. Warto także pomyśleć o zamknięciu tych pseudomediów, które jedynie psują dobre emocje i koncentrują się na atakach personalnych, nie proponując przy tym nic pozytywnego, a podają jedynie niestrawną propagandę. A przecież idą na to środki mysłowickich podatników!
Należy także zadbać o to, aby urzędnicy mogli spokojnie i merytorycznie pracować bez nacisków politycznych. Zaś włodarze Mysłowic zamiast pozowaniem do zdjęć w mediach społecznościowych, muszą zająć się naprawą stanu miasta, bo chyba wszyscy mieszkańcy wiedzą jak wygląda prezydent i jeden z jego zastępców.
Już te działania pomogą w lepszym gospodarowaniu Mysłowicami, by miasto wyglądało i rozwijało się lepiej. Postawmy na zaufanie i współpracę jak Skandynawowie. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze