Do zdarzenia doszło w Lublinie. Pijany mieszkaniec Mysłowic jechał ulicami tego miasta i o mało nie doprowadził do tragedii. Wpadł w ręce policji dzięki interwencji świadka.
- W środę (18 października - red.), kilka minut po godzinie 17, jeden z kierowców zwrócił uwagę na poruszającego się przed nim opla. Siedzący za kierownicą pojazdu mężczyzna nie był w stanie utrzymać prostego toru jazdy. W pewnym momencie o mało nie przejechał też po pieszej - informuje portal Lublin 112.pl.

Świadek podejrzewał, że kierowca jest nietrzeźwy i zawiadomił policję, jednocześnie próbując uniemożliwić mu dalszą jazdę. Kierowca zatrzymał się na parkingu i zaczął uciekać pieszo. Po chwili został zatrzymany.
- 47-letni mieszkaniec Mysłowic był pijany. Miał ponad 2,6 promila alkoholu w organizmie. Mężczyźnie zatrzymane zostało prawo jazdy, jego auto trafiło na policyjny parking - powiedział dla portalu Lublin112.pl nadkom. Kamil Gołębiowski z Komendy Miejskiej Policji w Lublinie
Mysłowiczanin za swoje zachowanie odpowie przed sądem.
Fot. Lublin112.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze