Wbrew opinii lekarza, który opiekuje się chorym, wbrew pogarszającemu się stanowi zdrowia pacjenta, w zespole ds. orzekania o niepełnosprawności wydaje się decyzje, które w cudowny sposób „uzdrawiają” osoby niepełnosprawne.
Już 2 lata temu problem nagłośniały mamy dzieci dotkniętych autyzmem. - Na komisji orzekającej dzieje się rzecz niebywała. W ciągu kilku minut lekarz pediatra, który nie posiada niezbędnej wiedzy, kwalifikacji oraz doświadczenia w tak trudnej jednostce chorobowej, którą jest autyzm obala dokumentację medyczną. Najczęściej pediatra podważa opinie specjalisty co do wymogu stałej bądź długotrwałej opieki nad dzieckiem – mówili wówczas rodzice. W ten sposób rodzic, który był zmuszony do rezygnacji z pracy, aby cały swój czas poświęcić wymagającemu szczególnej uwagi dziecku, był pozbawiany świadczenia pielęgnacyjnego.
Po 2 latach okazuje się, że tego typu przypadki cudownego „uzdrowienia” przez lekarza orzecznika nadal mają miejsce. Do naszej redakcji zgłosiła się mama 16-letniego chłopaka. Nastolatek od 2 lat ma zdiagnozowaną chorobę afektywną dwubiegunową, jest pod stałą opieką lekarza psychiatry, przyjmuje ogromne ilości leków psychotropowych. W styczniu tego roku lekarz orzecznik z Miejskiego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności uznał, że chłopakowi nie „przysługuje” już znaczny stopień niepełnosprawności, lecz umiarkowany i nie wymaga on stałej opieki. - On nie może sam zostawać w domu, ma myśli samobójcze, jego stan zdrowia się pogarsza, to jest potwierdzone w dokumentacji medycznej – mówi zrozpaczona mama.
Kobieta samotnie wychowuje 4 dzieci, aby opiekować się chorym synem, musiała zrezygnować z pracy. Decyzja komisji pozbawiła ją prawa do świadczenia pielęgnacyjnego. Kobieta podkreśla, że orzeczenie zostało podpisane przez lekarza, który nie ma specjalizacji psychiatrycznej, a decyzja – z powodu epidemii - została wydana zaocznie. - Psychiatra mojego syna mówi, że to niedopuszczalne, żeby syn nie uczestniczył w posiedzeniu komisji – dodaje mama nastolatka.
Odwołanie wniesione do komisji wojewódzkiej niczego nie zmieniło – orzecznik podtrzymał stanowisko miejskiego zespołu w Brzezince. Kobiecie pozostaje wniesienie pozwu do sądu. To żmudna i długotrwała batalia, ale skuteczna, o czym po 2 latach procesu przekonała się inna mama z Mysłowic, która znalazła się w podobnej sytuacji.
Z wyjaśnień, jakie uzyskaliśmy od przewodniczącej Miejskiego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Mysłowicach wynika, że w zespole wciąż brakuje psychiatry orzecznika – tak samo było 2 lata temu. Lekarze tej specjalizacji nie chcą orzekać, a prowadzone przez miasto poszukiwania są bezskuteczne.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W Brzezince orzecznictwo o niepełnosprawności to fikcja.Odwolanie do Województwa nic nie daje, bo tam orzekają barany ZUS Chorzów Lwowska.Jedynie co można zrobić to czestrze wymiany lekarza orzecznika,komisji też .
By mieć fachowców trzeba im dobrze zapłacić za fachową pracę. Niestety Mysłowice nie praktykują takiej zasady. Stąd bylejakość. Nie tylko w omówionym w artykule zakresie. Mysłowicki prezydent wyznaczył sobie najniższe wynagrodzenie jakie przewidywały widełki w mysłowickim samorządzie na tym stanowisku. I nic dziwnego. Bylejakość w jego zarządzeniu miastem i brak wiedzy widać na każdym kroku. To złudna oszczędność. wywalmy nieudaczników i zatrudnijmy fachowców.
Czyli kogo ?
Mąż ma 3 zlamania w kręgosłupie, złamane biodro, złamane kolano, chore serce, choroba wieńcowa, silna osteoporoza. Ponadto kręgosłup wykrzywiony tak, że nie potrafi utrzymać równowagi, hiperlordoza szyjna do tego stopnia, że dlawi się jedzeniem, zawroty głowy, sztywność karku. Porusza się na wózku inwalidzkim. Komisja stwierdziła, że opieka drugiej osoby go nie dotyczy. Oni w ogóle nie czytają dokumentów albo są kompletnymi ignorantami. Takie schorzenia nie są konsultowane z ortopedą, orzeczenie wydała geriatra. Jest to nic innego jak znęcanie psychiczne nad drugą osobą. Czy na te pseudokomisje nie ma zadnego sposobu?
W Brzezince orzecznictwo o niepełnosprawności to fikcja.Odwolanie do Województwa nic nie daje, bo tam orzekają barany ZUS Chorzów Lwowska.Jedynie co można zrobić to czestrze wymiany lekarza orzecznika,komisji też .
By mieć fachowców trzeba im dobrze zapłacić za fachową pracę. Niestety Mysłowice nie praktykują takiej zasady. Stąd bylejakość. Nie tylko w omówionym w artykule zakresie. Mysłowicki prezydent wyznaczył sobie najniższe wynagrodzenie jakie przewidywały widełki w mysłowickim samorządzie na tym stanowisku. I nic dziwnego. Bylejakość w jego zarządzeniu miastem i brak wiedzy widać na każdym kroku. To złudna oszczędność. wywalmy nieudaczników i zatrudnijmy fachowców.
Czyli kogo ?