Lgocki wyjaśnił, że wykazał się on wzorową postawą we wrześniu 1939 r. Oprócz tego w stolicy planowano powołać tajną podchorążówkę i wszyscy ważniejsi pracownicy Centralnego Ośrodka Wyszkolenia Pożarniczego musieli opuścić dla bezpieczeństwa siedzibę w przypadku „wsypy”. Po powrocie do Rzeszowa Komorowski zajmował się organizacją i uzupełnieniem wyposażenia tamtejszej jednostki. Nieoficjalnie zaangażował się budowę struktur „Skały”.
W związku ze zbliżającym się od wschodu frontem Niemcy opracowali plan ewakuacji z Rzeszowa. Okupant zamierzał wywieźć cenne samochody pożarnicze. Komorowski zareagował i sporządził na początku lipca 1944 r. plan pozorowanego pożaru. Do jednostki zadzwoniła podstawiona osoba z informacją o wielkim pożarze na przedmieściach Rzeszowa. Do akcji wyruszyła kolumna pojazdów dowodzona przez „spiskowca”. Tym razem Komorowski nie wrócił do jednostki i schował się w lasach w pobliżu wsi Hyżne (ob. woj. podkarpackie). Strażacy przyłączyli się do oddziału partyzanckiego dowodzonego przez kpt. Hołyńskiego (pseudonim „Józef”). Wyzwolenie Rzeszowa nastąpiło 2 sierpnia 1944 r. w wyniku wspólnej akcji wojsk Armii Czerwonej i oddziałów I Armii Wojska Polskiego. W działaniach zbrojnych brali udział żołnierze rzeszowskiej komórki AK i przewodnicy, wśród których znajdowało się kilku strażaków świetnie znających topografię miasta. Dzięki wspólnej akcji wykonano manewr okrążający, co pozwoliło uniknąć strat ludzkich i materialnych. Komorowski powrócił do Rzeszowa wraz z pierwszymi oddziałami Armii Radzieckiej. Jak wspomina, Rosjanie wykorzystywali motopompy pożarnicze do tłoczenia paliwa do czołgów. W Rzeszowie społeczeństwo usuwało w spontanicznym zrywie faszystowskie emblematy z instytucji publicznych. Gaszono też kilka pożarów. Komorowski zaangażował się w odbudowę polskiej administracji. W styczniu 1945 r. opuścił Rzeszów i ruszył za frontem przez Tarnów i Kraków do rodzinnej Łodzi.
Postawa i dorobek zawodowy Komorowskiego zyskał uznanie przełożonych. W 1947 r. powierzono mu stanowisko komendanta straży pożarnej w Bielsku-Białej. Energię i pomysłowość dowódcy obrazuje kilka przykładów. W Bielsku funkcjonowało po wojnie 70 fabryk, przeważnie drewnianych z magazynami wypełnionymi wełną i innymi łatwopalnymi materiałami. Komorowski zaangażował do pomocy braci Bieżanowskich, przedwojennych pracowników poczty. Wspólnie zakupili w Krakowie od „prywaciarza” 100-numerową centralkę telefoniczną. Podział linii telefonicznych zakładał 20 numerów służbowych i 80 bezpośrednio do zakładów pracy. O zamiarach powiadomiono dyrektorów i zgłoszono wykaz na pocztę. Po kilku dniach zaczęły napływać pisemne zgłoszenia od dyrektorów z adnotacjami „załatwić jak najszybciej”. W ten sposób powstała pierwsza w powojennej Polsce strażacka centrala telefoniczna.
Dariusz Falecki
Siedziba miejskiej straży pożarnej w Bielsku-Białej, miejsce służby St. Komorowskiego po zakończeniu wojny
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze