Reklama

Szykują nam niezłą katastrofę?

03/12/2023 08:00

Jeszcze tylko trzy tygodnie mają radni, by zastanowić się, jak można skutecznie zmienić losy miasta, począwszy od przyszłego roku. Projekt budżetu przygotowany przez obecną ekipę rządzącą nie napawa optymizmem, a daje wręcz powody do zastanowienia się, czy w ogóle bez głębokich oszczędności i radykalnych działań w sferze funkcjonowania miasta, inwestycji czy radzenia sobie z zadłużeniem, mamy szansę przeżyć kolejny rok

.Tym razem więcej niż poważnego potraktowania wymagają budżetowe założenia na przyszły rok przedstawione radnym. Choć deficyt budżetowy – w porównaniu do planów z 2023 r. – opiewa „zaledwie” na 39,7 mln, ale jak już wstępne dyskusje w komisjach pokazują, to budżet mocno zaniżony w części prognozowanych wydatków.

Tylko podczas komisji edukacji tak naczelnik, jak i skarbnik miasta potwierdziła, że w budżetowych zapisach w dziale oświaty tylko na wynagrodzenia pracowników brakuje 76 mln. Niestety, to niejedyne niedobory, o jakie zaniżone są wydatki na wynagrodzenia w przyszłym roku. A gdzie kasa na podwyższenie w przyszłym roku najniższych wynagrodzeń? Na to w budżecie też nie ma.

Reklama

Dlaczego tak się dzieje? Poziom wydatków, jakie możemy zmieścić w budżecie, limitują dochody, na jakie możemy liczyć w przyszłym roku – tłumaczy skarbnik miasta. Inaczej nie zamkniemy budżetu, narazimy się RIO i co Wójtowicz powie mieszkańcom przed wyborami? Że doprowadził miasto do bankructwa? A dochody to wpływy z rządowych wpłat typu podatek PIT, subwencje i przyznane rządowe dopłaty do inwestycji oraz dochody własne.

Niestety, dochody własne też nie są imponujące. I trudno się dziwić. Mimo tak katastrofalnej sytuacji, radni nie skorzystali z uchwalenia maksymalnych stawek za podatki od nieruchomości, jak w innych miastach. Nie planujemy też podwyżek za odbiór odpadów komunalnych, bo jak tu przed wyborami mówić ludziom, że zamiast im dać, to sięgniemy głębiej do ich kieszeni?

Reklama

Wygląda też na to, że majątku gminnego do spieniężenia też nie ma na tyle, by poprawić gminne wpływy. Jak na razie nie mamy szans na sowite dochody z terenów pokopalnianych, bo nie mamy nawet ustalonej koncepcji jak je wykorzystać. Przygotowana koncepcja do propozycje na 2 hektary z niemal 10, więc przyznacie – to ledwie początek drogi w tym temacie. A reszta? Kisi się od dwóch lat w miejskiej zamrażarce bez pomysłu na lepsze jutro.

Takie argumenty można by mnożyć, tylko po co? O potencjalnych możliwościach nie ma ani słowa. Czy takie są? Ja mam co najmniej takie trzy.

Reklama

Tymczasem radni podczas komisji finansów nawet nie zadali jednego pytania na temat przedstawionego projektu. Myślę więc, że to sygnał, iż tego projektu nie zatwierdzą. Zwłaszcza, że nie tylko o braki w wydatkach tu chodzi, które – jak mówi się w kuluarach – sięgają dobre ponad 100 milionów. Jednym z głównych powodów niepodjęcia uchwały budżetowej jest zaplanowana emisja kolejnych obligacji w wysokości 43 milionów. Podobno na sfinansowanie zaplanowanych inwestycji, które leżały w urzędowej zamrażarce i znacznie podrożały, więc teraz, zamiast średnio 15 procent wkładu własnego do przyznanej dotacji, musimy dołożyć do niej ok. 50 procent tego wkładu.

No i jeszcze jeden ważny „szczegół”. Możecie sobie wyobrazić, że prezydent przygotował budżet, w którym zapisał, iż w przyszłym roku planuje nadwyżkę operacyjną na poziomie 8 mln? Formalnie znaczy to, że o tyle wydatki bieżące będą niższe nie bieżące dochody, czyli te z lokalnych podatków, PIT-ów i subwencji. Tylko że prezydent zapomniał chyba co najmniej o braku 76 milionów w wydatkach na wynagrodzenia w oświacie, a to też wydatki bieżące. Czyli tak naprawdę, nie mamy tu nadwyżki a deficyt na ponad 60 mln. No cóż, inaczej takiej manipulacji nie można nazwać jak skandal i brak przyzwoitości, by tylko pokazać się wielkim włodarzem.

Reklama

Czy zatem odrzucenie budżetu w takiej wersji wystarczy do uratowania miasta od bankructwa? Czy nawet wprowadzenie tzw. prowizorium budżetowego, który dzieli budżet na 12 limitowanych części załatwi temat? Czy wydzielenie 1/12 budżetowych założeń jako limitu wydatków na każdy miesiąc jest w stanie powstrzymać obecnego włodarza przed marnotrawieniem kasy na zbędne wydatki?

Czy to nie pora, by radni usiedli przy wspólnym stole i zaproponowali nowy, sensowny budżet otwarcia na kadencję oszczędności i racjonalnego gospodarowania miejskimi zasobami? Myślę, że to ważniejsze, niż bawienie się w politykę, pokazywanie „kto tu rządzi” i pomysły na zmiany w przewodniczeniu radzie czy obsady w komisjach. Nie ma na to czasu Panie i Panowie. Pora popracować ponadpartyjnie.

Reklama

Co daję pod rozwagę.

Grażyna Haska

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Podatnik - niezalogowany 2023-12-03 09:25:07

    W ramach oszczędności proponuje zakończyć współpracę z II zastępcą (generuje tylko koszty), nawet prezydent USA ma jednego wiceprezydenta. Mysłowice chyba nie są w zarządzaniu bardziej skomplikowane niż Stany…

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    sztajger - niezalogowany 2023-12-03 11:47:07

    Tylko komisarz bo tu już nie ma na co czekać

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jurny - niezalogowany 2023-12-04 11:01:32

    Ci sami ludzie rządzą od lat. Skoro przez tyle lat rządzili jak rządzili to teraz stanie się cud? Były lata dobrobytu, miasta się rozwijały a my zwijaliśmy się. Papajom, Lasokom, Tomankom, Augustynom, Biolikom, Łukaszkom, Wójtowiczom w końcu trzeba powiedzieć dość.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości