Reklama

W Mysłowicach lekarz orzecznik „uzdrawia” chorych

03/03/2021 13:06

Wbrew opinii lekarza, który opiekuje się chorym, wbrew pogarszającemu się stanowi zdrowia pacjenta, w zespole ds. orzekania o niepełnosprawności wydaje się decyzje, które w cudowny sposób „uzdrawiają” osoby niepełnosprawne.

Już 2 lata temu problem nagłośniały mamy dzieci dotkniętych autyzmem. - Na komisji orzekającej dzieje się rzecz niebywała. W ciągu kilku minut lekarz pediatra, który nie posiada niezbędnej wiedzy, kwalifikacji oraz doświadczenia w tak trudnej jednostce chorobowej, którą jest autyzm obala dokumentację medyczną. Najczęściej pediatra podważa opinie specjalisty co do wymogu stałej bądź długotrwałej opieki nad dzieckiem – mówili wówczas rodzice. W ten sposób rodzic, który był zmuszony do rezygnacji z pracy, aby cały swój czas poświęcić wymagającemu szczególnej uwagi dziecku, był pozbawiany świadczenia pielęgnacyjnego.

Po 2 latach okazuje się, że tego typu przypadki cudownego „uzdrowienia” przez lekarza orzecznika nadal mają miejsce. Do naszej redakcji zgłosiła się mama 16-letniego chłopaka. Nastolatek od 2 lat ma zdiagnozowaną chorobę afektywną dwubiegunową, jest pod stałą opieką lekarza psychiatry, przyjmuje ogromne ilości leków psychotropowych. W styczniu tego roku lekarz orzecznik z Miejskiego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności uznał, że chłopakowi nie „przysługuje” już znaczny stopień niepełnosprawności, lecz umiarkowany i nie wymaga on stałej opieki. - On nie może sam zostawać w domu, ma myśli samobójcze, jego stan zdrowia się pogarsza, to jest potwierdzone w dokumentacji medycznej – mówi zrozpaczona mama.

Reklama

Kobieta samotnie wychowuje 4 dzieci, aby opiekować się chorym synem, musiała zrezygnować z pracy. Decyzja komisji pozbawiła ją prawa do świadczenia pielęgnacyjnego. Kobieta podkreśla, że orzeczenie zostało podpisane przez lekarza, który nie ma specjalizacji psychiatrycznej, a decyzja – z powodu epidemii - została wydana zaocznie. - Psychiatra mojego syna mówi, że to niedopuszczalne, żeby syn nie uczestniczył w posiedzeniu komisji – dodaje mama nastolatka.

Odwołanie wniesione do komisji wojewódzkiej niczego nie zmieniło – orzecznik podtrzymał stanowisko miejskiego zespołu w Brzezince. Kobiecie pozostaje wniesienie pozwu do sądu. To żmudna i długotrwała batalia, ale skuteczna, o czym po 2 latach procesu przekonała się inna mama z Mysłowic, która znalazła się w podobnej sytuacji.

Reklama

Z wyjaśnień, jakie uzyskaliśmy od przewodniczącej Miejskiego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności w Mysłowicach wynika, że w zespole wciąż brakuje psychiatry orzecznika – tak samo było 2 lata temu. Lekarze tej specjalizacji nie chcą orzekać, a prowadzone przez miasto poszukiwania są bezskuteczne.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gosciu - niezalogowany 2021-03-03 14:32:40

    W Brzezince orzecznictwo o niepełnosprawności to fikcja.Odwolanie do Województwa nic nie daje, bo tam orzekają barany ZUS Chorzów Lwowska.Jedynie co można zrobić to czestrze wymiany lekarza orzecznika,komisji też .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    janina - niezalogowany 2021-03-03 17:06:48

    By mieć fachowców trzeba im dobrze zapłacić za fachową pracę. Niestety Mysłowice nie praktykują takiej zasady. Stąd bylejakość. Nie tylko w omówionym w artykule zakresie. Mysłowicki prezydent wyznaczył sobie najniższe wynagrodzenie jakie przewidywały widełki w mysłowickim samorządzie na tym stanowisku. I nic dziwnego. Bylejakość w jego zarządzeniu miastem i brak wiedzy widać na każdym kroku. To złudna oszczędność. wywalmy nieudaczników i zatrudnijmy fachowców.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Stefek - niezalogowany 2021-03-03 18:14:46

    Czyli kogo ?

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości