W ostatni piątek na Facebooku oglądałam transmisję na żywo wystąpienia prezydenta naszego miasta. Po jej zakończeniu nagle wdarło mi się do głowy powiedzonko ks. Józefa Tischnera, które umieściłam w tytule. Jego sens w nieco innej formule podał Robert Evans – amerykański producent takich filmów jak Dziecko Rosemary, Love Story, Ojciec chrzestny czy Chinatown. Stwierdził, że „Każda historia ma trzy strony: Twoją, moją i prawdę”.
Dzieje się tak, bo — jak twierdzą psychiatrzy, mózg ludzki jest w stanie tworzyć fałszywe wspomnienia. Tak jak w przypadku efektu Mandeli, który zyskał swą nazwę od momentu, kiedy Fiona Broome, samozwańcza konsultantka ds. zjawisk paranormalnych, szczegółowo opisała, jak zapamiętała śmierć byłego prezydenta RPA Nelsona Mandeli, który rzekomo umarł w latach 80. w więzieniu, choć rzeczywiście żył i umarł w roku 2013. Pomimo miażdżących opinii psychiatrów, Fiona Broome zyskała wielu wyznawców tzw. alternatywnej rzeczywistości, którą oparła na koncepcji przenikania się równoległych wszechświatów.
Kto by uważał, że wyznawców alternatywnej rzeczywistości jest niewielu, niech pogrzebie w internecie. Jest ich sporo i dobrze się mają, bo choć nieraz klepią biedę albo są nieudacznikami, to wierzą, że w jakiejś alternatywnej rzeczywistości są miliarderami otoczonymi luksusem i atrakcyjnymi kobietami czy też są błyskotliwymi politykami, którzy zapewnili rajskie życie mieszkańcom rządzonego przez nich miasta.
I na tym mogłabym już zakończyć felieton, zachęcając do obejrzenia piątkowego wystąpienia naszego prezydenta, ale z rzetelności dziennikarskiej omówię parę kwestii przez niego zaserwowanych mieszkańcom na Facebooku.
Na początek dowiedziałam się, że żyję w mieście, w którym rozpoczęła się era sukcesów. Rzekomo, dzięki staraniom prezydenta, na sport przeznaczyliśmy rekordowe środki w postaci miliona zł. Dokładnie jest to 990 tys. zł, czyli identycznie jak w roku ubiegłym. No to gdzie ten rekord?! Chyba że chodzi - jak to ujął prezydent - o zapowiadane 300 tys. złotych na sport seniorski i spora kasa na zakup sportowego sprzętu. No, ale być może są to czcze obiecanki, które się mają nijak do pustek w kasie miasta, a mieszkańcy ciągle przypominają o innych - pilniejszych potrzebach.
Nie mogąc się doczekać realizacji swoich żywotnych potrzeb, organizują protesty i składają petycje. Zwłaszcza te związane z ochroną środowiska. Domagają się m.in. zwiększenia puli środków na dotację do wymiany pieców. O co im chodzi, skoro w tej dziedzinie też mamy sukcesy? W piątkowej transmisji na żywo prezydent bowiem poinformował nas, że na to też zadbał o rekordowe środki. - Ponad 5 mln zł w dwóch ostatnich latach zostanie przeznaczone na wymianę kopciuchów - szpanersko przekonywał. W rzeczywistości w tym roku to zaledwie 1,5 mln zł, bo zeszłoroczne 3,2 mln zł już zostało rozdysponowane na wnioski złożone rok temu. Gwoli ścisłości tak pokaźne środki to wynik starań radnych, którzy zmusili prezydenta do zmiany budżetu. To z ich inicjatywy dwuletnia pula osiągnęła rekordowy poziom, bo zwiększyła się o 3,5 mln zł.
Prezydent o autorach rekordu nawet nie wspomniał i dalejże się przechwalać. A to zorganizował w urzędzie specjalne miejsce i urzędniczą pomoc przy wypełnianiu wniosków o dotacje do wymiany pieców z rządowego programu, a to załatwił kilkadziesiąt milionów na termomodernizację placówek oświatowo-kulturalnych i ponad 20 mln złotych rządowych pieniędzy do MZGK, na wymianę kotłów i podłączenie budynków komunalnych do sieci centralnego ogrzewania. No i mieszkańcom się oberwało: Zamiast wojować petycjami, trzeba rozmawiać i iść na kompromis, by starczyło na wszystko.
Kontynuując sprawy ekologii, prezydent publicznie oświadczył, że nigdy nie pozwoli na zmasowaną wycinkę drzew przy ul. Mickiewicza. Jeśli będzie taka konieczność, pod topór pójdzie co najwyżej kilka drzew, by zapewnić gwarancję dla przeprowadzonej naprawy chodnika i jezdni. Tu trzymam prezydenta za słowo.
Oby się tylko nie okazało, że przeskoczymy do równoległego wszechświata, w którym złożone tu obietnice, tam nic nie znaczą. Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Żeby zweryfikować rzeczywistość z profilem facebookowym prezydenta wystarczy przejechać się do dowolnego miasta graniczącego z Mysłowicami i zobaczyć przepaść jaka dzieli Mysłowice od tych miast. Są też sukcesy: najwyższe ceny opłat za wodę i śmieci oraz co jakiś czas rozgłos na całą Polskę przy okazji kolejnej afery. Czy był Osyra, Lasok czy nastał Wójtowicz kierunek jest ten sam.
Tak czy owak efekt posadzenia 660 "patyków", także przy naszym redakcyjnym udziale jest stopniowo niwelowany. Przykładów nie brakuje.
Jedno duże drzewo to więcej niż te wszystkie patyki bo liczy się objętość korony na której są tlenodajne liście. To pic na wodę bo deweloperzy tną co popadnie w zamian za parę krzaczków czy tui z marketu po 2,5 zł sztuka których i tak czasem nie sadzą, a i miasto jakoś robiąc inwestycje miejskie prowadzi je wprost po drzewach z nie obok.
Fajny brukowiec podajcie sobie reke z MyslowiceNet wart pac pałaca
Polecam Do Rzeczy, może poziom zdowoli
Żeby zweryfikować rzeczywistość z profilem facebookowym prezydenta wystarczy przejechać się do dowolnego miasta graniczącego z Mysłowicami i zobaczyć przepaść jaka dzieli Mysłowice od tych miast. Są też sukcesy: najwyższe ceny opłat za wodę i śmieci oraz co jakiś czas rozgłos na całą Polskę przy okazji kolejnej afery. Czy był Osyra, Lasok czy nastał Wójtowicz kierunek jest ten sam.
Tak czy owak efekt posadzenia 660 "patyków", także przy naszym redakcyjnym udziale jest stopniowo niwelowany. Przykładów nie brakuje.
Jedno duże drzewo to więcej niż te wszystkie patyki bo liczy się objętość korony na której są tlenodajne liście. To pic na wodę bo deweloperzy tną co popadnie w zamian za parę krzaczków czy tui z marketu po 2,5 zł sztuka których i tak czasem nie sadzą, a i miasto jakoś robiąc inwestycje miejskie prowadzi je wprost po drzewach z nie obok.