240 tysięcy złotych. Tylko tyle brakowało, by rozwiązać problem ignorowany przez lata. W skali ponad 700-milionowego budżetu Mysłowic to zaledwie promil, jednak na decyzję o porządkach przy ul. Ptasiej mieszkańcy musieli czekać zadziwiająco długo.
Przez lata góry śmieci i zrujnowane budynki przy Ptasiej 7 zdawały się nie przeszkadzać włodarzom miasta. Teren, na którym regularnie dochodzi do libacji alkoholowych w cieniu grożących zawaleniem ruin, pozostawał czarnym punktem na mapie Mysłowici. Dopiero nagłośnienie sprawy w telewizyjnej „Trójce” zadziałało na magistrat mobilizująco. Efekt? Podczas kwietniowej sesji radni jednogłośnie zabezpieczyli 240 tys. zł na uprzątnięcie terenu. Według prezydenckich obietnic, prace mają ruszyć już w maju.
Plac przy ul. Ptasiej (po dawnym motocrossie) od lat pełni funkcję dzikiego wysypiska. Straszą tam nie tylko rozpadające się mury, ale i hałdy asfaltu z rozbiórki ul. Dzierżonia, które „zagościły” tu na dobre przed laty. Choć zarządcą terenu jest Miejski Zarząd Gospodarki Komunalnej (MZGK), dotychczas nie znaleziono sposobu na skuteczne zabezpieczenie działki przed zwożeniem odpadów.
Ostatnia próba walki o ten teren miała miejsce w listopadzie 2025 roku podczas komisji gospodarki miejskiej, gdzie rozpatrywano skargę mieszkańców.
– W czasie, gdy funkcjonowały rady dzielnic, dbaliśmy o ten plac. Sprzątaliśmy go i nie pozwalaliśmy podrzucać tam śmieci. Korzystaliśmy z niego przy okazji sportowych zmagań czy lokalnych imprez – wspominał podczas posiedzenia Eugeniusz Starzak, aktywny mieszkaniec dzielnicy.
Według relacji mieszkańców, „grzechem pierworodnym” była decyzja miasta o składowaniu tam zerwanego asfaltu. To miało dać jasny sygnał dla innych: skoro miasto zwozi tu odpady, to plac przy Ptasiej przyjmie wszystko. Listopadowa skarga przeszła jednak bez echa – ani MZGK, ani prezydent nie podjęli wówczas konkretnych kroków.
W Mysłowicach pewne problemy stają się widoczne dopiero w świetle jupiterów. Temat Ptasiej to kolejny dowód na to, że interwencja medialna potrafi zdziałać więcej niż prośby. Po naszych doniesieniach, sprawą zajęły się regionalne „Aktualności” TVP3 Katowice. W lutowym materiale stan placu zobaczyli widzowie w całym województwie. Problem komentowali społecznik z Larysza Eugeniusz Starzak oraz radny Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Bąk.
Dopiero po tym medialnym „budziku” prezydent znalazł środki w budżecie i złożył publiczną deklarację: sprzątamy w maju.
Mimo konkretnych kwot i terminów, mieszkańcy Larysza podchodzą do zapowiedzi z dużym dystansem. Pod informacjami o planowanych porządkach zawrzało od sceptycznych komentarzy:
„Już raz nam obiecał i co z tego wyszło????? – kryminał.” „W maju, ale którego roku?” – dopytują ironicznie internauci.
Prezydent apeluje do Mysłowiczan, by nie niszczyli „naszych pięknych Mysłowic”. I choć przez ostatnie lata sam przymykał oko na postępującą dewastację przy Ptasiej, tym razem pojawia się cień szansy na zmianę. Pieniądze są, wola – pod presją kamer – również. Pozostaje mieć nadzieję, że tym razem odpady faktycznie trafią na legalne składowisko, a nie na inny, zapomniany przez urzędników plac.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze