To będą obrazki z dopiero co odbytej wycieczki. Podczas każdej z nich, zwracając uwagę na mniej lub bardziej piękne okoliczności przyrody, prowadzimy lekcje taksonomii. Tym razem było sporo gatunków takich, które bez trudu znajdziemy w zasięgu naszych mediów. Będą dwa żółtki oraz szczypta fioletu.

Pierwszą roślinę spotkaliśmy na wale przeciwpowodziowym, po którym w Łącznach biegnie ścieżka ornitologiczna. To portulaka pospolita, którą wbrew nazwie nie widuje często. Do tej pory to było między innymi w Zabrzu, Katowicach, Chrzanowie. Tutaj to był wręcz masowy pojaw. Ten gatunek jest rodzimy dla flor Azji Południowej i Afryki Północnej. Na miejsce, gdzie dzisiaj znajduje się Polska, przybył w 1837 roku. Znaczy się jest kenofitem. Zasadniczo wnika do zbiorowisk w jakiś sposób już przekształconych przez człowieka i z tego powodu trudno klasyfikować ją, jako groźnego zielonego najeźdźcę. Preferuje miejsca suche i nasłonecznione. Często są to szczeliny bruku lub płyt chodnikowych. Generalnie to roślina jednoroczna o pokładających się pędach. Rozwidlają się one wielokrotnie. Tak pędy jak i liście są mięsiste, nagie, czasami przebarwiają się na czerwono. Liście są płaskie, odwrotnie jajowate ułożone na pędach tak skrętolegle, jak i naprzeciwlegle. Poza tym wyróżniają ją żółte kwiaty o pięciu elementach okwiatu. Ta dzikuska nie ma znaczenia gospodarczego. Nawet jej jadalna kuzynka należy do grupy przysmaków z kategorii – szału nie ma.

Drugim gatunkiem jest dziewanna pospolita. Jest spotykana na prawie całym obszarze naszego kraju, co oznacza, że jest godna swojej nazwy. Spośród wielu przedstawicieli tego rodzaju występujących w naszym kraju, ta posiada prawie nagie liście opatrzone dość długimi ogonkami. Wiele jej krewniaczek to niezłe ziółka. Ta może być jedynie uprawiana jako roślina ozdobna, która co najwyżej źle toleruje mokre zimy. Z tego też powodu dobrze jest dla niej wybierać gleby przepuszczalne. Im bardziej słoneczne stanowisko, tym dla niej lepiej. To roślina dwuletnia lub bylina. Znaczy się w jednym miejscu może utrzymywać się przez kilka lat. Trudno jednak klasyfikować ją do grupy – raz sadzisz, potem plewisz. Jej przydatność do bycia rośliną ozdobną gwarantuje wydłużony groniasty kwiatostan. Kolejnym ozdobnym akcentem są nitki pręcików pokryte fioletowymi włoskami, znakomicie kontrastujące z żółtymi płatkami korony. Istnieje jej mieszaniec z kosmatą dziewanną drobnokwiatową.

Trzeci gatunkiem jest chaber łąkowy. On w zasięgu naszych mediów jest lokalna dominantą w wielu zbiorowiskach roślinnych. Niemalże cała Polska jest pokryta jego stanowiskami. Wyróżniają go okazałe fioletowy kwiaty języczkowe, skupione w spory koszyczek. Zresztą barwa fioletowa dominuje w tym rodzaju. Niebieski jednoroczny bławatek jest w tym rodzaju czymś wyjątkowym. Fioletowe chabry z tego kręgu są bardzo zmienne. Najlepiej oznaczać je w oparciu o wygląd przyczepek na łuskach okrywy koszyczka. Tutaj są one błoniaste i nieznacznie postrzępione. Poza tym tworzy wiele mieszańców. Jego wąskolistna odmiana ma obecnie status samodzielnego gatunku. To chaber pannoński.
Piotr Grzegorzek
PS. Szesnasta tegoroczna wycieczka odbędzie się dopiero w sobotę 23 sierpnia. Tradycyjnie spotykamy się do godziny 9.00 w Chrzanowie przy Muzeum i wybieramy cel wypadu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze