Reklama

Zamiast szkoły sportowej dla młodzieży z niepełnosprawnościami, afera z fundacją i brakiem pieniędzy

20/09/2023 15:17

Jeszcze w czerwcu tego roku prezydent Dariusz Wójtowicz chwalił się na Facebooku, na którym przekazuje swoim fanom informacje o ważnych dokonaniach w mieście, że w Mysłowicach powstanie pierwsza szkoła sportowa dla uczniów z niepełnosprawnościami ruchowymi. W tym celu budynek sportowego klubu przy ul. Jasińskiego przekazał w ręce fundacji Edukacja bez granic, która miała zająć się gruntownym remontem i go sfinansować. Niestety, pomysł nie tylko zaliczył wielki falstart, ale także nosi znamiona afery finansowej. Miastu grozi proces o bezpodstawne wzbogacenie się, bo częściowo wykonany remont nie został do dziś zapłacony.

Kłopotliwa, unikatowa inwestycja

Dokładnie 8 czerwca tego roku prezydent Dariusz Wójtowicz zapowiedział na swoim profilu, że w naszym mieście powstał unikatowy projekt. Zakłada on powstanie pierwszej w kraju niepublicznej sportowej szkoły ponadpodstawowej dla dzieci z orzeczeniem o niepełnosprawności ruchowej, którzy zasiądą w jej ławkach już we wrześniu tego roku. Szkoła powstać miała w obiekcie MOSiR przy ul. Jasińskiego. Jak mówił Wójtowicz, głównym inwestorem została fundacja Edukacja bez granic. W pierwszym, pilotażowym roku działalności miała przyjąć 14 uczniów i objąć ich indywidualnym tokiem nauczania, z zapewnieniem niezbędnej terapii i rehabilitacji. Szkoła miała specjalizować się w piłce siatkowej.

Reklama

Zgodnie z zapisami pozwolenia na przebudowę części budynku, które zostało wydane 27 lipca, powstająca szkoła poza częścią o przeznaczeniu dydaktycznym, będzie posiadała internat.

Fundacja miała wówczas siedzibę w Katowicach przy ul. Drzymały. Dziś już jej podwoje w Katowicach zamknięte są na stałe. Fundacja ma wymagany wpis w KRS, niewielkie dokonania w zakresie wsparcia samozatrudnienia. Doczekała się też niepochlebnych opinii w internecie osób, które miały okazję z nią współpracować. Nam jednak nie udało się skontaktować z pracownikami fundacji, mimo kilku prób. Numery telefonów podane na stronie internetowej organizacji i w wyszukiwarce internetowej nie odpowiadają.

Reklama

 

 

Na tak zwaną gębę

Pomysł przerobienia budynku klubu sportowego przy ul. Jasińskiego powstał w czerwcu tego roku. Do dziś nie udało się nam dowiedzieć, jakim dokumentem, za czyją zgodą i pod czyim nadzorem pomysł przebudowy pomieszczeń powierzony został fundacji Edukacja bez granic.

Dość, że fundacja przejęła władanie nad budynkiem i inwestycją – jak twierdzą zaangażowani w budowę ludzie – która miała kosztować co najmniej 4 mln złotych.

Roboty budowlane rozpoczęły się jeszcze w czerwcu, choć formalnie inwestycja nigdzie wówczas nie istniała w tzw. papierach. Dopiero w drugiej połowie lipca miasto wydało fundacji pozwolenie na przebudowę budynku  i zalegalizowało rozpoczęte roboty. I choć wydawałoby się, że falstart został naprawiony, to nic bardziej mylnego. Do dziś kierownictwo budowy nie prowadzi książki budowy, choć i ta została wydana 27 lipca.

Reklama

 

Wykonawca inwestycji zalewie w roli pośrednika

Roboty do końca sierpnia br. prowadziła firma, która została zatrudniona przez wykonawcę inwestycji jako podwykonawca. Wówczas jej szefowi (podwykonawcy) nie przyszło do głowy sprawdzać, czy wszystkie papiery, a zwłaszcza pieniądze, są wystarczająco zabezpieczone. Przecież do czynienia miał z budynkiem miejskim będącym formalnie we władaniu mysłowickiego MOSiR oraz z poważną fundacją. Tymczasem okazało się, że fundacja na prowadzenie inwestycji bez przetargu zatrudniła w firmę, która - jak się okazuje - ograniczyła się do roli pośrednika w wykonaniu zadania. Zatrudniła podwykonawcę, któremu nie płaci za wykonaną robotę... bo sama – jak twierdzi szef firmy – nie dostaje pieniędzy od fundacji.

Reklama

 

Inwestycja za wirtualne pieniądze zostaje przerwana

Problemy z zapłatą za poszczególne etapy wykonanych robót były od początku, informuje nas podwykonawca inwestycji. Miał jednak nadzieję, że sprawa się z czasem unormuje. Tymczasem pieniądze nie trafiały na rachunek bankowy firmy, mimo ustalania kolejnych terminów zapłat. Te powinien wpłacić formalny wykonawca inwestycji.

Tylko, jak się okazuje, wykonawca nie wywiązuje się z terminów płatności, bo też nie dostał zapłaty od fundacji. Dlaczego? Bo jej rachunek także jest pusty. Mało tego, pod podanym w internecie adresem fundacji widnieje informacja, że jest „zamknięta na stałe”.

Reklama

Na należne pieniądze czeka też nadzorujący inwestycję inspektor nadzoru. Zaledwie częściowo rozliczony, zakończył współpracę z końcem sierpnia. Do rozliczenia pozostało mu jeszcze kilka tys. złotych. Podwykonawca do dziś czeka na zapłatę niemal 2,5 mln złotych. Też zszedł z budowy i zdejmuje rusztowania.

Póki co remont kończy się na ogólnych robotach budowlanych. Do zakończenia inwestycji pozostały pracochłonne roboty wykończeniowe. Trzeba zakończyć położenie podłóg, wykładzin, malowanie wewnątrz wydzielonych pokoi, zamontować płytki na ścianach i całe wyposażenie sanitarne oraz windę, która jest niezbędna przy przemieszczaniu się niepełnosprawnych uczniów. To roboty nie tylko czasochłonne, ale i kosztowne. Póki co, w tym stanie budynek nie nadaje się do jakiegokolwiek użytkowania.

Reklama

 

Miasto czeka proces sądowy

Podwykonawca stracił cierpliwość i do pomocy zatrudnił kancelarię prawną. Ta postanowiła poinformować prezydenta miasta – właściciela budynku - o czekającym go możliwym procesie z powództwa podwykonawcy. Mailowa wiadomość wywołała niespotykaną dotąd natychmiastową reakcję władz miasta. W kilka godzin od otrzymanego zawiadomienia miejscy prezydenci w towarzystwie skarbnika, sekretarza i innych urzędników miasta, zaprosili prawnika na spotkanie. I znowu były obietnice. Rozmowy trwają, a miasto szuka pieniędzy na załatwienie fundacyjnych zobowiązań.

Reklama

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, na ratunek ma przyjść premier Mateusz Morawiecki. Wtajemniczeni w sprawę podpowiadają, jakoby to właśnie fundacja miała zostać wyposażona z rządowych źródeł w środki na tę inwestycję, którą na sztandarach, przecinając wstęgę, miał nieść premier i mysłowicki prezydent tuż przed wyborami. Na razie plany spełzły na niczym. Pesymiści zaś twierdzą, że być może ostatecznie to miasto będzie musiało zakończyć i sfinansować rozpoczętą budowę.

Grażyna Haska

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Cudny - niezalogowany 2023-09-20 20:32:22

    # wszystko jest możliwe #

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Pati B. - niezalogowany 2023-09-20 22:36:00

    # Dyzma oddaj kasę za bilbordy#

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ***** *** - niezalogowany 2023-09-20 22:51:13

    Jiz by oddał stołek, bo i tak nic dobrego nie zrobił. Jedynie to zwiększyła.sie liczba urzędasów,.np kiedyś była.potrzdbna jedną osobą do czegoś a teraz robią to 3 osoby. Nic w tych Mysłowicach nie powstało za tych rządów i nic nie powstanie. A nie przepraszam , powstał jeszcze większy dług, wyższa woda i śmieci.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości