Mieszkańcy Mysłowic walczący o przywrócenie miejsc parkingowych przy ul. Mikołowskiej 28 otrzymali oficjalną odpowiedź od władz miasta. Choć prezydent dostrzega problem deficytu miejsc postojowych w tej okolicy, sama petycja została uznana za bezzasadną. Powód? Bezpieczeństwo pieszych i brak funduszy w tegorocznym budżecie.
Sprawa parkowania przy ul. Mikołowskiej od dłuższego czasu budzi emocje. Mieszkańcy, zdesperowani brakiem miejsc dla swoich samochodów oraz pojazdów osób odwiedzających pobliski cmentarz złożyli petycję o przywrócenie możliwości postoju w rejonie cmentarza. Przypomnijmy, że teren, na którym parkowało wielu kierowców, został odgrodzony od ulicy donicami, a to uniemożliwia wjazd i zostawienie tam samochodu.
W oficjalnej odpowiedzi prezydent Mysłowic Dariusz Wójtowicz, wyjaśnia, że w analizowanym miejscu nigdy nie funkcjonował formalnie wyznaczony parking. Dotychczasowe parkowanie odbywało się w sposób niezgodny z przepisami – kierowcy poruszali się po chodniku i przejeżdżali przez przejście dla pieszych.

Władze argumentują, że podjęte działania porządkujące organizację ruchu miały na celu wyeliminowanie tych niebezpiecznych zachowań. Z punktu widzenia miasta, przywrócenie postoju w dotychczasowej formie jest niemożliwe, gdyż zagrażałoby to bezpieczeństwu pieszych.
Mimo negatywnego rozpatrzenia petycji w zakresie natychmiastowego przywrócenia miejsc, miasto przyznaje rację mieszkańcom w jednej kwestii: niedobór miejsc parkingowych w tej części Mysłowic jest istotnym problemem. Dotyczy to zarówno osób mieszkających w okolicy, jak i tych korzystających z infrastruktury miejskiej czy nekropolii.

Niestety, na drodze do szybkich zmian stoją finanse. W budżecie miasta na rok 2026 nie zabezpieczono środków na realizację nowej inwestycji parkingowej w tym miejscu.
Prezydent zadeklarował, że budowa nowych, legalnych stanowisk postojowych może zostać rozważona podczas planowania budżetów na kolejne lata. To będzie jednak zależało od dostępności pieniędzy oraz ustalenia priorytetów inwestycyjnych miasta.
„Niemniej jednak deklaruję, że przedmiotowa inwestycja może zostać rozważona w ramach planowania budżetu na kolejne lata, w zależności od dostępności środków finansowych oraz ustalonych priorytetów inwestycyjnych miasta” - czytamy w odpowiedzi na petycję.
ReklamaPetycja została uznana za bezzasadną, a kierowcy muszą pogodzić się z utrzymaniem obecnej organizacji ruchu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze