Jak patrzę na tegoroczny budżet do uchwalenia, to myślę sobie, że u nas już nigdy się nic nie zmieni. Nie ma szans. Stare nawyki są tak zakorzenione, że nawet najlepsze lekarstwo, jakie można by zaordynować miejskiej władzy na pozbycie się nałogu „kolorowania” rzeczywistości w mieście — nie da rady.
O przepraszam. Jest zmiana. Urzędowa strona miasta nareszcie zmieniła szatę. Jest nowoczesna i nie trąci już myszką jak większość obszarów naszego miasta. Mało tego, oglądającemu daje nadzieję, że mamy do czynienia z miastem prężnym i bogatym. Dlaczego?
Wchodzącego na stronę wita piękny obraz zimowej kapliczki, o którą notabene zadbał kilka lat temu Zbigniew Augustyn, krytykowany wówczas jako dyrektor MZGK, także przez obecnego prezydenta za rozrzutność. Hitem strony jest jednak wspaniały licznik miejskich osiągnięć, który dynamicznie pokazuje wartość aż 125 mln zł. To pieniądze, jakie podobno miasto pozyskało w obecnej kadencji — głosi informacja zamieszczona pod licznikiem. Pięknie, prawda?
Tylko że te pozyskane miliony, to co najmniej w 1/3 zakontraktowane dochody jeszcze przez poprzednika obecnego prezydenta, ponad 50 mln zł to kasa darowana ‒ jak wielu gminom — przez rządowe i metropolitalne agendy. No i żeby te pieniądze wpadły do miejskiej kasy, musimy wcześniej zrealizować inwestycje, których te dotacje dotyczą — ale jak myślę — dla twórcy wyliczenia tej imponującej kwoty to chyba szczegół.
No i brakuje drugiego licznika. Licznika pozyskanych kredytów i obligacji. W tej kadencji Wójtowicz „pozyskał” już 65 milionów złotych, które w większości oddać będą musieli jego następcy.
Wróćmy jednak do starych nawyków budżetowych. Wystarczyło, że przedsiębiorcy przywołali prezydenta do porządku i skreślili mu kasę z podwyżki podatku od nieruchomości i już z budżetowa nadwyżka na ponad 2 mln zł obróciła się w niemal dwumilionowy deficyt. Skreślone całe 3 miliony złotych z tego podatku niemal przewróciły prezydentowi budżet.
Aż trudno uwierzyć. Na prawie półmiliardowy budżet (473 mln zł), z którego aż 415 mln zł to tzw. wydatki bieżące związane z utrzymaniem gminy i jej jednostek, prezydent nie znalazł tak niewielkich oszczędności, by w całości pokryć skreślone dochody z tego podatku.
Jeśli do tego dołożyć tradycyjnie już niedoszacowane wydatki, które w rzeczywistości nas czekają, jak usługi transportu publicznego świadczone przez GZM czy braki w planach wydatków na edukację, to wniosek jest tylko jeden. Kolejny nowy rok i kolejne stare nawyki przygotowywania sufitowego budżetu. Wszystko po to, by zgadzały się wskaźniki i RIO nie wnosiło zastrzeżeń.
A gdzie istota planowania, polegająca na tym, by stanąć oko w oko z rzeczywistością, jaka nas otacza oraz potrzebami i możliwościami, jakie nam się rysują w najbliższej przyszłości? To też pewnie szczegół i niestety brak nawyku do takiego postrzegania budżetowego planu.
I trudno się dziwić, że w każdym miesiącu radni pochylają się nad budżetowymi zmianami, fundowanymi im przez miejską władzę i niemal zgodnie klepią nowe pomysły. I tym sposobem na koniec roku zakładany plan budżetu w styczniu w niczym nie przypomina tego z końca roku. To też stary nawyk.
Myślę, że ten dokument nie jest sporządzany po to, by ustalić priorytetowe działania i wydatki, a sporządzany jest tylko na potrzeby RIO i innych instytucji kontrolnych. Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Stara ekipa-stare nawyki. To przecież ciągle są ci sami ludzie tylko zamieniają się stołkami. Raz rządzą z 1 linii, raz z drugiej za dużą kasę doradzają. Nic nowego nie wyjdzie przez mieszanie starego, jedynie to co było. To tak jakby chcieć aby wyszło coś nowego robiąc w kółko to samo. Partie się zmieniają , kolory ale ludzi ci sami. Raz się kłócą , raz godzą ale to tylko po to żeby ludziom się wydawało że coś robią. Wójtowicz dużo naopowiadał a robi to samo: podwyżki, wyprzedaż majątku miasta i dalsza degrengolada na całego. Ceny w kosmos : śmieci, woda, etc. Czym może mieszkańcom dołożyć to dokłada i propaganda jak w PRL-u - widać korzenie wyłażą. Nic się nie zmieni puki ich się nie zmieni. Wczoraj Wójtowicz z Tomankiem wspierali Osyrę, dziś "walczą" po obu stronach "barykady" , wczoraj Papaj doradzał Lasokowi i robili kampanię PO i Komorowskiego , dziś klub PiS w radzie miasta ogarnia. W komisjach ciągle ci sami ludzie rządzą ze starego układu jak Łukaszek etc. Tak na prawdę nic się nie zmieniło na lepsza a jest gorzej bo inne miasta idą do przodu a my się cofamy. Walki są pozorne, a jak idzie naprawdę o "duże tematy" to wtedy dziwna zgodność panuje i przepycha się kolanem.
Stara ekipa-stare nawyki. To przecież ciągle są ci sami ludzie tylko zamieniają się stołkami. Raz rządzą z 1 linii, raz z drugiej za dużą kasę doradzają. Nic nowego nie wyjdzie przez mieszanie starego, jedynie to co było. To tak jakby chcieć aby wyszło coś nowego robiąc w kółko to samo. Partie się zmieniają , kolory ale ludzi ci sami. Raz się kłócą , raz godzą ale to tylko po to żeby ludziom się wydawało że coś robią. Wójtowicz dużo naopowiadał a robi to samo: podwyżki, wyprzedaż majątku miasta i dalsza degrengolada na całego. Ceny w kosmos : śmieci, woda, etc. Czym może mieszkańcom dołożyć to dokłada i propaganda jak w PRL-u - widać korzenie wyłażą. Nic się nie zmieni puki ich się nie zmieni. Wczoraj Wójtowicz z Tomankiem wspierali Osyrę, dziś "walczą" po obu stronach "barykady" , wczoraj Papaj doradzał Lasokowi i robili kampanię PO i Komorowskiego , dziś klub PiS w radzie miasta ogarnia. W komisjach ciągle ci sami ludzie rządzą ze starego układu jak Łukaszek etc. Tak na prawdę nic się nie zmieniło na lepsza a jest gorzej bo inne miasta idą do przodu a my się cofamy. Walki są pozorne, a jak idzie naprawdę o "duże tematy" to wtedy dziwna zgodność panuje i przepycha się kolanem.