Przyjechał tu z Piekar Śląskich, gdzie jeszcze do niedawna pełnił mandat radnego. Plotka głosi, że całe Piekary płakały rzewnymi łzami, gdy wyjeżdżał. Młode dziewczyny machały chusteczkami, starsze panie wyły w niebogłosy, a nawet najtwardsi faceci nie mogli powstrzymać łez wzruszenia. Teraz co wytrwalsi piekarzanie urządzają pielgrzymki do Mysłowic, by oglądać jego cudowny wizerunek na wszystkich miejskich bilbordach.
W Internecie pokutuje synonim „Typowego Mirka” z memów – handlarza używanymi samochodami – jako cwaniaczka imającego się każdego hasła, by sprzedać kiepskiej jakości krążownika szos. Gdy taki sprzedawca w komisie chce zbyć używane auto nieco naiwnym klientom ,mówi im – Niemiec płakał jak sprzedawał. Ma to przekonać kupujących, że mają szansę nabyć zadbany wóz zza zachodniej granicy po okazyjnej cenie. Niestety rzadko bywa to prawdą i samochód po jakimś czasie okazuje się rupieciem nadającym się tylko na złom.
Podobnie i u nas pojawił się taki „Typowy Mirek”, drobny spryciarz z Piekar Śląskich, który na siłę próbuje mieszkańcom sprzedać siebie, by mysłowiczanie wybrali go do parlamentu.
Ostatnio wykorzystał ów „Typowy Mirek” miejskie billboardy do promocji swojego wizerunku i hasła wyborczego. Nie chodzi przecież o kampanię parlamentarną, a o „kampanie informacyjną” o inwestycjach w mieście… oczywiście.
Przypomina mi to kampanie reklamowe niektórych marek alkoholi z lat 90tych, które aby ominąć ustawę o wychowaniu w trzeźwości promowały nie piwo, ależ skąd. Koncerny reklamowały piwo bezalkoholowe… oczywiście, zaś aktor z reklamy mrugał do konsumentów, porozumiewawczo okiem. Być może producenci alkoholu nie łamali prawa, ale je obchodzili, co widział każdy. Takie metody drobnych cwaniaczków, „Typowych Mirków”, co to myślą, że grają wszystkim na nosie i pozjadali wszystkie rozumy.
Podobnie teraz, w okresie kampanii wyborczej ruszyła potężna akcja promocyjna miasta. Na billboardach można zobaczyć kandydata i jego hasło wyborcze, ale przecież to czysty przypadek.... oczywiście. Nie ma ona nic wspólnego z kampanią wyborczą… oczywiście.
I tak oto kandydat drwi sobie zwyczajnie z reguł uczciwych wyborów wykorzystując do tego zasoby miasta Mysłowice, a wydatki na promocję jego twarzy nie są wliczane w koszty kampanii kontrolowanej przez Państwową Komisję Wyborczą.
Może cała akcja jest zgodna z prawem, tego nie wiem. Z pewnością jednak budzi zażenowanie i powątpiewanie, czy w innych sprawach pan kandydat również nie gra fair i także jest „Typowym Mirkiem” cwaniaczkiem. Szkoda, że prezydent miasta zgodził się na takie wykorzystanie miejskich billboardów. To oczywiste, że gdyby nie chodziło o kampanię wyborczą, to twarz kandydata i jego hasło wyborcze nie pojawiłoby się na billboardach, bo to żadna informacja. Czy więc kandydat i władze miasta drwią z mieszkańców i mają ludzi za durniów?
Nikt nie zabrania kandydatowi drukowania sobie ulotek i pisania na nich czegokolwiek, ale robienie tego na billboardach należących do miasta, zatem do wszystkich mieszkańców Mysłowic, niezależnie od sympatii politycznych, każe postawić pytanie o metody działania takiej osoby.
Dziwię się partii rządzącej, że toleruje takich „Typowych Mirków” cwaniaczków na swoich listach, bo to obniża wiarygodność Prawa i Sprawiedliwości w oczach wyborców. Sprawa powinna być jednoznacznie napiętnowana przez pozostałych kandydatów z listy, ale i tych kandydujących z Mysłowic, bo to przecież tworzy nierówne reguły gry.
Wyobraźmy sobie, że przed wyborami samorządowymi w całym mieście zawisną billboardy z wizerunkiem prezydenta i jego radnych, którzy będą „promować” nie siebie, a niebieskie niebo i żółte słoneczko. Będzie to fair? I tak oto w Mysłowicach wymyślono coś nowego, szkoda tylko, że to coś czego musimy się wstydzić. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A co robi Mirek z Jaworzna? Od kilku tygodni na autobusach reklamuje się hasłem, że pilnuje wyborów, które odbędą się dopiero za ponad miesiąc. Czego on może teraz pilnować? Dla przypomnienia: 8 lat temu urzędujący wtedy w Mysłowicach prezydent i były pryncypał Mirka z Jaworzna wysłał przed wyborami list do wszystkich mieszkańców, w którym zachwalał jaki to Mirek jest cudowny i wspaniały. Sam Mirek puścił też wtedy publicznie info, że niby taki uczciwy oraz transparenty i na czas kampanii rezygnuje ze stanowisko szefa gabinetu marszałka, bo nie mógłby łączyć kampanii wyborczej z obowiązkami w pracy. Tymczasem nazajutrz został doradcą tego samego marszałka, ale tym się już z opinią publiczną zapomniał pochwalić... Dlaczego teraz jest zdziwienie, że kandydaci z innych opcji wykorzystują te sam niskie standardy w kampanii wyborczej, które zastosował wcześniej Mirek z Jaworzna?
Prawi i sprawiedliwi zniżają się do tego poziomu?Oni mogli to my też?Czyżby nasza oświata była doinwestowania tak bardzo ,że można drukować plakaty i ulotki za miejskie pieniądze?Rodzice uczniów składają się na papier, środki higieniczne,malują ściany, naprawiają podłogi.Każdy kto ma styczność z mysłowicką oświatą wie jak jest.Zaklinacie terażniejszość a zachowanie wice zakrawa ma śmieszność a czasami budzi przerażenie i obrzydzenie jak wykorzystuje miejskie fundusze.
Urodzić się w innym mieście i mieszkać całe życie w Mysłowicach to nie to samo co mieszkać całe życie w Piekarach i zostać spadochroniarzem w Mysłowicach. Zjebie!!!!
Urodzić się w innym mieście i mieszkać całe życie w Mysłowicach to nie to samo co mieszkać całe życie w Piekarach i zostać spadochroniarzem w Mysłowicach. Zjebie!!!!
Lulek vel Herman - Rozumiem, że ciężko Ci się odnieść do przedstawionych faktów, więc powiedz tylko czy kulturę w postaci nazywania kogoś zjebem tylko dlatego, że ma inne zdanie wyniosłeś z domu czy ze środowiska w którym się obracasz?
O co chodzi z tym spadochroniarzem?
Został odgórnie przesunięty z Piekar do Mysłowic jako nadzorca prezydenta. Taki jakby szpicel.
Szkoda że pan Mirek z Piekar nie zrobi sobie sobie zdjęcia lub pięknego slajdu na ul.Bytomskiej lub Powstańców. Widok jak na polu bitwy z którego wszyscy uciekli i nawet już samosiejki rosną. Ps. blisko 4 lata to już trwa. Ale Ps. Powinni się wybrać na wycieczkę z kolegami z pracy do ościennego Sosnowca jak wyglądają tego typu inwestycje. I w jakim czasie są realizowane.
A może jakiś artykuł o pani Papaju naszym wielkim przewodniczącym co od zawsze w Mysłowicach rozdawał karty? Barwna histria, mnóstwo zdarzeń o których wielu wolałoby nie pamiętać. Strach prawdę napisać?
Jeszcze powinno paść pytanie - czy na czas prowadzenia kampanii Pan Targoś nie powinien mieć jakiegoś bezpłatnego urlopu ? Wszak jego okręg to nie tylko Mysłowice a także inne miasta, i jeśli w nich bywa w czasie "teoretycznie" pracy dla Mysłowic to chyba nie jest to uczciwe. No chyba, że kampanię prowadzi po godzinach...... wtedy luzik.
Ta praca polega głównie na fotografowaniu własnego lica. Da radę:) Ja z urodą radiową niestety poległbym na tym polu.
Pitorok. To może pochwalisz się tą ważną i rozległą wiedzą o Papju? Może będzie ci jeszcze lżej, jak wylejesz tą złość i nienawiść z siebie? No chyba, że to tylko taka złość, że inni coś osiągają a ty niekoniecznie?
Tylko ze Papaj nie robi sobie kampanii na koszt miasta, ani tego w którym mieszka , ani tego w którym pracuje!
A co robi Mirek z Jaworzna? Od kilku tygodni na autobusach reklamuje się hasłem, że pilnuje wyborów, które odbędą się dopiero za ponad miesiąc. Czego on może teraz pilnować? Dla przypomnienia: 8 lat temu urzędujący wtedy w Mysłowicach prezydent i były pryncypał Mirka z Jaworzna wysłał przed wyborami list do wszystkich mieszkańców, w którym zachwalał jaki to Mirek jest cudowny i wspaniały. Sam Mirek puścił też wtedy publicznie info, że niby taki uczciwy oraz transparenty i na czas kampanii rezygnuje ze stanowisko szefa gabinetu marszałka, bo nie mógłby łączyć kampanii wyborczej z obowiązkami w pracy. Tymczasem nazajutrz został doradcą tego samego marszałka, ale tym się już z opinią publiczną zapomniał pochwalić... Dlaczego teraz jest zdziwienie, że kandydaci z innych opcji wykorzystują te sam niskie standardy w kampanii wyborczej, które zastosował wcześniej Mirek z Jaworzna?
Prawi i sprawiedliwi zniżają się do tego poziomu?Oni mogli to my też?Czyżby nasza oświata była doinwestowania tak bardzo ,że można drukować plakaty i ulotki za miejskie pieniądze?Rodzice uczniów składają się na papier, środki higieniczne,malują ściany, naprawiają podłogi.Każdy kto ma styczność z mysłowicką oświatą wie jak jest.Zaklinacie terażniejszość a zachowanie wice zakrawa ma śmieszność a czasami budzi przerażenie i obrzydzenie jak wykorzystuje miejskie fundusze.
Urodzić się w innym mieście i mieszkać całe życie w Mysłowicach to nie to samo co mieszkać całe życie w Piekarach i zostać spadochroniarzem w Mysłowicach. Zjebie!!!!